Wcześniactwo - czy wyszliśmy z tego obronną ręką?

Dzieci przyszły na świat w 34 tygodniu ciąży. Są wcześniakami, urodzonymi z hipotrofią. Niedawno minęły trzy lata od urodzenia, chciałabym podzielić się z Wami moim doświadczeniem jako mamy wcześniaków. Czy zawsze wychodzi się obronną ręką z wcześniactwa? Jak to wygląda u nas, gdy wszystkie wizyty i kontrole mamy za sobą. Jedne problemy mijają, pojawiają się inne niepokojące objawy. Czy z wcześniactwa można wyjść obronną ręką?

W końcu będę spać spokojnie...


Dopiero dziś, po ponad 3 latach od urodzenia dzieci, mamy za sobą wszystkie wizyty kontrolne z racji wcześniactwa, odhaczyliśmy wszystkich lekarzy, zrobiliśmy masę badań. Nawet nie zliczę, ilu lekarzy różnych specjalizacji musieliśmy odwiedzić. Od kardiologów, okulistów po specjalistów neurologii. Ich małe rączki noszą ślady dziesiątek wkuć od igieł. I dopiero dziś, po jednej z najważniejszych wizyt, i po otrzymaniu listu z wynikami Oliwki odetchnę z ulgą.


Wcześniactwo-czy wyszliśmy z tego obronną ręką?


To, że dziś jest dobrze, to, że przez te lata wychodziliśmy obronną ręką ze wszystkich ciężkich chwil, nie oznacza, jednak że może tak zostać. Bardzo bym chciała i mam nadzieję, że tak będzie. Wierzę w to i zrobię wszystko, by tak zostało. Nie mniej jednak mam świadomość, że różne problemy mogą ujawnić się dopiero w przedszkolu, czy szkole. Mieliśmy wiele szczęścia. Dzieci mimo ciężkiego przebiegu ciąży urodziły się w 34 tc, to świetny wynik jak na ciążę trojaczą. Oddychały samodzielnie od początku, bez problemów wcześniaczych typu retinopatia i innych cięższych. Po wyjściu ze szpitala musieliśmy odwiedzić masę specjalistów, z każdą wizytą było mniej trosk i obaw.

Wspominając te pierwsze lata życia i nasze przejścia nachodzi mnie taka refleksja. Rodzic wcześniaka nie ma lekko. Ma naprawdę pod górę. Być może teraz po zmianie przepisów Ci rodzice z naprawdę trudnymi przypadkami będą mieli łatwiejszą drogę, by uzyskać fachową pomoc. Wychodząc ze szpitala, dostałam pliki skierowań do specjalistów. Trafić do dobrego lekarza, na NFZ w miarę normalnym czasie graniczyło z cudem. I tu pojawia się wybór. Czekać z nadzieją, że dziecku nic poważnego nie dolega, nic się nie rozwinęło, czy szukać lekarza prywatnie i płacić, płacić, płacić. Jeżeli chodzi o zdrowie dzieci, zawsze stawialiśmy je jako priorytet. Wydaliśmy tysiące złotych na wizyty, by nie czekać i móc reagować szybko, gdy działo się coś złego. A tak być nie powinno. Opieka medyczna nie tylko wcześniaków, ale i wszystkich nowo narodzonych dzieci powinna wyglądać inaczej. Być dostępna szybko, z dobrymi, wykwalifikowanymi specjalistami, by reagować od razu.

Mam nadzieję, że wygramy z wcześniactwem. To zweryfikują kolejne lata jak nie całe ich życie.


2 komentarze

  1. Bardzo ciekawy artykuł :) Wydaje mi się, że niewiele osób o tym mówi

    OdpowiedzUsuń
  2. Super tekst, myślę, że wielu rodziców powinno go przeczytać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!