Matki, które straciły wszystko

Jest nas tysiące. Matek, które straciły swoje dzieci, zanim je poznały. Dziś jest ten dzień, kiedy wspominamy dwie kreski na teście ciążowym, łzy szczęścia, ale i łzy rozpaczy. Kolejny raz pytamy siebie: dlaczego? I to pytanie bardzo często zostaje bez odpowiedzi.

6 lat temu byłam w ciąży. Kilka tygodni ogromnego szczęścia, spełnienia marzeń. Kilka tygodni wystarczyło, bym poczuła się matką, pokochała nad życie dziecko, które rozwijało się we mnie. Snułam wspaniałe plany na przyszłość, cieszyłam się, że już niedługo będziemy kompletować wyprawkę, wybierać imię. Dbałam o siebie jak nigdy, a jednak stało się to, o czym nie pomyślałam w najgorszych koszmarach.

Poroniłam.

O 50% poronień kobiety nie mają pojęcia. Dzieje się to samoistnie. Kobieta nawet nie wie, że była w ciąży. Dostaje "normalny okres" i nie ma pojęcia o ciąży. Wyobrażacie sobie, jak ogromna to jest skala? Między pierwszym testem a 12 tygodniem ciąży do poronienia dojdzie u kolejnych 10-20% kobiet. Daje to 60-70% ciąż! 70 kobiet na 100 doświadczy straty, bólu i cierpienia. Nie ma w tym jednak żadnej winy kobiety. Tak się dzieje.

Koniecznie przeczytaj post Pamiętaj! To nie Twoja wina! Po nim dostałam dziesiątki wiadomości. Maile od matek, które straciły dzieci. Od tych, które obarczały się ogromnym poczuciem winy. Najgorsze były te, w których pisałyście, że inni, najbliżsi sugerowali, że to Wasza wina. Nie potrafię sobie tego wyobrazić. W tak trudnym czasie usłyszeć takie słowa od osób, które powinny być ostoją, wsparciem w najgorszych momentach.


Dlaczego mówię o tym głośno? Dlaczego często wracam do tego tematu? Moją historię przeczytasz tutaj: Poroniłam. Jeżeli znalazłaś się w trudnym momencie życia, straciłaś ukochane dziecko, przeczytaj też o prawach po poronieniu.


Nie jesteś sama. Są nas tysiące. Statystyki poronień są szokujące! Dotyka to 70% ciężarnych! W mniej lub bardziej zaawansowanych ciążach. Każda strata boli. Nie ważne czy był to 6 czy 16 tydzień. Każda z nas ma prawo do żałoby, smutku i najważniejsze, przeżywania tego na własny sposób. Jedne potrzebują wsparcia, płaczu i przezywania straty w smutku. Inne nie dopuszczają do siebie tych myśli, żyją udając, że nic się nie stało. Nie oceniajmy. Każdy sposób jest dobry na przeżycie straty. Najważniejsze, by nie obwiniać się o coś, na co nie miało się wpływu. I wierzyć, wierzyć z całych sił, że kolejnym razem wszystko będzie dobrze!


Gdybyś potrzebowała anonimowego wsparcia, zawsze możesz napisać do mnie. W tym trudnym czasie możesz na mnie liczyć. 

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!