Matki potrafią same sobie dać kopa na rozpęd!

Ile razy powtarzałaś sobie "mam dość","nie mam już siły"? Ja powtarzam to często. Wydaje mi się, że jestem już u kresu sił fizycznych, że lada moment padnę ze zmęczenia, a potem dzieje się coś, co znów ładuje moje baterie. Też tak masz?



Praca mojego męża jest dość nieprzewidywalna i wymaga od niego częstych wyjazdów. A to na kilka dni, czasami tydzień, dwa, bywają też wyjazdy na miesiąc i dłużej. To dla mnie cholernie ciężki czas. Zawsze. Dzieci, dom, tysiąc innych spraw spada wtedy tylko na mnie. I mimo tego, że przez ten czas staram się być na maxa zorganizowana, jak to w życiu bywa, pojawiają się sytuacje, gdy kłody spadają pod nogi. Mam ogromne szczęście, że zawsze mogę liczyć na najbliższych. Bez tego byłabym najbardziej wykończoną i zdesperowaną samodzielną matką na świecie.

Wiem jedno. My matki naprawdę mamy nadprzyrodzone moce. Gdy padamy na pysk, nie spałyśmy porządnie od wielu tygodni, miesięcy, nasze pokłady energii i cierpliwości są na wykończeniu, potrafimy dać z siebie jeszcze więcej! Ostatnie trzy tygodnie właśnie to mi uświadomiły. Do tej pory codziennie wyczekiwałam godziny 16, aż mąż wróci z pracy. Potrzebowałam chwili oddechu i oddelegowania dzieci do tatusia. Teraz będąc tygodniami sama, zastanawiam się, jak funkcjonuje dzień w dzień, przez całą dobę z dziećmi? Daje radę, bo muszę.

Ten ostatni czas był cholernie ciężki. Byłam z Oliwką na kontroli jej choroby w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie i przywiozłyśmy sobie w prezencie jakiegoś okropnego wirusa. Nikodem i Oliwia rozłożeni na maxa! Wymioty, biegunka. Lena na szczęście nie dała się wirusowi. Matka może funkcjonować przez kilka dni, z minimalną ilością snu. Nawet nie snu, a czuwania. Ledwo wyszliśmy z choroby, w kilka godzin rozłożyło mi całą trójkę ponownie. Tym razem okropny kaszel, katar. Do tego wszystkiego śmierć mojej babci i inne nieprzewidywalne sytuacje, które dały nam w kość. Teraz odliczam mikrosekundy do powrotu męża!

My matki potrafimy sobie same dać kopa na rozpęd, gdy wydaje nam się, że już brak nam sił. Mamy w sobie jakieś ukryte pokłady energii, które czynią z nas cyborgi. Gdy padamy na twarz ze zmęczenia, szybko potrafimy stanąć na równe nogi w obliczu choroby dziecka i czuwać na nim kolejne dni i noce. Zmęczenie szybko mija. Bo musi. Bo my damy radę.

Często słyszę od innych matek "Jak ty dajesz radę z trójką?! Ja z jednym wymiękam!". Odpowiadam każdej z nich tak samo. Każda z Was która byłaby na moim miejscu, dałaby sobie radę doskonale, bo by musiała dać! Prawda? Ileż to razy byłyście w ciężkich, trudnych sytuacjach? Ile razy byłyście pewne, że nie dacie rady przetrwać kolejnego dnia, czuwać nad dzieckiem podczas kolejnej choroby czy w tysiącach innych sytuacjach. Dawałyście radę! Każda z nas da!

Jesteśmy matkami. Mamy ukryte pokłady energii. Damy radę. Zawsze!



4 komentarze

  1. Bo każda matka to supermenka 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam sie dajemy radę bo musimy bo jesteśmy Matkami i te małe istotki na nas liczą i są od nas całkowicie zależne. Ostatnio poszłam na rutynowa kontrole usg główki ( delikatne miedotlenienie po porodzie ) usłyszałam ze w główce pojawiła sie torbiel i rośnie przegroda przezroczysta , mąż był w pracy misialam wykrzesać z siebie tyle sił żeby nie rozpłakać sie wziąć synka do samochodu przejechać do domu do rodzinnego po skierowanie i pilnie szukać neurologa dziecięcego na konsultacje. To były ciężkie chwile ale dałam radę i chciał miałabym codziennie jeździć i byc na wykończeniu psychicznym i fizycznym to dam rade !

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę Wam dużo zdrówka :*** Wiem ile to stresu i nerwów, nie raz sama byłam w takiej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!