Tych 4 rzeczy potrzebuje na wakacjach matka polka, by zaliczyć je do udanych! Zgadzasz się?

Codzienność, dom, praca, dzieci. Taki mateczkowy dzień świra. Wtem przychodzi upragniony urlop. A ja już wiem, czego do szczęścia potrzebuje matka na urlopie. Zgodzisz się ze mną?




W tym poście pisałam Wam, jak wyglądały nasze tegoroczne wakacje. Były inne niż dotychczas. Bardzo na nie liczyłam. Ostatnie miesiące były naprawdę intensywne. Śmiało mogę powiedzieć, że działo się u nas więcej przez te kilka miesięcy, niż cały poprzedni rok :) Nigdy nie umiałam siedzieć w miejscu, ja muszę działać, robić. Teraz gdy jestem mamą trójki dzieci obowiązków mam ogrom, ale i motywacja do działania o wiele większa. Gdy działam na pełnych obrotach kilka ładnych miesięcy, mój organizm i psychika domagają się odpoczynku. Wtedy wchodzi mój mąż, niekoniecznie cały na biało i zarządza wakacje :) 

Pamiętam jak rok temu, po powrocie z wakacji zrobiliśmy sobie kilka dodatkowych dni urlopu, by odpocząć po wakacjach z dziećmi. Dzieciom - frajda. Nam? Niekoniecznie. Ale ważniejsze jest ich szczęście, uśmiech na tych ubrudzonych od kolejnej porcji lodów buźkach. Ten urlop był totalnie inny. Odpoczęliśmy na całego, mimo że spędziliśmy całe dwa tygodnie z dziećmi. Udało się nam wyrwać kilka chwil dla siebie i przypomnieć sobie jak to było kiedyś :) Miałam też jedno postanowienie, które udało mi się spełnić. Odłożyć laptopa, telefon. Tryb offline pozwolił mi naładować baterie na kolejne intensywne miesiące. 

Odkryłam tajemnicę udanych rodzinnych wakacji. Już wiem, czego tak naprawdę potrzebuje matka, by odpocząć, oderwać się trochę od codzienności. Należy się nam, jak przysłowiowa "psu buda" ;) 

1. Pierwsze, kluczowe i najważniejsze. Odchowane dzieci :) Wakacje z roczniakami, dwulatkami a czterolatkami to niebo a ziemia. Serio. Jeżeli to tendencja wzrostowa, im starsze dzieci, tym bardziej zajmują się same sobą - nie mogę doczekać się wakacji za rok! Jeszcze rok temu nie mieliśmy szans na leżenie w leżakach, spokojną rozmowę i doglądanie kątem oka bawiących się dzieci. Była jazda bez trzymanki. O wspólnych wieczorach mogliśmy pomarzyć, padaliśmy na twarz razem z nimi. W tym roku wyskoczyliśmy nawet na mini randkę! Także daję Wam nadzieję, dla mam maluchów.. jeszcze trochę! :)

2. Bez prania, sprzątania, gotowania. Bez tego wszystkiego, o czym nałogowo myśli każda z nas, bez tego, co zajmuje nam bardzo dużo czasu. Nie wiem jak Wy, ale dla mnie to naprawdę opcja full service. Totalny all inclusive dla matki. Fakt, że ktoś nakarmi moje zawsze głodne dzieci, one wybiorą to, co chcą zjeść, zjedzą bez grymaszenia i ktoś potem po tym obiedzie posprząta i pozmywa... o matko! Raj na ziemi! Fakt, że połowy dnia nie muszę poświęcać, na myślenie i wymyślenie 5 posiłków dziennie było naprawdę ogromnym odciążeniem. 

3. z Nimi! Tylko i wyłącznie udany urlop to urlop z rodziną. Mimo że marzyłam o weekendzie tylko i wyłącznie dla siebie (co nadal pozostaje w strefie priorytetów) nie wyobrażam sobie urlopu bez dzieci. Nie wyobrażam sobie żebym umiała odpocząć bez nich. Zamęczyłoby nas ciągłe gadanie i myślenie o nich. Okej, na pewno byśmy odespali te ostatnie lata, co nie zmienia faktu, że bez nich byłoby za nudno. Wystarcza nam kilka godzin z opcją "babci lub cioci" :) I mimo że urlop tylko z rodziną, kolejny punkt też jest równie ważny!

4. Chwila tylko dla siebie, z sobą. W moim życiu od lat nie ma za dużo ciszy. Cicho jest jedynie, gdy dzieci śpią. A ja cholernie tęsknie za ciszą, która daje możliwość złapania oddechu i zebrania myśli. Jak dzieci były mniejsze, po ich zaśnięciu zawsze siadałam sama na tarasie i delektowałam się ciszą. Znacie to? To taki stan "nie mów do mnie teraz". Zbierałam myśli, łapałam oddech i byłam gotowa na kolejny szalony dzień. Tak samo z urlopem. Wieczorami poświęcałam chwilę tylko dla siebie. Szum fal i cisza działały kojąco na nerwy. Takie chwile pozwoliły mi spojrzeć świeżo na wiele spraw, które ostatnio siedziały w mojej głowie. Kurcze, nie wiedziałam, że takie chwile są tak ważne. Pół miesiąca z wieczorną randką sama z sobą dało mi naprawdę bardzo dużo. Mam głowę pełną pomysłów, przewartościowałam trochę spraw i co najważniejsze, doceniłam to wszystko, co mam. 

Zgodzisz się ze mną? :) A może dodałabyś coś do listy? 




Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!