Moje sposoby na to, by pogodzić dom, dzieci, pracę, hobby i tysiąc innych rzeczy w jednej dobie!

Aga, jak Ty to wszystko ogarniasz? To pytanie słyszę bardzo, bardzo często. Postanowiłam więc pokazać Wam jak wygląda mój dzień i zdradzić moje sprytne sposoby na domowe obowiązki, pracę, dom, relaks.



W pierwszej kolejności obejrzyjcie film „moimi oczami”. To urywek mojego dnia, a i tak sporo się dzieje, prawda? Mimo, że od kilku lat mój zmysł perfekcjonistki zweryfikowało życie, nadal staram się zachować ład, porządek w naszym otoczeniu, dbać o rodzinę, siebie, pracę, związek.

Czasy się zmieniły. Często rozmawiam z mamą, jak ona radziła sobie z domem, wychowaniem dzieci w latach 90. Porównujemy sytuacje, z którymi obie się zmagamy i widzę ogromną różnicę w funkcjonowaniu rodziny, priorytetach, pędzie życia. Nie było wtedy takich udogodnień i "ułatwiaczy" codziennego życia, jakie mamy my, ponad 30 lat później. Czas może i pędził do przodu, ale tempo obecnego życia jest naprawdę szalone. Patrzę sobie na swoje codzienne listy "to do" i marzę o tym, by dokupić kilka godzin.

Pogodzenie wychowania dzieci, dbałości o dom, pracy, pasji, dbania o relację z mężem, chwili dla siebie i... snu jest czasami niezłym wyczynem. Są dni, kiedy padam na twarz. Są dni, kiedy jestem naprawdę zmęczona. Ale są też takie, kiedy robota robi się sama, raz, dwa, trzy i cała lista zadań odhaczona. Siadam sobie wtedy z gazetką w ręku, włączam serial i mam te... 60 sekund dla siebie, aż do kolejnego "mamooo" :)



Jakie mam sposoby na to wszystko?



Przez te kilka lat nauczyłam się planować. Bez planu naszą rodzinę opanowałby armagedon. Na lodówce wiszą dwie kartki z kalendarza w dużym formacie. Obecny i przyszły miesiąc. Zapisuję tam wszystkie najważniejsze sprawy, wyjazdy, wizyty u lekarzy, ważne wydarzenia rodzinne, służbowe - wszystko, o czym muszę pamiętać ja i wiedzieć musi mąż:) Lodówka to nasza platforma komunikacyjna. Dzięki takim dwóm kartkom jestem w stanie zaplanować każdy tydzień. Obok kalendarzy wisi także lista "to do". Zapisuję tam wszystko!!! Oto kilka przykładów z obecnej listy (bez śmiechów proszę:)): mrówki, wizyta Oliwki - umówić, kupić pilot, płyn do podłóg, oddać Pauli za obiad, plastelina z brokatem!, znaleźć FV, oddzwonić – hm, nie zapisałam do kogo ;) Dzięki tej liście żyję i moja wrodzona skleroza nie rozwija się z wiekiem. Naprawdę nie jesteśmy w stanie zapamiętać wszystkiego – polecam Wam taką listę na lodówce, ja potrafię dopisywać coś do niej, nawet w środku nocy :)

Inne sposoby na to, by pogodzić dom, dzieci, pracę, hobby i tysiąc innych rzeczy w jednej dobie? Proszę bardzo!



1. Wielozadaniowość połączona z obowiązkami. Po narodzinach trojaczków mój organizm ograniczył potrzebną dawkę snu do 5h. Nie miał wyjścia. Nie mniej jednak cenię sobie odpoczynek i oderwanie od obowiązków. Ale obecne tempo życia i spraw wymaga ode mnie kompromisów i łącze odpoczynek z pracą. Brzmi jak abstrakcja, ale tak nie jest. Gotując, włączam sobie kolejny odcinek serialu. Pracując, słucham muzyki. Często wykorzystuję pół godziny wieczorynki dzieci na małe domowe SPA. Regeneracja sił fizycznych i psychicznych, choć krótka – jest obowiązkowa.

2. Dzielę obowiązki! Ten punkt powinien być chyba punktem numer 1. Odkąd przestałam być perfekcyjną Zosią samosią, żyję nam się lepiej! Nie jestem sfrustrowaną, zapracowaną, zmęczoną pracującą, matką polką. Nie! Teraz mam czas na prawie wszystko. Taka życiowa rewolucja nastała w naszej rodzinie, gdy poznałam ideę #DoItTohether, czyli #ZróbmyToRazem marki Indesit. Wspominałam już Wam o niej wielokrotnie. Sama idea łączenia obowiązków domowych ze wspólnym spędzaniem czasu jest wspaniałym krokiem ku zżytej, szczęśliwej rodzinie. My z dziećmi nawet podczas rozpakowywania zmywarki czy pralki potrafimy się świetnie razem bawić. Polecam Wam! Mówcie głośno o rzeczach, które macie na głowie, angażujcie w obowiązki innych członków rodziny, mówcie wprost, że potrzebujecie pomocy. Raz, piąty, dziesiąty i wszyscy zaczną dbać o wspólny dom. Skoro moje 4-letnie dzieci potrafią wyjąć pranie z pralki czy odnieść po obiedzie talerz do zmywarki, to i wasz kilkukrotnie starszy partner się tego nauczy ;)

3. Podzielność uwagi i rąk. Często robię kilka rzeczy naraz. To chyba różni nas od mężczyzn. Ja gotuję, sprzątam, w międzyczasie rozwieszę pranie, odpiszę na maila, zacznę prasować i oglądam kątem oka serial. Nie tracę czasu. Gdy mam kwadrans wolnego między obowiązkami poświęcam go na coś, co później zaowocuje wolną godziną. Ja nigdy nie sprzątam docelowo łazienki! Sprzątam zawsze przy okazji kąpieli dzieci. Dziecko się kąpie, a ja wycieram zlew kafle czy wymienię ręczniki.

4. Gotuję zawsze na 2 dni !
Jak to odmieniło moje życie. Moje dzieci dużo jedzą. Mają apetyty! Odkąd zaczęłam gotować większe porcje, raz na dwa dni zyskałam masę czasu! Wystarczy sprytnie wymienić dodatki do dania kolejnego dnia, z rosołu zrobić pomidorówkę, naleśniki raz z nutellą, raz z dżemem. To rozwiązanie bardzo, bardzo się sprawdza przy tak aktywnym trybie życia, jaki obecnie prowadzimy. Gotuję dwa, trzy dania na raz. Piekę tak samo! Mój piekarnik piecze idealnie, równomiernie na wszystkich poziomach, więc bardzo często wykorzystuję jego pełne moce przerobowe.

5. Planuję dzień
Wyrobiłam sobie taki plan dnia, który idealnie dopasowuje się do moich możliwości, ale i potrzeb. Staram się nie marnować czasu na bezsensowne czynności, zaplanować sobie w głowie kolejny dzień tuż przed snem i nie dać się zwariować. Poranki w naszym domu to istne szaleństwo. Zawsze przed wyjściem do przedszkola daję dzieciom 5 minut na zabawę. Ja w tym czasie ścielę łóżka, wietrzę, sprzątam salon po szykowaniu się trójcy do przedszkola i nastawiam pralkę. Moja przyjaciółka marki Indesit ma najlepszy program na świecie! Pranie w 45 minut! Włącza się go w 2 sekundy jednym przyciskiem i po powrocie do domu mam już idealnie wyprane pranie, gotowe do rozwieszenia. Nie tracę czasu!

6. Czasami odpuszczam
Są też dni, jak widziałyście na filmiku, kiedy biegam, biegam, ganiam, pędzę. Odpuszczam wtedy to, co mogę odpuścić. Zawsze mam w zamrażarce jakiegoś gotowca typu kopytka czy frytki. Jestem spokojna o obiad, gdy sprawy się pokomplikują, a ja nie mam dla dzieci gotowego obiadu. Odpuszczam też w dni, kiedy dzieci potrzebują mnie bardziej niż brudna podłoga czy pranie. Nauczyłam się odpuszczać dla tego, co najważniejsze i dzięki temu idea #DoItTogether, czyli #ZróbmyToRazem dotyczy nie tylko obowiązków domowych, ale też wspólnego, rodzinnego czasu.



1 komentarz

  1. Podziwiam idealną organizację. Przy jednym dziecku nie zawsze jest to proste a co dopiero przy trzech. Zdrowia dla maluchów życzę i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!