Jaka była moja reakcja, gdy dowiedziałam się o trojaczkach

To jedno z najczęściej zadawanych mi pytań, gdy pierwszy szok na widok trojaczków mija. Jaka była moja reakcja? Co czułam? Co zrobiłam?



Wyczekiwana, wymarzona ciąża



Droga do zostania rodzicami nie była łatwa. Poronienie, walka o każdy kolejny cykl, długie nic, decyzja o leczeniu w klinice, diagnoza, i w końcu wymarzone dwie kreski na teście, prawdziwy cud!


Z tyłu głowy



Przez cały okres leczenia w klinice miałam monitoring cyklu. Cykl, który zakończył się ciążą, od samego początku był wielką nadzieją, nie spodziewaliśmy się, jednak że sukces będzie potrójny. Jak nigdy, endometrium, pęcherzyki, predyspozycje były wzorowe. Wiedzieliśmy, że mam trzy pęcherzyki o idealnych proporcjach. Lekarz powiedział wtedy, że to bardzo rzadko się zdarza, i musimy brać pod uwagę, że wszystkie trzy będą zdolne do zapłodnienia. Dodał też, że może udać się dwóm, jednemu, ale przygotował nas też na to, że mimo idealnych warunków może nie udać się wcale. Nie zastanawialiśmy się nad tym, czekaliśmy na dziecko tak długo, tak bardzo go pragnęliśmy, w głębi duszy modliłam się, by udało się chociaż jednemu pęcherzykowi. Z tyłu głowy miałam jednak jakieś przeczucie. Udało się!


Dwa czy trzy



Dzięki monitorowi cyklu wszystko mieliśmy jak w zegarku. Wiedziałam kiedy, co i jak. Mieliśmy z góry zaplanowaną wizytę, by sprawdzić, czy udało nam się zajść w ciążę. Los jednak jak zawsze spłatał mi figla i trafiłam do szpitala z przeraźliwym bólem brzucha. Ból był nagły i tak mocny, że utrudniał mi oddychanie. Wszystko promieniowało od jajników, także podejrzewałam, że coś się dzieje. Trafiłam do szpitala, po 2 dniach wyszłam na własne żądanie, bo opieka i zakres badań w tym szpitalu sięgał średniowiecza! Dacie wiarę, że na wykonanie USG musiałabym czekać 4 dni, bo lekarz wykonujący badania byłby dopiero wtedy! Wyszłam do domu z wypisem, na którym był wynik ciążowy wykonywany w szpitalu - ujemy. Nie udało się. Nie stwierdzili, co mi było. Trudno. Po wyjściu umówiłam się kontrolnie do mojego lekarza za kilka dni.


Przeczucie przyjaciółki



2 dni po wyjściu ze szpitala wpadła do mnie przyjaciółka, która nie mogła uwierzyć, że w szpitalu nie odkryli, co mi było. Znająca historię naszych starań przywiozła ze sobą test. Jak często się zdarza wśród przyjaciółek, sióstr nasze cykle były zsynchronizowane, także mój brak miesiączki zapalił u niej czerwoną lampkę. Zrobiłam go i odłożyłam na bok, wiedząc, że na pewno w ciąży nie jestem. Wierzyłam szpitalnemu wynikowi, a nie testowi za kilka złotych.


Bo kilku minutach byłam w największym szoku w życiu. 
Na teście była dwie wyraźne kreski!

D. był wtedy na służbie. Zrobiłam ich jeszcze 5, za na drugi dzień potwierdziłam ciążę wynikiem beta HCG. Czekałam z niecierpliwością na wizytę u lekarza, by potwierdzić nasz cud.


Dwa czy trzy



Na wizycie zobaczyliśmy dwa cudowne, bijące serduszka! Boże, jak ja wtedy płakałam ze szczęścia, że się udało. To był nasz największy cud. Odkąd poznałam mojego męża, wiedziałam, że być może będziemy mieć bliźniaki, mąż jest z bliźniaków. Na wizycie okazało się jednak, że udało się też z trzecim pęcherzykiem! Byłam wtedy w szoku. Nie biło w nim jeszcze serduszko, był nieco mniejszy od pozostałych. Nie pozostało nam nic, tylko czekać jeszcze tydzień, by poznać ostateczny wynik naszych starań. Wymodliłam trzecie dziecko. Tak bardzo wierzyłam, że mu się udać, wiedziałam, że da radę. Na kolejnej wizycie usłyszeliśmy już trzy bicia serca. To był najpiękniejszy dźwięk w życiu. Omal nie odleciałam podczas badania. Zalałam się łzami, łzami szczęścia i szoku. Miny i łez wzruszenia męża nie zapomnę nigdy. Lekarz też był w szoku. Przyznał, że od lat nie miał takiego przypadku, by wszystkie trzy pęcherzyki zostały zapłodnione. Sam określił to mianem cudu.


Jaka była moja reakcja, gdy dowiedziałam się o trojaczkach?



Wyszliśmy z gabinetu zapłakani, śmieliśmy się w głos ogłuszeni szczęściem. Panie w rejestracji aż usiadły z wrażenia. Wyszliśmy z kliniki, wsiedliśmy do samochodu i siedzieliśmy chwile w milczeniu. Dopiero zaczęło do mnie docierać, co się wydarzyło. Dopiero przyswajałam słowa lekarza. Jedno, drugie, trzecie. W głowie cały czas słyszałam najwspanialszy dźwięk trzech bijących serduszek.

Nie przestawałam płakać. Łzy leciały mi same. Płakałam całą powrotną drogę do domu. Mój mąż za to śmiał się do utraty tchu. Ze mnie i ze szczęścia. Udało mi się zadzwonić do najbliższych. Wszyscy byli w szoku. Powoli docierał do mnie fakt bycia w potrójnej ciąży od niebezpiecznej strony. Wiedziałam, że jestem narażona na przedwczesny poród, że to ciąża zwana "patologiczną", wiedziałam ile wysiłku i poświęceń będzie kosztowało mnie utrzymanie jej jak najdłużej.

Płakałam ze szczęścia, ale i ze strachu. Wyobraziłam siebie za rok. Trójka maluchów w jednym wieku. Trzy razy więcej wszystkiego. Trzy razy więcej obowiązków, ale i trzy razy więcej szczęścia. Uspokoiły mnie słowa mamy, która powiedziała mi wtedy, że kto ma dać radę jak nie ja. Że Bóg doskonale wiedział komu zesłać taki potrójny dar, kto da radę. Bałam się przebiegu ciąży, naszym celem był 30-32 tydzień. Tak bardzo pragnełam, by wytrzymać do tego tygodnia, by dzieci rozwijały się jak najdłużej w moim brzuszku.


Łzy szczęścia przeplatały się ze łzami strachu! Wiara w cud zwyciężyła i wydarzył się prawdziwy cud.



Dziś, moje trzy cuda mają prawie 3 lata. I powtarzam każdej kobiecie starającej się o dziecko, że cuda naprawdę się zdarzają. Czasami trzeba jednak im trochę pomóc. Zdecydować się na leczenie, wybrać dobrego lekarza. Leczenie nie oznacza od razu poważnych zabiegów, inseminacji czy invitro. Może być tak jak w naszym przypadku, uregulowanie hormonów i monitoring cyklu. Pomogło. Wydarzył się cud, prawdziwy cud.



Warto wierzyć. Trzeba wierzyć i robić wszystko.
Marzenia się spełnia, marzenia się nie spełniają same:)

1 komentarz

  1. Ja na wieść o bliźniakach płakałam kilka tygodni , znałam swoje kłopoty zdrowotne i widziałam że ta ciąża może się skończyć dramatycznie .Dzięki Bogu mimo wielu komplikacji udało mi się donosić do 36 tc co większość lekarzy uważała za cud .

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!