Zasada 3 minut i język żyrafy - one zmienią waszą rodzinę! Gwarantuję!

Czasami potrzebujemy, by ktoś uświadomił nam coś oczywistego. Potrzebujemy kilku zdań od obcej osoby, usłyszany fragment rozmowy, akapit książki, kilka słów piosenki, by uświadomić sobie coś, co zmieni w nas wiele.



Kilka dni temu miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu marki Johnson's z okazji premiery nowej linii kosmetyków i przesłania #wybierzłagodność. O szczegółach opowiem Wam wkrótce. Produkty zapewne doskonale znacie, nowa seria pozbawiona została barwników, SLS, SLES, parabenów. Lista składników została ograniczona o 60%, a 90% składników jest pochodzenia naturalnego.

Dwa krótkie wykłady doprowadziły mnie do łez wzruszenia. Muszę Wam o nich powiedzieć, być może i Wy dostrzeżecie w tych słowach ogromne przesłanie. Agnieszka Machnio, ekspertka marki Johnson's przedstawiła wizję marki na najbliższy rok i zmiany, jakie zaszły w produktach. W swoim wykładzie odniosła się też do łagodności i relacji rodzinnych. Pierwszy raz usłyszałam o zasadzie 3 minut. Wypróbowałam ją już kilka godzin później, gdy wróciłam do domu. Efekt? Łzy wzruszenia, uśmiech dzieci i ogromna radość z powrotu, spotkania.


Zasada 3 minut

Zanim opowiem Wam, na czym polega, przeanalizujcie sobie kilka sytuacji. Wracacie do domu z pracy, obładowane torbami z zakupami. Co robicie po przekroczeniu progu domu? Co mówicie, gdy podbiega do Was dziecko? Zdejmujecie buty, odnosicie zakupy do kuchni i prosicie o chwilę, minutę, żeby wysłuchać dziecka, przytulić? Często tak bywa, wiem sama po sobie.

I tu właśnie zaczyna się moc zasady trzech minut. Podobnie przy odbieraniu dziecka z przedszkola. Obserwuję czasami rodziców żyjących w biegu, śpieszących się tam i tu. Żyjemy na pełnych obrotach, doba ma tylko 24h a obowiązków, zadań i planów do wykonania długa lista. W przedszkolu zasada 3 minut też ma ogromne znaczenie. Przyznam, że w domu nie zawsze ją stosowałam, tak w przedszkolu podświadomie tak, nie wiedząc nawet o jej znaczeniu. Zawsze, gdy odbieram dzieci z przedszkola, bombarodwana jestem opowieściami i pochwałami, co dziś robiły. Drugi etap opowieści mamy zawsze przed snem. Wtedy zawsze mam szansę dowiedzieć się rzeczy, na których mi zależy. Chętnie odpowiadają czy podobają im się nowe zajęcia, co się wydarzyło w przedszkolu, czy podobał im się dzień.


Czym jest zasada 3 minut?

Zasada mówi o sile trzech pierwszych minut po powrocie do domu, w którym czekają dzieci, przy odbiorze z przedszkola. O trzech pierwszych minutach po rozłące. I nie ważne, czy rozłąka trwała pół godziny, kilka godzin czy dni, te pierwsze trzy minuty zawsze mają taką samą ogromną moc. Poza poświęceniu całej uwagi dzieci, uklęknijmy, zniżmy się do jego wysokości-tak aby nasze oczy były na równi. Takim sposobem okazujesz dziecku zainteresowanie, dajesz mu do zrozumienia, że jest dla Ciebie ważne, że ta chwila jest tylko jego.

Autorem teorii jest psycholog Natalii Sirotich, która podkreśla, że zasada bardzo pozytywnie wpływa na więź dziecka i rodzica, ale nie dotyczy to tylko ich. Ważna jest też w stosunku do małżonka, partnera czy bliskiej nam osoby.


Jak zacząć praktykować zasadę 3 minut?

Bardzo prosto. Nie musisz robić wiele. Wracając z pracy, z zakupów, odbierając dziecko z przedszkola, kucnij, przytul i pozwól dziecku mówić. Pokaż mu, że tu i teraz jesteś tylko dla niego. Po powrocie do domu odłożenie zakupów i zdjęcie butów może zaczekać, tak samo z przedszkola możecie wyjść minutę później. Te kilka minut dla dziecka to znak, że tęskniłyście, ważne jest dla Was to, co dziecko robiło pod Waszą nieobecność i co się wydarzyło. Ja po powrocie z Warszawy, gdy nie było mnie cały dzień, przez pierwsze 3 minuty dostałam streszczenie całego super dnia wygłupów z tatą, co robiły, czym się bawiły i jakie zakazane słodycze dostały :)



Język szakala i żyrafy

Podczas prelekcji Anny Zdral z fundacji Rodzić po Ludzku, po raz kolejny uświadomiłam sobie, jak ważna jest komunikacja. Pani Ania mówiła o wsparciu mam w czasie połogu i komunikacji w rodzinie. O tym, jak ważne są pierwsze chwile w nowych rolach i jak język komunikacji między rodzicami wpływa na ich relację. Temat jest mi bardzo ważny. W pewnym intensywnym okresie naszej rodziny bardzo dużo pracowaliśmy nad wzajemną komunikacją na każdym szczeblu. Z języka szakala wypracowaliśmy wspaniały język żyrafy, który stał się dla nas tak naturalny, że komunikujemy się tak na co dzień. Zmiana zaszła w nas, partnerach, rodzicach. Zmiana zaszła w dzieciach, widzę efekty i potwierdzenie tego, jak dzieci uczą się od rodziców. Z żądań, nakazów przeszły do próśb i zrozumienia odmowy. Nie zawsze udaje nam się łagodnie przejść przez niektóre rozmowy, ale to dobrze, uczymy się emocji i trenujemy na każdym kroku. Różnica między językami widzicie na poniższym zdjęciu.

Autorem tezy jest Marshall Rosenberg autor książki „Porozumienie bez przemocy”. To sposób mówienia i słuchania budujący prawdziwe i bliskie relacje między partnerami, rodziną, znajomymi, pracownikami.


Dlaczego szakal i żyrafa?

Autor porównał zachowania ludzi do tych dwóch zwierząt.

Szakal to drapieżnik zna się na wszystkim najlepiej, nie przyjmuje do wiadomości zdania innych. Porównuje, krytykuje, analizuje każdy krok innych. Można porównać go do władcy, który chce o wszystkim i wszystkich decydować.

Żyrafa to osoba spoglądająca na świat z innej perspektywy niż szakal. Łagodna, dbająca nie tylko o siebie, ale też o samopoczucie i dobro innych. Żyrafa mówi językiem uczuć i potrzeb, jasno, z uczuciem i szczerze. Umie słuchać. Wyraża prośby, a nie żądania. Spostrzega, nie zabarwia oceną.

Jak to się ma do nas? 25% młodych rodziców potwierdza w badaniach, że krytyka, z którą się spotykają, pochodzi od najbliższych! Partnera, rodziców, przyjaciół!

Najlepiej zobrazują Wam to przykłady różnych sytuacji z życia rodzica.

Szakal mówi:

- Sama jesteś sobie winna. Nosiłaś go, to się przyzwyczaił. (oskarża)- To pewnie przez to, że sam jesteś jedynakiem. (wie lepiej)- Jak się nie zmienisz, rozwiodę się z Tobą. (grozi)- Za lekko ją ubierałaś, to przez to jest chora! (oskarża)- Anka też miała bliźniaki i jakoś sama sobie dawała radę. (porównuje)

Żyrafa mówi:

- Źle się dziś czuje, potrzebuję Twojej pomocy.- Jestem zaniepokojona, że ostatnio tak dużo pracujesz.- Cieszę się, gdy widzę, że angażujesz się w zabawę z dzieckiem.- Czuję się ważna, gdy pytasz mnie o zdanie w tej kwestii.


Język szakala: "Na piątek masz wziąć wolne w pracy, bo z małym mamy wizytę u lekarza. Sama tego nie ogarnę. I nie obchodzi mnie, co masz w ten dzień, musisz!"
Język żyrafy: "W piątek mamy z małym wizytę kontrolną. Boje się jej, zależy mi, żebyśmy poszli tam oboje. Czy dasz radę wyrwać się z pracy na dwie godziny i być wtedy z nami?"

Język szakala: "A czym ty niby jesteś zmęczona, cały dzień siedzisz w domu z dzieckiem"
Język żyrafy: "Rozumiem, że jesteś zmęczona, od miesięcy opiekujesz się dzieckiem. Zależy mi na tym, żebyś była wypoczęta i dobrze się czuła. W weekend sam zajmę się dzieckiem, a Ty odeśpisz, a później możesz zaplanować sobie weekend, jak chcesz".

Język szakala: "Po co chodzisz do niego co 5 minut, skoro śpi. Nie przesadzaj!"
Język żyrafy: "Widzę, że martwisz się o naszą córeczkę"

Widzicie ogromną różnicę? Stosuję to od dawna. Jasno mówię o swoich potrzebach i proszę o pomoc. Nie oceniam, nie krytykuję, daje szerokie pole do popisu w relacjach rodzicielskich. Zrozumiałam, że mama i tata są na równi. Zrozumiałam, że oboje jesteśmy rodzicami - to na nas ciąży obowiązek dobrego wychowania naszych dzieci. Każdy może popełnić błąd, ale powstrzymanie się od oceny, osądu a mówienie językiem spostrzeżeń naprawdę wiele zmienia. Rodzicielstwo to ogromne wyzwanie. Pogodzenie pracy, domu, opieki i wychowania dzieci, codziennych obowiązków i znalezienie chwili na złapanie oddechu bywa trudne. Radzimy sobie raz lepiej, raz gorzej. Dlatego tak ważny jest wspólny język, porozumienie, wsparcie pełne pozytywnych emocji i uczuć. 



Spróbujcie i dajcie mi znać jak sprawdziła się u Was zasada 3 minut. 


2 komentarze

  1. Spróbuję na pewno. To takie proste, a przyznaję że nie tak wyglada u mnie przywitanie z córką. Pęd, brak czasu i ciągły pośpiech. Jutro przy odbiorze z przedszkola spróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie praktyczne wpisy. Staram się traktować dzieci z szacunkiem, tak by miały pewność, że są ważne, ale nigdy nie słyszałam o tej zasadzie. Coś tak prostego, że aż genialnego.

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!