Nasze wtopy i genialne wybory - #NaszeM3 po pół roku od przeprowadzki

Pytacie o to często, czy po pół roku jesteśmy zadowoleni z wyborów, których dokonaliśmy przy urządzaniu #NaszeM3. Zebrałam kilka wniosków i chętnie podzielę się nimi z Wami.




Na pierwszy ogień nasz wielki błąd. Wybór farby do wszystkich wnętrz. Mamy białe ściany, poza jedną ciemnoszarą z meblościanką. Ściany w pokoju dzieci ozdobiliśmy naklejkami, w sypialni i salonie też postawiliśmy na jeden ozdobny motyw. Błąd popełniliśmy przy wyborze farb. Gdy pojechaliśmy wybierać farby i kolory, byliśmy zdecydowani na jedną linię farb, która idealnie sprawdziła się przy małych dzieciach w poprzednim domu. Farba zmywalna, plamoodporna - szorowana była wiele razy i nadal wygląda idealnie. Tego samego nie możemy powiedzieć o ścianach w nowym mieszkaniu, po pół roku od przeprowadzki. Wiosną malujemy ponownie całe mieszkanie. Kupiliśmy farbę plamoodporną innej marki, bo wybranej przez nas nie było, a nam bardzo zależało na czasie i mamy za swoje! Co sprawdzone to sprawdzone!

Kolejny błąd - meble w połysku. Nigdy więcej! W połysku mamy stolik kawowy i meblościankę, i przyznam szczerze, że do szału doprowadza mnie utrzymanie ich w czystości. Odciski palców, smugi – koszmar. Mój nieperfekcyjny wzrok widzi je wyjątkowo dobrze. Porównując te meble, do kuchennych (które też bardzo chciałam w połysku, wybrałam w macie;)) – niebo a ziemia! Także, jeżeli stoicie przed wyborem jakichkolwiek mebli, kuchennych, do salonu czy jadalni, przemyślcie dobrze plusy i minusy i wybierzcie matowe fronty. Ręczę, że będziecie zadowoleni.






Odnośnie samych mebli kuchennych (zobacz w tym poście, jak wygląda cała moja ukochana kuchnia), nadal jestem w nich zakochana, są funkcjonalne, idealnie zaplanowana przestrzeń sprawia, że naprawdę dobrze się w niej czuję. I całą rodziną uwielbiamy wspólne gotowanie. Pisałam Wam już wielokrotnie, że wraz z przeprowadzką zmieniliśmy w naszym życiu wiele. Czekało na nas wiele wyzwań, wiele mniejszych czy większych kłód pod nogi, ale byliśmy na to gotowi. Przewartościowaliśmy wszystko, całe życie, plany, marzenia i dziś wiem, że te ostatnie pół roku, choć momentami ciężkie, przyniosło nam naprawdę wiele szczęścia. Chłoniemy wspólnie spędzone chwile, żyjemy sobie w myśl idei #DoItTogether, czyli #ZróbmyToRazem, wyciskamy jak cytrynę, do ostatniej kropli wszystkie rodzinne chwile. Zgodnie z ideą kampanii – razem, rodzinnie – najlepiej! Zatem, staramy się wspólnie wykonywać obowiązki domowe. Dzięki temu nie tylko oszczędzamy czas, który później możemy wykorzystać na relaks i zabawę. Korzystamy też z czasu poświęconego na obowiązki – staje się on dla nas płaszczyzną do pielęgnowania rodzinnych relacji, np. podczas przygotowywania obiadu przez wszystkich członków rodziny.

I właśnie wiele tych wspólnych chwil toczy się w kuchni, z dziećmi siedzącymi na blacie. Gotujemy, wspólnie spędzając czas, eksperymentujemy i cieszymy się sobą.

Wracając do mebli, bo o naszym aktualnym życiu, planach i nowościach napiszę Wam kolejny post. Najczęściej pytacie mnie, czy jestem zadowolona z białych frontów i innych jasnych elementów. Tak! Jak najbardziej. Od dawna marzyłam o białej kuchni i nie widzę siebie szczęśliwej w innym kolorze zabudowy kuchennej!

Czekałam z tym postem pół roku! Czekałam na kolejne rozliczenie rachunków, by móc odnieść się do argumentów, które przytaczałam Wam w poprzednich postach o #NaszeM3. Bardzo zależało nam na energooszczędnych sprzętach, urządzeniach na lata, z których będziemy zadowoleni. Ważnym aspektem był też fakt, że nasze życie jest bardzo intensywne i każda funkcja, każdy sprzęt ułatwiający nam codzienne funkcjonowanie, oszczędzający nasz czas jest na wagę złota.

Jestem po półrocznym rozliczeniu prognoz rachunków i śmiało mogę stwierdzić, że inwestycja w urządzenia firmy Indesit w klasie energooszczędnej A+, A++, A+++ (w tym poście wymieniłam konkretne modele) była strzałem w dziesiątkę. Płyty używam kilka razy dziennie, często kilka palników na raz, piekarnik kilka razy w tygodniu, pralka włączana jest co dwa dni. Po przeprowadzce rozliczenia prądu i wody pozostawiliśmy na poziomie poprzednich lokatorów (3-osobowa rodzina). Oszacowane średnie wydatki na wodę i prąd okazały się zawyżone o około 40%, także oszczędności mówią same za siebie!
Do tego oszczędność czasu – to jest bezcenne!



Z chęcią poczytam o Waszych wpadkach i genialnych wyborach przy urządzaniu mieszkania/domu? Dajcie znać, pośmiejemy się wspólnie :)

1 komentarz

  1. Fajne skandynawskie inspiracje. Niestety często nie należą do najtańszych :P

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!