To musi znać Twoje dziecko, na długo przed literkami, cyferkami, czy kolorami po angielsku

Pękamy z dumy, gdy nasze trzyletnie dziecko liczy do 10, zna kolory po angielsku czy poznaje pierwsze literki. Świetnie, że się uczą! Małe dzieci chłoną wszystko jak gąbka. Przed tym wszystkim musimy nauczyć dzieci czegoś innego!

W zeszłe wakacje znajomym przytrafiła się okropna sytuacja. Na rodzinnym festynie na chwilę stracili z oczu swojego 4latka, który był przecież cały czas obok nich. Strach, panika, krzyki. Małego nie było w zasięgu wzroku, w najbliższej okolicy. Wszyscy zaczęli go szukać, prowadzący festyn dał komunikat przez głośniki, po kwadransie mały się znalazł! Był przy koniku, bo bardzo chciał pojeździć na kucyku i nie chciał czekać, aż rodzice skończą rozmowę ze znajomymi. Małego po komunikacie zauważyła inna matka. Zaprowadziła więc go na scenę, a tam już odebrali go rodzice.
Znajoma przyznała, że nie pomyślała wcześniej by porozmawiać z synkiem o takich sytuacjach, o zagrożeniach i postępowaniu na wypadek zaginięcia dziecka. Przyznała też, że syn, mimo swoich 4 lat nie potrafił powiedzieć, jak ma na nazwisko, gdzie mieszka.

Pomyślałam wtedy, że to podstawa. To, że dziecko zna literki, kolory-super. Ale w sytuacjach zagrożenia dane osobowe, adres, imiona rodziców - to podstawa, by szybko odnaleźć dziecko, by ono umiało powiedzieć, kim jest.
Już ponad rok temu nauczyliśmy dzieci wyraźnego wymawiania nazwiska, pełnego adresu. Imiona rodziców i rodzeństwa znały - teraz uczymy ich numeru telefonu do mamy. Na wyjścia do zatłoczonych miejsc zakładamy im zegarki z GPS. Jestem spokojniejsza.

Poza imieniem, nazwiskiem, adresem wpoiliśmy dzieciom zasady bezpiecznego poruszania się przy drodze, przejścia przez pasy czy nawyku wysiadania z auta. Zazwyczaj do przedszkola odwożę ich sama, często też sama jeżdżę do sklepu, lekarza. Priorytetem było uświadomienie dzieciom zagrożenia, jakie wynika z jeżdżących obok samochodów. Odpinam dzieci z fotelików, wysiadają od bezpieczniejszej strony. Dzieci czekają w bezpiecznym miejscu: na chodniku, obok przednich drzwi kierowcy i nie oddalają się nawet na krok. Wiedzą, że przerzedzający obok kierowca może ich nie zauważyć, nie zahamować na czas i będzie bum! Nie myślcie, że w 100% ufam ich ostrożności i nie zaliczamy wpadek. Absolutnie. To dopiero niespełna 4letnie dzieci i różne głupie pomysły przychodzą im do głowy.

Przyznajcie szczerze, w jakim wieku nauczyliście dzieci nazwiska i adresu? A może jeszcze ich nie znają? Nie czekajcie, w formie zabawy nauczcie dzieci podstaw. Będziecie spokojniejsi, na wszelki wypadek.

1 komentarz

  1. Cóż, ja do tej pory pamiętam, jak moja mama bardziej niż liczenie po angielsku cieszyła się, że potrafię wyrecytować adres zamieszkania. ;)

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!