Życie

W wiadomościach pytacie co z nami. Czy odpuściłam pisanie bloga?  Czy dzieje się coś poważniejszego. Pytacie, czy rozstałam się z mężem, a nawet czy urodziłam dziecko!? Dlaczego nie ma nas w sieci?! Serio. Jakby to Wam napisać... Rok 2020 zaczął się wielkim "woooow"! A potem przyszło życie i..


Nie wiem jak Wy, ale ja mam wrażenie, że rok 2020 to jedna wielka pomyłka. Te pół roku, wyssało ze mnie wszelką energię, pokłady cierpliwości i chęć do życia. Z Was pewnie też. Te pierwsze 6 miesięcy było na maksa stresujące, pełne obaw, stresu i jednej wielkiej niewiadomej. I nie tylko u nas. Mam wrażenie, że na każdym kroku ostatnio bliskim mi ludziom przytrafiają się jakieś niewiarygodne żarty losu. Ten rok jest hu**owy

Sytuacja z koronawirusem zmusiła nas do zmian. Wielu zmian. Przewartościowania tego, co ważne i tego, co najważniejsze. Gdy w mediach pojawiły się pierwsze informacje o zarażeniach, zabraliśmy dzieci z przedszkola, zamknęliśmy się w domu. Mimo ostatnich bardzo niepokojących informacji o wzroście zarażeń liczę na to, że we wrześniu przywitamy przedszkole. Będę pierwsza stała w drzwiach placówki, czekając na otwarcie. Cholernie tego potrzebujemy i ja i przede wszystkim dzieci! Nie boję się głośno powiedzieć, że te pół roku było koszmarne i bardzo wymagające. Miałam dość. Łączenie pracy zdalnej (mam to szczęście mieć wyrozumiałych szefów i możliwość pracowania z domu), opieki nad dziećmi, zapewnienie im atrakcji, ciekawych zajęć i opieki, łączenie z tym wszystkim standardowych obowiązków domowych, z którymi mierzy się każda z nas. To jest ciężka praca na 300%. Trochę narzekam, ale wiem, że wiele z Was może mieć gorzej. Dla wielu z Was ten okres był połączony z utratą pracy, strachem o jutro, a i przede wszystkim strachem o zdrowie najbliższych. My pracę mamy, ale ostatnie miesiące wymagały od nas większej mobilizacji, pracy po nocach i sprostania zadaniom w tych trudnych czasach. I po poniekąd przez multum obowiązków zawodowych musiałam przewartościować trochę priorytety, i trochę odpuścić. Coś za coś.

Jestem na etapie, gdzie intensywnie rozmyślam, co chciałabym dalej robić. W mojej głowie kiełkuje pewna myśl, którą chciałam zrealizować już dawno, ale... zawsze jakieś ale... Właśnie te "ale" to pomyłka zwana rokiem 2020. Nie będę kusić losu, daję sobie czas do końca roku. Mam nadzieję, że kolejny rok będzie łaskawszy, a ja się idealnie przygotuję do nowych planów!

Tylko życie... Życie daje nam w kość. Sprawy, o których pisać nie chcę, to ostatnio apogeum złych wydarzeń, lęków, łez, problemów i rozterek. Od marca marzyłam o 2 tygodniowym urlopie, bez problemów, trosk. Taki totalny reset i spędzenie czasu z rodziną. Dziś marzę o takim jednym dniu, nic więcej nie chcę. Na razie jednak odkładamy nasze plany, by móc skupić się na tym, co najważniejsze, i na tych, których kochamy najbardziej. 

I nadal myślę co dalej z blogiem. Nie wiem.. Uwielbiam Was! Kocham pisać, ale czas, czas, czas. Te decyzje podejmę wkrótce. Nadal zagląda Was tu ponad 10 000 miesięcznie. To dla mnie ogromna radość i duuże zaskoczenie! Dziękuję! Mam w szkicach kilka świetnych postów, może czas je odkopać w wrócić na dobre tory? Dzieciaki skończyły 5 lat, i mówię Wam, fajnie (choć cholernie intensywnie) jest. 

Jeszcze jedno chciałabym Wam uświadomić. Żyjemy wszyscy w ciężkim czasie. Pandemia, strach. Mimo wszystko, nie zaniedbujcie siebie, rodziny, dzieci, najbliższych pod kątem zdrowia. Badajcie się, nadrabiajcie zaległe wizyty. Zróbcie wszystkim kontrolne badania. Jak powtarzam Wam od lat, lepiej dwa raz sprawdzić, niż coś przeoczyć. Zmobilizujcie siebie, mężów, rodziców, a nawet dziadków! Zróbcie dzieciakom kontrolne badania, ogarnijcie zaległe wizyty. Nie zapominajcie też o sobie!

Trzymajcie kciuki za mnie, za nas! Bardzo się przydadzą.

A teraz przyznajcie się, która obstawiała, że powodem zniknięcia jest ciąża?;) Nie, w ciąży nie jestem i bynajmniej nie planuję być. Chociaż cholera, ten 2020 rok jest ostro pokręcony i w sumie nie zdziwiłabym się, gdyby się okazało, że jestem. Nic mnie już nie zdziwi. Nic. I z mężem się nie rozstałam. I w sumie żadnych większych sensacji, może poza tymi, które wkrótce Wam zdradzę.. 

1 komentarz

  1. Dlaczego piszesz że narzekasz ? Wg mnie jest to aktualna sytuacja w wielu domach. A mimo wyrozumiałości pracodawcy nie jest łatwo w dzień zajmować się dziećmi a wieczorem pracować i wszystko robić na 100% powodzenia bo wszystkim nam jest potrzebne

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!