5 punktów, dzięki którym ograniczyłam dzieciom stres związany z przedszkolem

Do przedszkola przygotowaliśmy się od kilku miesięcy. Skupiłam się na kilku rzeczach, które pozwoliły dzieciom na lepsze poznanie przedszkola, oswojenie się z nową sytuacją i ograniczenie stresu. Pójście do przedszkola to ogromny stres dla dziecka. Nowa sytuacja, nowe miejsce, rozłąka z rodzicami. Dzięki temu poczuły się pewniej!

Popełniłam błąd. Duży błąd, o którym mówię głośno, abyście Wy mogły nauczyć się na moich błędach. Za rzadko zostawiałam dzieci na dłuższy czas! Naprawdę przyzwyczaiłam dzieci do siebie tak bardzo, że w pewnym momencie moje wyjścia obarczone były płaczem i awanturą. Wcześniej planowałam wszystkie wyjścia tak, aby zahaczały o drzemkę dzieci - zyskując 2h więcej czasu, a potem wracałam na łeb na szyję, by szybciej wrócić do dzieci. Moja wina, moja wina. Otrzeźwiałam, dopiero gdy miały jakieś 2.5 roku a ja naprawdę byłam już na skraju i potrzebowałam o wiele więcej chwil dla siebie, spokoju i samotności.

Przyzwyczajajcie dzieci od pierwszych miesięcy do swoich wyjść, do czasu bez mamy. Zostawiajcie dzieci na dłużej, zróbcie wtedy coś dla siebie, złapcie oddech. To zaowocuje w przyszłości dla Was i dzieci. Ja zrozumiałam to za późno i przez to mieliśmy trudniejszy start.

Jak przygotowałam dzieci do przedszkola?


1. Przygotowania do przedszkola zaczęliśmy kilka miesięcy wcześniej.

Już w lipcu, po dniach adaptacyjnych bardzo często rozmawialiśmy o przedszkolu. Przed snem opowiadaliśmy bajki o przedszkolakach, opowiadałam im, co się robi w przedszkolu, w jakie zabawy będą się bawić, o kolegach i koleżankach, o "ciociach". Kupiłam im też książki o tematyce przedszkola, by pokazać, że przedszkole jest super i chodzi tam dużo dzieci. Dzięki temu temat przedszkola nie spadł na nich jak grom z jasnego nieba. Znały temat, wiedziały, czym jest przedszkole na długo przed wrześniem.

2. Często chodziliśmy na spacery drogą do przedszkola.

Dzieci doskonale wiedziały, gdzie znajduje się ich przedszkole. Do przedszkola mamy jakieś 400 metrów, więc chodziliśmy tam bardzo często na spacery. Znały drogę do przedszkola, znały budynek. Przez 2 miesiące poznawaliśmy też zasady przejścia na drugą stronę ulicy, zachowania przy drodze i bezpieczeństwa. Teraz potrafią zawrócić tatę, który zapomni się i przejdzie poza zebrą na parking :)

3. Poznaliśmy plan dnia.

3 latek nie zna się na zegarku. Nie wie, kiedy jest 10. 00, a kiedy 15.00. Ich czas odmierzany jest za pomocą zdarzeń. Przygotowałam karty z punktami dnia, by zobrazować dzieciom, co będą robić w przedszkolu. Budynek przedszkola pokazuje, że idziemy do przedszkola, potem jest śniadanie, później zabawy w sali, zabawa na placu zabaw, obiad, drzemka, podwieczorek i wracamy do domu. Codziennie przed spaniem przyklejamy wspólnie karty na drzwi i opowiadamy, co jutro dzieci będą robiły w przedszkolu. To pomogło im perfekcyjnie poznać plan dnia w przedszkolu i dało ogromne poczucie bezpieczeństwa. Znajdą plan dnia, potrafią zobrazować sobie, co za chwile będą robić i wiedzą, kiedy odbiorę ich z przedszkola. Pani nauczycielka była zachwycona takim przygotowaniem dzieci, tłumaczyły nawet innym dzieciom, kiedy przyjdą odebrać ich rodzice.

4. Znamy swoje rzeczy.

Z opowiadań nauczycielek z wieloletnim doświadczeniem wiem, że dzieci nie znają swoich rzeczy przed przedszkolem. Kupujemy wyprawki, często nie pokazując im dzieciom. Idąc pierwszego dni do przedszkola, otoczone są samymi nowymi rzeczami, od pościeli po szczoteczki łącznie. Nie wiedzą, co jest ich, a co kolegi. My całą wyprawkę kompletowaliśmy wspólnie. Same wybrały plecaki na edukatorek.pl, wybrały pościel, kubeczki, szczoteczki, buty, kapcie. Ubranka kupowałam sama, ale wspólnie je segregowaliśmy i układaliśmy do szafy. Ubranka dodatkowo podpisałam naprasowankami z oznaczone.pl dzięki temu poznają swoje rzeczy. W przedszkolu potrafią same rozpoznać swoje rzeczy, dzięki czemu nie są zdezorientowane.

3. Jest ze mną przyjaciel.

Z pójścia do przedszkola zrobiliśmy małe rodzinne wydarzenie. Dzieci aktywnie uczestniczyły w przygotowaniach. Pewnego popołudnia wspólnie zrobiliśmy wycieczkę do galerii, do sklepu z zabawkami by samodzielnie wybrały sobie nowe przytulanki do przedszkola. Mają swoich nowych przyjaciół, z którymi każdego dnia chodzą do przedszkola i na drzemkę.

4. Zawsze dotrzymuję słowa! Zawsze!

To według mnie i wielu psychologów podstawa! Zaufanie dziecka wobec rodzica w tym niełatwym dla niego czasie. Zawsze mówię prawdę, opowiadając o przedszkolu. Nie ukrywałam, że może im być smutno, powtarzam im w chwilach płaczu, jak możemy sobie wspólnie z tym poradzić. Wiedzą, że z każdym problemem mogą zwrócić się do "cioć". Codziennie powtarzam im kiedy ich odbiorę z przedszkola. Wiedzą, że gdy wstaną z drzemki i zjedzą podwieczorek, będę już na nich czekać. I zawsze będzie to moim priorytetem, by zdążyć na czas.

5. Po przedszkolu czas dla rodziny

Staram się wszystko, co mam zaplanowane danego dnia, zrobić w czasie ich pobytu w przedszkolu. Po przedszkolu mamy wspólny czas na zabawę, plac zabaw czy małe rodzinne zawody na boisku. Nawet nie wiecie, jak dobrze zrobiło nam posłanie dzieci do przedszkola. W końcu mam 10000% sił na bycie mamą x3. Nie padam na twarz. Mam chęci na najbardziej wymyślne i kreatywne zabawy, na wygłupy. Mam wrażenie, że ta kilkugodzinna tęsknota za moimi łobuzami kumuluje moją miłość do nich i siły na całe popołudnie.

Mój sposób na spokój


Nie myślcie, jednak że jest tak kolorowo i dzieci nie płaczą. Płaczą. Nikodem i Oliwka gorzej znoszą rozłąkę i bardziej przeżywają nową sytuację. Lenka radzi sobie o wiele lepiej. Jednak z dnia na dzień płaczu jest mniej i łzy płyną krócej. A i tak każde zaprowadzenie dzieci do przedszkola wywołuje we mnie tak ogromne emocje, że sama się sobie dziwie. Nie pokazuje negatywnych emocji przy dzieciach, to najgorsze co można zrobić. Nie pokazuję swoich nerwów, przejęcia i smutku. To naprawdę trudne, szczególnie w tych pierwszych dniach, kiedy zdarzyły się łzy zaraz po wejściu do szatni. Mamy z innymi mamami z przedszkola świetny układ. Gdy zaprowadzę dzieci do sali, czekam przed przedszkolem na mamę, która zaprowadza swoje dziecko po nas i pytam, czy trojaczki jeszcze płaczą, czy nie. Mówię Wam, nawet po największych łzach i najcięższych rozstaniach, po 5 minutach się uspokajają. Takie zapewnienie i świadomość, że smutek już minął, jest naprawdę ważna dla psychiki matki. Mogę spokojnie wracać do domu i zająć się swoimi sprawami.

Jak minął Wam pierwszy tydzień w przedszkolu/szkole?

Może macie jakieś swoje sposoby na zminimalizowanie stresu związanego z przedszkolem? Rady dla innych mam? Piszcie w komentarzach!

1 komentarz

  1. U Nas to już 3 rok przedszkola. Synek też rozpoczął przygode w wieku 3 lat. Pierwsze dwa tygodnie były super. Później się zaczęło.. Był straszny płacz😞 ale byłam twarda. A dzisiaj to już chce żebym go odbierała jak będą zamykać przedszkole😂
    Tyle, że teraz zmierzamy się z łobuzowaniem w przedszkolu 😞 rozmawiamy, rozmawiamy i jeszcze raz rozmawiamy..

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!