Pół roku w przedszkolu. Bezlitosne podsumowanie! I co dalej?

Trwają rekrutacje do przedszkoli. Nie jedna z Was ma takie wątpliwości jak ja, rok temu. Być może to, co napiszę, pozwoli podjąć Wam właściwą decyzję. My już zdecydowaliśmy, czy nasze dzieci będą chodziły do przedszkola w kolejnym roku szkolnym.

Rok temu kilkukrotnie zmienialiśmy decyzję o posłaniu dzieci do przedszkola. Za każdym razem przeważały inne "za" i "przeciw". I tak naprawdę, w ostatniej chwili zmieniliśmy zdanie i zdecydowaliśmy podejść do rekrutacji. Dlaczego w ostatniej chwili zmieniliśmy decyzje o przedszkolu - przeczytaj. Obaw miałam wiele. Czekała nas przeprowadzka do nowego mieszkania. To była naprawdę duża rewolucja w naszym życiu. Obawiałam się, jak dzieci zareagują na nowy dom, dom, w którym nie będzie już tylu bliskich na wyciągnięcie ręki, babci, wujków i chętnych do wygłupów na zawołanie. Bałam się czy ja podołam z ogarnięciem nowej sytuacji. Do tego czasu zawsze miałam pod ręką mamę, babcię czy brata, który byli chętni do pomocy, gdy D. wyjeżdżał służbowo. Przerażała mnie wizja tylu zmian na raz. Nie mogłam przewidzieć, jak dzieci zareagują na nowa sytuację - przedszkole. Przez pierwsze 3 lata życia byłam z nimi cały czas. Mamofaza poziom ekspert! Poczyniłam ten błąd, o którym dziś mówię głośno i przestrzegam. Nie przywiązujcie dzieci do siebie, jak tylko macie okazję wychodźcie z domu, przyzwyczajajcie dzieci do opieki innych osób. Im wcześniej, tym lepiej. Nam powrót na dobre tory zajął 3 lata :)

Pół roku przedszkola - bezlitosne podsumowanie.

Jak oceniam wysłanie dzieci do przedszkola? 10/10 ! Bezapelacyjnie. Kurcze, to była jedna z najlepszych decyzji w naszym życiu. Szybko okazało się, że moje obawy były niesłuszne. Dzieci lubią chodzić do przedszkola i mimo kryzysów które mieliśmy dość często, zawsze, gdy odbieram je z placówki, mają na twarzach uśmiechy! Wiadomo, nie obyło się bez kryzysów. Bardzo często zdarzały się nam łzy pod drzwiami sali. Moje serce pękało i za każdym razem chciałam się poddać, i zabrać je do domu. Wymagało to ode mnie bardzo dużego samozaparcia i wewnętrznej siły. Wiem, że płacz za mamą trwał najdłużej kilka minut, i każde zapewniało mnie, że absolutnie nie płakało w przedszkolu za mamą:) To, że była to najlepsza decyzja, ułatwił mi fakt wyboru najlepszej palcówki na świecie. Dzieci trafiły na naprawdę wspaniałe Panie. Uwielbiają je, często opowiadają, co fajnego robiły w przedszkolu, jak Panie pomagały im w jakiś czynnościach, co mówiły. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że są pod najlepszą opieką.
Rozwój. To, jak dzieci rozwinęły się przez te pół roku, jest niewyobrażalne. Ja, nawet gdybym chciała poświęcić im maksimum czasu, nie mogłabym dać im tyle perspektyw, jakie daje przedszkole. Wierszyki, piosenki, występy, angielski, zumba - uwielbiają wszystkie zajęcia. Nasza lodówka obwieszona jest ich arcydziełami, z każdego jestem ogromnie dumna. Śpiewają i liczą po angielsku, ich zasób słów rozwinął się ogromnie. Powoli otwierają się na inne dzieci. Na początku nie chciały dopuszczać do siebie innych dzieci, były bardzo ostrożne w nawiązywaniu nowych relacji. Miały swoje grono i było im tak dobrze. Dziś mają swoją paczkę znajomych, których uwielbiają. Widzę, jak fajnie angażują się w nowe relacje i rozwijają się w tej kwestii. Mimo że zawsze było im wesoło, relację z innymi dziećmi bardzo dobrze im robią.

Wiele z Was stoi przed wyborem. Zapisać dziecko do przedszkola, czy zaczekać jeszcze rok. Gdyby, nie zapisała ich do przedszkola rok temu, dziś byłabym chyba najbardziej zestresowaną matką. Pamiętajcie, zawsze jest opcja. Najważniejsze by dziecko było na to gotowe. Dzieci o wiele łatwiej i szybciej odnajdują się w nowych sytuacjach niż dorośli. Jeżeli coś będzie nie tak, będzie płacz, lament i histeria - nic na siłę, spróbujecie za rok. I nie ma czego ukrywać, po 3 latach z dziećmi w domu, każdej z nas przyda się odpoczynek, chwila oddechu. Teraz czas dla nas! Pomyślmy o sobie. Zmiana ścieżki zawodowej, pasje, chwila dla siebie - w końcu mamy na to czas i możliwości. Trochę to samolubne, ale ja na przedszkolu bardzo skorzystałam. Mam czas na to, co odkładałam kilka lat. Mam wizję na siebie, swój rozwój, pracę marzeń.

Są minusy. Choroby. Niby byłam na to gotowa, nie spodziewałam się, jednak że będą chorować aż tyle. U nas jest inaczej. Chorują zazwyczaj razem, z kilkudniowym przesunięciem, co przy trojaczkach oznacza zazwyczaj trzy tygodnie choroby. Chciałam się poddać, jednak inne doświadczone mamy jednogłośnie stwierdzały, że przechorować swoje muszą, czy teraz, czy za rok. Z utęsknieniem czekam na wiosnę, lato by choroby odpuściły. Będzie dobrze!
Jeżeli się wahacie, ja mogę polecić Wam jedno, zapiszczcie dzieci do przedszkola. Dajcie im i sobie szansę. Trzymam za Was kciuki. Czy będzie ciężko? Być może tak. Czy będą łzy? Będą. Twoje i dziecka. Moim dzieciom pół roku zajęło pożegnanie mamy bez łez i pójście do sali z uśmiechem. Przyzwyczaiły się do nowej sytuacji, uwielbiają przedszkole i wiedzą, że mama zawsze po podwieczorku wróci. Co dalej? Oczywiście że zapisałam dzieci na kontynuację nauki przedszkolnej. Kocham instytucję przedszkola!

Są tu mamy przyszłych przedszkolaków? Powodzenia! :)


2 komentarze

  1. U nas podobnie, przedszkole od września i choć pierwszy miesiąc był ciężki, codziennie płacz i nie chciał nic jeść i pić w przedszkolu,po pół roku jest ok. Jesteśmy zadowoleni, masa zajęć i atrakcji których ja nie byłabym mu w stanie zapewnić. Barfxo dużo się nauczył. I wbrew pozorom, u nas nie choruje. Chory był na samym starcie we wrześniu i potem w grudniu całą rodziną mieliśmy paskudna jelitowke. Poza tym ani jednego dnia nie opuścił. Ma koleżankę i ta jest jeszcze lepsza, ani raz chora nie była... Więc nie jest tak źle jkaby się mogło wydawać

    OdpowiedzUsuń
  2. Moi chłopacy też chodzą od września do przedszkola i była to najlepsza decyzja, zresztą inna nie była brana pod uwagę ;-) nie obyło się bez łez.oczywiscie dzieci, Bo ja odetchnęlam.jest mniej nerwowo w domu a im przecież krzywda się nie dzieje. I tak jak piszesz rozwijają się, uczą i przede wszystkim nawiązują kontakty z innymi dziećmi, a nie tylko trzymać się mamy nogi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!