To już przesada!

Często spotykam się ze stwierdzeniem, że fajnie jest mieć trojaczki, przecież zajmują się same sobą, same się bawią. Nic bardziej mylnego, wojen i kłótni u nas na pęczki, a chwila ciszy bądź podejrzany śmiech zwiastuje naprawdę poważne kłopoty. Trojaczki potrafią doprowadzać mnie na skraj cierpliwości, tak samo, jak tytułowi bohaterowie kolejnej części przygód Nicole Lambert.


To moja ulubiona część serii. Taka życiowa, taka prawdziwa. Wiele scenek jest jeszcze przed nami, jednak podejrzewam, że moje trio przebije pomysłowością książkowych bohaterów.

To najbardziej na czasie. Tysiąc pytań do... mamy. Nie tak dawno, sprawdzałam w google, w jakiej odległości od Ziemi znajduje się księżyc i ile waży gwiazda. Pomijając przyziemne pytania o to, skąd pochodzi miś miś Paddington, jak działają ruchome schody, dlaczego woda jest przeźroczysta a kawa czarna. Uwierzcie mi, czasami mój mózg nie nadąża z przemianą informacji.

A pomysłowość? Kwadrans ciszy w pokoju zwiastuje obklejenie naklejkami łóżeczek lub porządki w szafie, które sama skończyłam godzinę wcześniej. Szum wody to nic innego jak urządzenie małego SPA dla lalek, łącznie z tymi grającymi. Wiem, że z wiekiem pomysłowość dzieci może doprowadzić do zawału rodzica, czekam z niecierpliwością :)

A tymczasem zapraszam Was do przeczytania kolejnej serii przygód trojaczków, której jesteśmy ambasadorami. TUTAJ znajdziecie wszystkie książki w promocyjnej cenie -50%! 








1 komentarz

  1. Dobre sobie z tym ze się same sobą zajmują.. owszem , nasze tez nie nudzą się, tak jak och opiekun.. czekam na ten czas ze zajmą się same sobą mie będzie oznaczało wyciągania rak z zawiasów drzwi , czy sklejania głowy po szybkiej wizycie mamy w toalecie .. ale to dopiero ok.4-5 lat chyba.

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!