Dlaczego w ostatniej chwili zmieniliśmy decyzję o przedszkolu?

Ostatnie tygodnie to milion niełatwych decyzji do podjęcia. Jedną z najtrudniejszych była ta o przedszkolu. Codziennie zmienialiśmy zdanie, codziennie wytaczaliśmy inny argument jako ten najważniejszy. W końcu udało nam się podjąć decyzję.






Źródło: https://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/dziewczynka-berbeć-siedzi-i-gra_1249644.htm

Przeprowadzka sporo namieszała nam w życiu. Pisałam Wam, że ta decyzja spadła na nas dość niespodziewanie. Całą historię opiszę Wam już niedługo. Ten rok mieliśmy już naprawdę dobrze zaplanowany. Praca mojego męża czasami jest dość nieprzewidywalna, szczególnie jeśli chodzi o krótsze, dłuższe wyjazdy służbowe. Czasami wywracają nasze plany do góry nogami. Ten rok jednak miał być taki, jaki sobie zaplanowaliśmy, bez większych rewolucji. Ta największa spadła na nas dość szybko i zmusiła do zmiany najważniejszych planów.

Przedszkole - ZA


Od początku wiedziałam, że jak tylko dzieci skończą 3 lata, od września pójdą do pobliskiego przedszkola. Czekałam na ten czas z utęsknieniem. Chciałam w końcu złapać oddech, odpocząć przez te kilka godzin dziennie, zająć się swoimi sprawami, blogiem i rozwojem zawodowym, już nie kosztem zarwanych nocy i snu. Ostatnie miesiące nie są dla mnie najłatwiejsze. Dzieci potrafią dać mi naprawdę w kość. Emocje, niekiedy histerię, dobitne wyrażanie swojego zdania i oczekiwań, czasami wielce odległych od tych moich. Coraz to nowsze pomysły na wygłupy, brojenie. Jednym słowem, naprawdę nie ma lekko. Są dni, kiedy o 21.00 padam na pysk, nie mając siły nawet zjeść kolacji. Wiedziałam, że przedszkole pozwoli mi odetchnąć. Postanowiłam, że jeszcze przez rok będę w domu bez względu na to, czy pójdą do przedszkola, czy nie. Argument oddechu był dość ważny. Miałam nadzieję, że te kilka godzin rozłąki dobrze zrobi i mi i dzieciom. Teraz wychodząc na kilka godzin, resetuję się totalnie, gdy wracam mam siły i energię, by być najlepszą mamą świata. Zawsze. Wizja cudownego popołudnia po powrocie z przedszkola była naprawdę obiecująca.

Mimo że dzieci mają siebie, uwielbiają bawić się z rówieśnikami. Codziennie dopytują, kiedy spotkają się z koleżankami i kolegami. Uwielbiają zabawy z innymi, a przedszkole to najlepsza integracja społeczna, jaka tylko może być. Nie chcę zamykać im perspektyw nawiązywania znajomości, ograniczać ich do zabaw z dziećmi znajomych czy wizyt na salach zabaw. To samo jest z poznawaniem świata! Czasami kończą mi się kreatywne pomysły na zabawy i naukę. Od jakiegoś czasu dzieci to uwielbiają. Książki nauka kolorów, liczenia i literek. Wołają mnie, sami siadają na krzesełkach z plecakami pełnymi książek i proszą, żebyśmy pobawili się w szkołę. Przedszkole pod tym względem jest wielkim plusem. Trochę dyscypliny w przedszkolu też im nie zaszkodzi.

Przedszkole - PRZECIW


Tu były dwa najcięższe argumenty. Choroby i za dużo zmian na jeden czas. O choroby martwi się chyba każda mama, posyłająca dziecko do żłobka czy przedszkola. Wiele z Was pisało pod poruszonym tematem, że i tak dziecko swoje odchoruje. Bez różnicy czy mając rok i chodząc do żłobka, czy kilka lat jako przedszkolak. Postanowiłam wrócić do etatowej pracy dopiero za rok, także mieliśmy poduszkę bezpieczeństwa na wypadek chorób dzieci. Mogłabym spokojnie zostawić ich w domu, bez kombinowania z pracą i zwolnieniami.

Martwiliśmy się też zmianami. Czy przeprowadzka, zmiana otoczenia i przedszkole to nie za dużo dla takich maluchów. Są przyzwyczajone do obecnej sytuacji, miejsca, gdzie mają ulubioną babcię piętro niżej i kursują do niej sto razy dziennie. Na miejscu prababcia i ekipa wujków i cioć z sąsiedztwa zawsze gotowych na szaleńcze zabawy. Żegnamy się też dopiero z pampersami, mam nadzieję, że pójdzie to nam szybko i sprawnie, bo dopiero teraz są na to gotowe. Rozterek było sporo, a jako rodzice chcieliśmy podjąć naprawdę najlepszą decyzję dla naszych dzieci.

Zdecydowaliśmy


Przerabiając wszystkie za i przeciw analizując plany na ten rok i kolejny, sto razy zmieniając decyzję, w końcu podjęliśmy, wydawać by się mogło ostateczną, najlepszą decyzję. Zostają. Co ma być, to będzie, wizja oddechu i odpoczynku przesunęła się w czasie. Tak miało być lepiej. Potem jednak ostatniego dnia lutego, w przed dzień początku rekrutacji był najgorszy, najbardziej wymagający, stresujący dzień, z jakiego dziećmi nie miałam już dawno. Kumulacja złego zachowania, złych emocji, krzyków, złości i totalny dzień na "nie". Wyobraziłam sobie kolejny rok z takimi dniami. Jeszcze rok. I napisałam do męża smsa, który dobitnie pokazał jak złą decyzję podjęliśmy!


Dwie godziny później skończyłam składać wnioski do przedszkola.


Tak! Dziś nie wiem, dlaczego w ogóle mieliśmy dylematy czy posyłać dzieci do przedszkola, czy nie. Dziś już wiem, że to będzie najlepsza przygoda dla nich i zasłużony odpoczynek dla mnie! Nie wyobrażam sobie podjęcia innej decyzji. Ale jak każda matka miałam dylematy, rozterki. Wierze, jednak że ze wszystkim damy sobie radę, a przed dziećmi zacznie się naprawdę wspaniała przygoda.

Jak u Was? W jakim wieku zapisaliście dzieci do przedszkola? Jak minął Wam pierwszy rok z infekcjami?



12 komentarzy

  1. Ja zapisałam 2letnia córkę do żłobka w wieku 23 miesięcy. Ciężko się adaptowala i długo. Bardzo trudne dni dla niej jak i dla nas. Choroby regularnie nas nawiedzaja.. Ale nie zmieniłabym tej decyzji. Mała rozwija się super, mówi baaaardzo dużo, zna masę piosenek i jestem z niej taka dumna. A co najważniejsze zmieniła swoje podejście do żłobka i teraz chodzi tam bez problemu 😊 będzie dobrze, u Was tez na pewno. Na pewno też będą chorowały, ale dacie radę 😘
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem podjęliśmy najlepszą decyzję z możliwych. Dzieciom przedszkole na pewno przyniesie wiele dobrego, a i Ty odpoczniesz. Idą małą gromadką więc na pewno będzie im łatwiej z adaptacją :) A infekcje? Prędzej czy później trzeba będzie się z nimi zmierzyć. Moja pediatra zaleca kilka miesięcy przed pójściem do przedszkola bądź żłobka podawanie dzieciom witaminek na odporność. Zapytaj swojego pediatrę, na pewno coś doradzi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też uważam,że przedszkole,czy żłobek to najlepsze co można dać dziecku :) Jak dla mnie zostawienie dziecka w domu to egoizm z naszej strony, bo oni naprawdę w pewnym momencie potrzebują czegoś więcej niż tylko nas :)
    A choroby-lepiej teraz niż w szkole,gdzie jeszcze dodatkowo dojdzie nadrabianie zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. często się zastanawiam czy problem ma rodzic czy dziecko :) i chyba rodzić :)

      Usuń
  4. ja uważam zepodjeliscie dobra decyzje. nikt ich (nawet najlepsza mama na swiecie) nie nauczy tyle co przedszkole, mówię zarówno o iteligencji czy rozwoju emocjonalnym jak i sposobach przebywania w społeczeństwie. a choroby mogą złapać zawsze nawet i w domu, wirusy i bakterie są kumulacja w sklepach itd. u nas z chorobami jakoś nie było ale, nastawiam się psychicznie że będą i jakoś to przeżyliśmy, łącznie z mega ciężko przebyta ospa bo to chyba było najgorsze- te krostki nie do posmarowania między rzesamu czy w miejscach intymnych :( . teraz córka w czerwcu skończy 5 lat, pojawia się czasami kaszel czy katar na 2-3 dni i koniec, juz wiem jak jej pomóc bez leków nawet. życzę Wam powodzenia. Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze Ci się nie dziwię. Wiem jak męczący jest maluch w tym wieku, mam synka w tym samym wieku, póki co jesteśmy razem w domu. Po 12 h razem ( nie drzemie już w ciągu dnia) marzę o 5 min spokoju. Z sentymentem wspominaam czasy kiedy był malutki. Ileż ja miałam czasu dla siebie!!!!Nie do pomyślenia, prwie 3 latek jest na maxa absorbujacy, ciężki do upilnowania. Też w trakcie odpieluchowania i idzie bardzo opornie, więc złości i frustracji nam nie brakuje. Synek jest i zazdrosny kiedy go ignoruje, potrafi być złośliwy i nawet powie coś przykrego. Podziwiam że dajesz radę z tym sama i to razy 3!!!! Ja bym już chyba oszalała. Kiedy zaczynacie z przedszkolem??? Jestem z tym samym problemem na bieżąco więc będę wad obserwować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przedszkole to najlepsza decyzja;). Moja córka poszła jak miała 2.5 roku, pierwszy miesiac byl ciezki ale szybko minelo i teraz jest super. Córka codziennie przychodzi z wierszykiem nowym lub piosenka. Na szczęście dużo nie choruje praktycznie wcale.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja córka zaczeła uczęszczać do żłobka mając 15 miesięcy. Przez cały czas chodzenia do żłobka opuściłą kilkanaście dni - miała dwa razy katar i kaszel (leczone inhalacjami, raz dostała paracetamol bo gorączka wynosiła 39). Poza tym nie chorowała i nie choruje wcale, chociaz posłałam ją od późnej jesieni. Myślę, że to po części zasługa naturalnego karmienia (dziecko nigdy nie dostało preparatu mlekozastępczego) i nigdy nie miało antybiotyku. Co do samej adaptacji - były trudne chwile, zwłaszcza na początku, ale tłumaczenie i pozytywne nastawienie do żłobka odniosły rezultat;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja starsza corka poszla do zlobka w wieku 2 lat.szybko sie zaklimatyzowala byla zadowolona i ja rowniez.Pojscie do przedszkola a teraz juz do 2klasy nie stanowilo zasnego problemu.Druga corka poszla do zlobka jak miala rok bylo ciezko bo ro dziecko cycus mamusi:) poerwsze 3-4tygodnie placz pozniej nie wyobrazala sobie dnia bez dzieci.Chorowaly choruja coz roznie bywa,noe da sie przed tym ustrzec ale pozniej jest lepiej:)Ps.nie wyobrazam sobie siedzenia 3lata z dziei e domu:))

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja mam trojaczki. Pracuje, często jestem sama lub z kimś z rodziny do pomocy, bo mąż nie zawsze jest na miejscu. Zlobek_Porazka choroby choroby i jeszcze raz choroby. Przedszkole lepiej, ale od grudnia były tylko 4 dni, bo ospa, zapalenie spojówek, jakieś katary, a teraz alergia. W pierwszym roku w przedszkola zaliczyliśmy 3 zapalenia płuc. A więc życzymy zdrowia , bo NIC innego nie ma znaczenia. Ja aktualnie jestem u kresu wytrzymałości psychicznej przez te choroby . mama Mi

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam synka w wieku trojaczków ��do żłobka/przedszkola poszedł mając 1,5 roku. 3 dni po 4 godziny. Trochę się bałam chyba nie tyle chorob bo w razie W zawsze mąż mógł pracować z domu gdybym ja nie mogła zostać z małym, ale bardziej tego ze mieszkamy poza Polska, chodzi do przedszkola polsko angielskiego. Bałam się jak on sobie poradzi i wyszło, ze całkiem nie potrzebnie się bałam co pokazał nam dzień otwarty w przedszkolu ��Pani (większość kadry to Polacy) oprowadziła nas po przedszkolu, a Franio nawet nie zauważył ze nie ma nas przy nim. Był zafascynowany dziećmi, tym co robią, nowymi zabawkami, itp. To tez nas uświadomiło ze nie popełniamy błędu ��owszem przez kilka dni jak widział ze wychodzę to zaczynał płakać ale Panie zabierały go do dzieci i zapominał ze nie ma mamy obok. Zaczął przygodę w grupie dla dzieci 6-24 miesiace. Praktycznie od razu widoczne były jego postępy w rozwoju ��całkiem inne dziecko ��teraz kończy grupę dla dzieci 2-3 latka jest tak szczęśliwy idąc do przedszkola, do dzieci ze czasem w szatni nie ma czasu spokojnie się rozebrać czy dać buziaka na pożegnanie bo spieszy się do dzieci ��z perspektywy czasu nie żałujemy ani przez chwile ze poszedł do przedszkola ��jest to małe przedszkole, małe grupy, każda grupa ma 2-3 przedszkolanki. Domowa, rodzinna atmosfera, dzieci do Pan mowia ciociu, jest tez i jeden wujek ��domowe obiadki, gotowane przez Polkę na miejscu, nie ma żadnego kateringu. Dużo przeróżnych aktywności, prac indywidualnych i zespołowych �� dzieci tam czuja się jak w domu, wszystkie idą tam z radością ��

    OdpowiedzUsuń
  11. Wracałam do pracy od lutego, ale dzieci były zapisane do żlobka od września też miałam dużo planów. Pierwszy wolny i ostatni dzień, który spedziłam bez dzieci tzn. zaprowadziłam ich do złobka i miałam "wolne" to dzień przed powrotem do pracy...

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!