Metamorfoza w sypialni którą zrobiliśmy w pół godziny!

To, co chcę zrobić w sypialni, podczas małego remontu spędzało mi sen z powiek. Na salon, pokój dzieci miałam plan, sypialnia była kwestią do ogarnięcia. I ogarnęliśmy - w pół godziny!



Widzieliście salon po remoncie? Ta ściana! Zachwycałam się tym kolorem w każdej aranżacji. Bardzo podoba mi się granat na ścianach! Tak samo, jak butelkowa zieleń. A ja przecież nie lubię zielonego, ale butelkowy odcień jest cudowny. Minął rok od przeprowadzki, a mój instynkt dekoratorki silnie zaczął dawać o sobie znać. Idealnie się złożyło, bo białe ściany nie przypominały żadnego odcienia bieli i nasze mieszkanie wymagało odświeżenia. Tym razem farbę kupił mąż, więc przy dobrych wiatrach kolejny remont za kilka lat.


Podczas urlopu mąż odświeżył całe mieszkanie w kilka dni. Na koniec zostawiliśmy sypialnię, bo na nią kompletnie nie miałam pomysłu. Rok temu pomalowaliśmy ściany na biało, by mieć bazę do dalszej aranżacji. I tak zostało. Znudziło mi się to wnętrze totalnie, dlatego przy okazji remontu chciałam coś zmienić. Cierpliwość D. była na wyczerpaniu, dał mi dedline, co ma z nią zrobić. Zabrał dzieciaki na rowery, a ja w tym czasie miałam się zdecydować na kolor farby na ścianach. Gdy wrócili z rowerów, 1 etap był już gotowy! Znalazłam taśmę malarską, którą zabezpieczał listwy przy malowaniu. Obkleiłam nią całą ścianę - tworząc nieregularne wzory - jak na zdjęciach! Zajęło mi to całe 5 minut! Ależ ja byłam z siebie dumna. Z malowania salonu zostało nam trochę farby, więc postanowiliśmy, że sypialnia także będzie granatowa! I jest! Jest cudownie! Jedna odważna ściana i kilka dodatków załatwiło całą aranżację.

Cała metamorfoza zajęła nam jakieś pół godziny, a efekt jest świetny! 



Macie na koncie takie szybkie remontowe akcje, z których jesteście dumni?




Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!