Jeszcze trochę..

Do tej, która mam dość. Do każdej matki, która jest na zakręcie. Do każdego, kogo przerosło dziś rodzicielstwo. Do każdej matki, która potrzebuje dziś usłyszeć te kilka słów...

Jeszcze trochę i zerwiesz znajomość z kiblem. Mdłości się skończą, zostaną co prawda zachcianki na niewiadomoco najlepiej z karmelem, pomidorem i czipsami w duecie. Ale to minie, jeszcze trochę i zaczniesz jeść bardziej normalnie, nie dziwiąc swoimi zachciankami nawet samej siebie.

Jeszcze trochę i znów będziesz spała normalnie, na brzuchu. Bezsenność odejdzie. Nie wróci to, co prawda szybko, może zająć nawet kilka lat, ale nadejdzie taki czas, że to Ty będziesz budziła dziecko do przedszkola, a nie dziecko Ciebie sto razy w nocy.

Jeszcze trochę, jeszcze chwila i trudy ciąży się skończą. Weźmiesz to upragnione, wyczekiwane maleństwo w ramiona. Zniknie opuchlizna, będziesz w stanie znów samodzielnie pomalować paznokcie u nóg. Ba! Znów je zobaczysz! Jeszcze trochę.

Jeszcze trochę i znajdziesz czas dla siebie. Kwadrans to kwadrans, ale zawsze coś. Uwierz mi, pierwsze wyjście do biedry, w samotności będzie niczym wyjazd do SPA.

Jeszcze trochę i będziesz miała bardziej rozbudowany plan dnia. Do zadań: karmienie, przebranie, odbijanie, spacer dołączą takie atrakcje jak maraton za raczkującym dzieckiem, czyszczenie ściany magiczną gąbką z mazaczków i kredeczek. Atrakcji Ci nie zabraknie.

Jeszcze trochę i zacznie mówić. Szybko będziesz marzyła o chwili ciszy. Powie, co boli, czego potrzebuje. Nie będziesz musiała wspinać się na wyżyny intuicji, by odgadnąć, o co mu chodzi.

Jeszcze trochę i dziecko zaprzyjaźni się z nocnikiem. Z ogromną ulgą skończysz ostatnią paczkę pampersów i nagle uświadomisz sobie, ile kasy zostaje w portfelu.

Jeszcze trochę i znów wskoczysz w koronki, legginsy i dresy zamienisz w jeansy. Nawet szpilki ubierzesz, tylko nie próbuj wybierać takiej stylizacji na spacer z dzieckiem, które dopiero zaczyna chodzić. Gips murowany.

Jeszcze trochę i wieczorne padanie na twarz zamienisz na ulubiony serial. Przyjdzie taki czas, że zmęczenie nie będzie ścinało Cię z nóg. Nauczysz się odpoczywać na nowo.

Jeszcze trochę i znów zaczniecie trzymać się za ręce, zamiast trzymać rączkę wózka czy uciekające dziecko. Wróci ta iskierka, jeszcze trochę.

Jeszcze trochę i będziesz mogła w spokoju pójść do toalety, bez widowni. Nie oznacza to, że pod drzwiami nie będzie tłumu gapiów, będą. Ale spokój już będzie względny.

Jeszcze trochę i nie będą Ci się mylić dni tygodnia. Środa będzie środą, a sobota sobotą. Harmonia panie!:)

Jeszcze trochę i podasz dziecku posiłek i ono go po prostu zje. Nożem i widelcem. I odniesie talerz do zmywarki. Nie będziesz robić samolocików i wyliczanek "za mamusię i tatusia i połowę rodziny" rozrzucając większość posiłku na dwa metry lub plując każdą podaną łyżeczką. Jeszcze trochę.

Jeszcze trochę i ubierze się samo. Od skarpetek po koszulkę. Na dobrą stronę, bez wymyślania o skarpetki czy złą koszulkę. Bez wojny o metki czy niepasujące do siebie kolory.

Jeszcze trochę i dziecko da buziaka, powie dobranoc i pójdzie spać. Samo, bez wojny, wymyślania od siusiu po piciu i tysiąca bajek na dobranoc. Ty w tym czasie z kubkiem herbaty zrelaksujesz się po ciężkim dniu. Jeszcze trochę.

Jeszcze trochę i samo z siebie, względnie dobrze umyje zęby. Nie będziesz ganiała ze szczoteczką i błagała, by umyło zęby, strasząc, że wypadną. Umyje, wypłucze, nawet szczoteczkę odłoży na miejsce.

Jeszcze trochę i nie będzie miało fochów. A nie, stop. Będzie miało zawsze. Tego obiecać Ci nie mogę:)

Jeszcze trochę i będziesz mogła obejrzeć wiadomości albo ulubiony serial wcześniej niż o 22, gdy dziecko już śpi. Nie będzie ciągle Peppy, Psiego Patrolu i innych bajek na czasie. Dziecko zajmie się swoją zabawą, a Ty swoją. Fajnie co? Jeszcze trochę.

W wannie będziesz nucić aktualne hity, nie będziesz już łapać się na tym, że śpiewasz "małe pieski dwa" czy "Przyjaciół przedstawiamy Wam.." bezwarunkowo. Jeszcze chwila, momencik.

Pójdziesz z dzieckiem do sklepu i kupisz to, co chciałaś, bez wojny o batonika, soczek i wszystko, co małe oczka zobaczą, a małe rączki sięgnął. Zdradzę coś jeszcze, stojąc w kolejce, nie będziesz już ruszała wózkiem, imitując ruch usypiania dziecka w wózku.

Jeszcze trochę i Twoje ściany znów będą jednokolorowe a szyby bez codziennie nowych odbitych łapek. Będzie tak jakoś czyściej, bez wgniecionych w dywan flipsów, znalezionych pod kanapą kabanosów i rozlanych soczków.

Jeszcze trochę i będzie bawiło się samo. Pójdzie do pokoju, zajmie się zabawą, a Ciebie dopadnie taka przeraźliwa cisza, ta, za którą tak tęsknisz.

Jeszcze trochę i zmieni się wszystko. Jeszcze trochę. A później zatęsknisz za niemowlakiem, dzieckiem, na widok pierwszych mikroskopijnych ciuszków w sklepie.

Ale dziś, wiedz, że jeszcze trochę i to wszystko, co jest na granicy, to co "dłużej już nie mogę", to co ogarniasz albo i nie, skończy się. Przyjdzie coś innego, nowe małe problemy, zmartwienia, wyzwania do sprostania.

Jeszcze trochę. Oddychaj głęboko. Jeszcze trochę. 


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!