Nowości w mojej kosmetyczce które musisz poznać!

30. urodziny zmotywowały mnie do wielu zmian. Jedną z nich jest częstsze (bardziej świadome) dbanie tylko o siebie, równowaga między byciem mamą a byciem kobietą. Zrobiłam przez ostatnie dwa miesiące więcej dla siebie niż przez ostatnie dwa lata! I tak mi z tym dobrze! Trzymając się tematu dbania o siebie, chcę pokazać Wam cudowności kosmetyczne, których ostatnio używam. Dla dzieci też coś jest.



W lipcu robiłam keratynowe prostowanie włosów (zobacz post) nadal jestem zachwycona efektem i uważam, że to było najlepsze, co mogłam zrobić dla swoich włosów. Oszczędność czasu jest ogromna! Nie muszę prostować włosów dobre pół godziny, wystarczy, że raz na jakiś czas przeprostuję je prostownicą w kilka minut. Nie straszny mi już deszcz i wilgoć. Wielkie ułatwienie.

Po keratynowym prostowaniu muszę używać specjalnych produktów do pielęgnacji włosów, ale przed zabiegiem przez długi czas używałam odzywki, która jako jedyna (od wielu lat) potrafiła ogarnąć moje z natury kręcone i puszące się włosy. Pantene Intensywna regeneracja 3 Minute.

W pierwszej kolejności przedstawię Wam moje HITY!


1. Pasta do mycia twarzy-ona tak naprawdę zmobilizowała mnie do pełnego zadbania o twarz. Do tej pory myłam twarz żelem do mycia pod prysznicem, potem siup-krem na twarz i koniec. Teraz robię demakijaż przed kąpielą i używam do tego między innymi tej pasty. Pachnie obłędnie, nadaje się do każdego typu cery.

2. Woda micelarna do twarzy 3w1 z bio miętą i solą morską i z tej samej serii krem do twarzy i peeling. Kosztują po kilkanaście złotych, są bardzo wydajne i naprawdę robią robotę! Do niedawna używałam peelingu... raz w miesiącu? No dobra, wtedy gdy mi się przypomniało. Teraz minimum raz w tygodniu i widzę, jak od tej pory poprawiła się skóra mojej twarzy! Co najfajniejsze-cała seria jest dla wegan. Bez glutenu i laktozy!

3. Masło shea. Mój faworyt do trudnych, suchych miejsc typu skóra na łokciach, kolanach i innych przesuszonych miejsc.

4. Maseczka z czerwonej glinki. Nie przepadam za maseczkami w tradycyjnej formie, wolę w płachtach, ale raz na jakiś czas lubię nałożyć sobie maseczkę z papki :) Ta z czerwonej glinki jest w formie proszku, rozrabiam ją z wodą-dzięki temu mogę zrobić swoją ulubioną konsystencję.


I seria produktów dla dzieci od NeoBio - żel do kąpieli, szampon, pasta do zębów. Uwierzcie mi na słowo, podbieram płyn do kąpieli dzieciom. Pachnie owocami, super się pieni i nie przesusza skóry. Ma super skład, jest wolny od parafiny, silikonów i substancji pochodzących z oleju mineralnego. Fajna alternatywa dla perfumowanych i przekombinowanych kosmetyków dla dzieci.

Nigdy nie byłam wielką fanką produktów eko. Kupowałam kosmetyki bez specjalnego zagłębiania się w skład. Żyję jednak coraz świadomiej dla siebie i swojej rodziny. Niby to tylko kosmetyki, ale krok do przodu.



4 komentarze

  1. Hmm... Wszystko fajnie, tylko jakoś dziwnie ma się do tego jak zajadliwie chwaliłaś i broniłaś kosmetyków z serii dove dla dzieci, które jak wiadomo,obok naturalnych pod względem składu nawet nie leżały. Coś się zmieniło w Twojej świadomości i podejściu do naturalności?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję! Ja naprawde je lubiłam i lubię w sumie nadal bo bardzo się u nas sprawdzaly - tj. nie podrażniały, nie uczulały jak inne. Mieliśmy też Linomag serię różową i z Emotopica - też były super. Co się zmieniło? Chyba ta 30stka dała mi dużo do myślenia i zmiany w naszym życiu. Traktuję to jako taki nowy początek i motywacje do zmian!:)

      Usuń
  2. Dziękuję za odpowiedź na mój komentarz, ja jestem rok młodsza i nie jestem eko-świrem, moje dziecko nie jest alergikiem, ale mimo to, staram się wybierać dla córki produkty jak najbardziej naturalne. Wystarczy nam chemii w jedzeniu. Do baby dove zniechęciłam się nachalną promocją prowadzoną przez "instamateczki"i zapoznaniem się ze składem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję że dopiero od niedawna sprawdzam skład. Ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale. My niestety swego czasu borykaliśmy się z miejscowym AZS. Ale pomogły nam kosmetyki z linomagu i emotopic'a. Miejscowo zielony maść linomagu. Myślę też że dzieci musiały z tego wyrosnąć. Wyszły też z alergii na mleko krowie i od tego czasu jest super :)

      Usuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!