Organizacja to podstawa funkcjonowania rodziny

Zobacz moje sposoby i patenty na organizacje naszego życia. Może któraś rada odmieni Twoje życie?:)


Najczęściej zadawanym mi pytaniami są - jaka była moja reakcja na wiadomość o trojaczkach (o tym pisałam tutaj), a zaraz po tym - jak ja to wszystko ogarniam. Jak ja to wszystko ogarniam? Dom, wychowanie dzieci, pracę, bloga, projekty, obowiązki domowe, przyjemności, i czas dla siebie i męża? Właśnie tak!

ORGANIZACJA I PLAN - TO PODSTAWA!


Organizacja dnia, tygodnia i planowanie krótko i długoterminowe to podstawa. Bez tego nie ogarnęłabym niczego! Zawsze lubiłam mieć wszystko zaplanowane, ogarnięte. W pracy: deadliny, terminy i zgranie pracy kilku zespołów nauczyło mnie takiego nawyku, który przeniosłam na inne płaszczyzny życia. I polecam to każdemu. Planowanie ogranicza do minimum stres, pozwala jakkolwiek zapanować nad ogromem obowiązków, z którymi spotykamy się każdego dnia.


Co planuję? Wszystko!


Planuję cały miesiąc - zapisuję w kalendarzu miesięcznym wszystkie ważne wydarzenia dla naszej rodziny. Wydarzenia w przedszkolu, służby, wyjazdy męża, moje niestandardowe projekty, które wymagają ode mnie innego czasu pracy - wiem, że wtedy ktoś inny musi odebrać dzieciaki z przedszkola. Zapisuję też wizyty lekarskie, urodziny, imieniny najbliższych. To pozwala mi na ogólne zaplanowanie całego miesiąca i daje szanse na ogarnięcie życia :)

Tydzień w pracy planuję w kalendarzu tygodniowym. Od kilku miesięcy, gdy pracy mam naprawdę dużo, zapisuję wszystkie, nawet najmniejsze rzeczy do zrobienia. Natłok pracy sprawiał, że zdarzało mi się zapominać o drobnostkach, które też były ważne. Tak samo z projektami na bloga. Rozpisanie sesji, napisania tekstu, przygotowania social mediów pozwala mi na spokojne zaplanowanie działań dla Was.

Podsumowując, planowanie, planowanie, planowanie! Rozpisanie tygodnia, miesiąca pozwoli Wam na ogarnięciu najważniejszych spraw i zaoszczędzi sporo stresu. Życie i tak lubi płatać figle i pisać swoje scenariusze, ale przynajmniej to, co zaplanowane będziecie miały z głowy.


Planowanie posiłków


Chciałabym być w tej kwestii mistrzynią, ale do perfekcji dużo mi brakuje. Planuję więc mniej więcej to, co chcę przygotować do zjedzenia w danym tygodniu. Różnie u nas z tym bywa, czasami przygotowuję obiad z dwóch dań, czasami tylko drugie, a bywa i tak, że na obiad wjeżdżają jakieś placuszki czy naleśniki - coś szybkiego i mniej obiadowego. Wszystko zależy od tego, jak pracuję, jak rozplanowane mąż ma służby, czy też, jakie mamy plany po odebraniu dzieci z przedszkola. Przy planowaniu posiłków zawsze, ale to zawsze stosuje złotą zasadę! GOTUJĘ ZAWSZE NA DWA DNI! Doba ma tylko 24h, a my, i Wy pewnie też, żyjemy bardzo intensywnie. Praca, wspólny czas popołudniami, czas z dziećmi, do tego inne obowiązki domowe - mamy dużo na głowie. Gotowanie podwójnych porcji, na kolejny dzień to świetna opcja. Często zmieniam dodatki głównego dania, żeby nie było nudno. Mam też kilka awaryjnych opcji jak mrożone pierogi, kotlety czy nawet opakowanie frytek. Nie dajmy się zwariować :) Zerknijcie sobie na nasze przepisy - szybkie, proste i niektóre z nich dzieci robią same! 


Spokojny poranek to idealny początek dobrego dnia


Mamy też swój idealny, spokojny rytuał poranków. Wymaga on ode mnie trochę pracy wieczorem, ale mimo wszystko wolę to, niż poranną histerię. O czym mówię? Codziennie wieczorem szykuję dzieciakom ubrania, które założą rano. Przygotowuję też (a raczej kompletuję ze wszystkich półek w szafie) ich wierzchnie ubrania i buty. Dzieci rozbierają i ubierają się same, a czapki czy rękawiczki gubią się u nas zaskakująco często. Dbam też o siebie. Dla własnego zdrowia psychicznego wstaję przed dziećmi, piję kawę, ogarniam się do pracy i dopiero zaczynam budzić dzieci. Nie wyobrażam sobie innej opcji, pośpiechu, fochów i pędu o poranku. Dobry początek dnia rzutuje na nasz cały dzień. Nauczyłam się niwelować wszystkie małe zapłony porannych fochów przed przedszkolem. Wszystkie mamy mnie rozumieją, prawda?


Lubię być przygotowana!


Macierzyństwo z trojakami nauczyło mnie planowania i bycia przygotowanym na wiele nieplanowanych okoliczności. Zawsze miałam ze sobą dodatkowe sztuki pampersów na wyjazdach, ubranka na zmianę, czy zapasowe porcje mleka - gdy karmione były już tylko mm. I tak mi zostało.
W samochodach mamy zapasową torbę z ubraniami na zmianę, które jeżdżą z nami aż do kolejnego rozmiaru. Takie awaryjne ubrania super sprawdzały się latem, gdy dzieci niespodziewanie lądowały w basenie znajomych, albo w kałużach. Gdy planujemy jakieś wyjścia, też wcześniej szykuję im ubrania i dodatkowe gadżety, które będą potrzebne. Zawsze też wcześniej przygotowuję się do wizyt lekarskich, by na ostatnią chwilę nie pakować książeczek, czy szukać ostatnich wyników badań.

Każda rodzina ma swój system na wszystko. My na przykład mamy swoją kolejność wsiadania do auta, kolejności kąpieli czy wyboru książeczki przeczytanej do snu. Moim zdaniem takie rytuały, które stworzyły się same z siebie, dają dużo dobrego, szczególnie przy większej ilości dzieci. A uwierzcie mi, powodów do kłótni "kto pierwszy" w codziennym życiu nie brakuje.

Wypracowałam też sobie swój system na inne obowiązki, które chcąc nie chcąc trzeba wykonywać. Pranie robię zazwyczaj co drugi dzień, prasuję raz na tydzień, gdy zbierze mi się cała sterta. Sprzątam na bieżąco, codziennie wieczorem, gdy dzieciaki oglądają bajkę, poświęcam kilka minut na odkurzenie domu, łazienkę sprzątam, gdy dzieci się kąpią, a przed snem ogarniam kuchnię, bo nic bardziej nie wkurza mnie rano, niż bałagan w kuchni. Dzięki temu nie sprzątam praktycznie w sobotę.

Takie moje małe triki pozwalają mi zapanować nad tą naszą szaloną rzeczywistością! Ciekawa jestem, czy macie takie swoje małe sposoby, systemy planowania, by zapanować nad Waszą rodziną?

2 komentarze

  1. Jestem mama 2 letniego chłopca z bardzo nietypowa niepełnosprawnością gdzie Mąż pracuje 3-4 dni w delegacji reszta dni w biurze i właściwie tylko w weekend jest obecny do tego prowadzę Europejskie Stowarzyszenie. Do codziennego odkurzania kupiłam robota sprzątającego, sprzątam codziennie cos. Odkładam wszystko na miejsce jak również Syn został tego nauczony. Do mycia okien czy generalnych porządków zapraszam Panią która zrobi to za 100 -150 zł a wiem ze jej pieniądze są potrzebne. Tak jak w pracy w domu tez trzeba pewne obowiązki oddelegować a nie rozpaczać jakim jest sie biednym i zabieganym 🙂 Ja nie zbiednieje a jej pomogę. Do tego muszę gotować wszystko codziennie ze względu na fruktozemie syna i nietolerancję histaminy czyli chleby wędliny przekąski wszystko przygotowywać musze własnoręcznie. Wszystko da sie ogarnąć wystarcza checi i motywacja 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo kochana za podejście i dobra robotę jaką robisz! Dużo zdrówka dla Was <3

      Usuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!