Gdy wieczorem przechodzi refleksja

Są takie dni, gdy odliczamy czas do wieczornego snu dzieci. Są takie dni, kiedy zmęczenie, nerwy i nieprzychylne sytuacje biorą górę. Są takie dni, kiedy żałujesz słów, czynów, wydarzeń. Bo mogło być inaczej, lepiej. Najważniejsze jednak jest to, co robisz, gdy przychodzi wieczorna refleksja.



Często tak mam. Gdy dzieci już śpią. Cisza, spokój. Słychać tylko trzy oddechy, przychodzi refleksja. Taki rachunek sumienia z całego dnia. Od porannego "dzień dobry kochani" aż po ciśnięte pod nosem "śpijcie już". Nienawidzę takich ciężkich dni. Lubię za to te, które mijają nam wesoło, bez krzyków, płaczu i złych emocji.

Gdy wieczorem przechodzi refleksja.


Zawsze, za każdym razem, gdy mamy za sobą ciężki dzień, gdy uśpię dzieci, zostaję w ich pokoju nieco dłużej. Siedzę i analizuję cały dzień, wszystkie złe sytuacje, moje reakcje. Łapią mnie wtedy wyrzuty sumienia za reakcję, krzyk, za wszystko, co było złe. Mogło być inaczej, lepiej. Czasami jednak nie mam sił, powiem, zanim pomyślę.

Zawsze, ale to zawsze obiecuję, że będzie lepiej. Kolejny dzień jest już lepszy. Mam więcej siły, chęci by tym razem było dobrze. Być może przez wyrzuty sumnienia, które mnie dopadają. Wiem, że my matki jesteśmy też ludźmi. Mamy prawo mieć gorszy dzień, czuć się nie najlepiej, mieć tysiąc innych spraw na głowie. Bywa ciężko. Każda z nas to zna. Ja ostatnio aż za dobrze.

W naszym życiu dużo się ostatnio dzieje. Rewolucja, która zajdzie niedługo w naszym życiu, rozwaliła nasz poukładany plan na najbliższy rok. Mamy kilka dni na podjęcie jednej z najważniejszych decyzji odnośnie do przedszkola dzieci. Tyle samo "za" co "przeciw", najgorsze w tym wszystkim to, że nie możemy przewidzieć, jak na nową sytuację zareagują dzieci, i czy nasza decyzja będzie właściwa. Czy to nie za dużo zmian na jeden czas. Codziennie zmieniamy decyzję. Codziennie długo o tym rozmawiamy i praktycznie co chwila wyciągamy inny argument jako ten numer 1. Mamy jeszcze chwilę, trzymajcie kciuki, byśmy podjęli odpowiednią decyzję.

Po burzy zazwyczaj wychodzi słońce.


Wracając do wieczornej refleksji. Dlaczego o tym piszę? Ostatnio późnym wieczorem napisała do mnie koleżanka. Mama dwójki dzieci. Miała właśnie taki dzień. Wszystko układało się nie tak, jak trzeba, pełno złości, płaczu i ciężkich sytuacji. Sama cały dzień na placu boju z dwójką dzieci. Miała dość. Migrena rozrywała jej głowę, dzieci, obiad, sprzątanie, zabawa i tysiąc powtarzalnych czynności. Wygadała się, opowiedziałam jej kilka naszych historii i pomogło. Naszła ją wieczorna refleksja, która kolejnego dnia zrobiła z niej lepszą mamę. Zadzwoniłam, by upewnić się, że jest lepiej, i było.

Czasami potrzebujemy posiedzieć w ciszy i przetrawić cały dzień. Nie zawsze jest idealnie, nie zawsze dzień układa się tak, jakbyśmy chciały. Mnie wystarczy kwadrans ciszy, kwadrans patrzenia na te śpiące i spokojne dzieci i robi się lepiej. Emocje opadają, układam w głowie cały dzień, wszystkie wydarzenia, łapię oddech.

Obiecuję, że jutro będzie lepiej. Obiecuję sobie i im. Bo każdy dzień jest wyjątkowy i każdego dnia trzeba doceniać to, co się ma.


3 komentarze

  1. Mój synek poszedł do przedszkola tydz temu, ledwo skończył 3 lata miesiąc temu. Bałam się bo 3 lata spędziliśmy razem, miał mnie na codzień. Był płacz tylko 1 dzień, a teraz z dnia na dzień idzie mu coraz lepiej. Rozumiem cie, ja mam 1 i czasem pod koniec dnia też żałuję, a to krzyk a to poganianie, a to marudzenie. Podziwiam cie ze i tak dajesz radę z tym samym wiekiem razy 3. Ja nie mam tyle cierpliwości chyba bym zwariowała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja co wieczór analizuje dzień,cZasem i popłacze bo nakrzyczała lub mogłam coś zrobić lepiej ale nie jestem idealna i nigdy nie będę , każdy i dziecko i dorosły czasem wybuchnie lub zignoruje , najważniejsze jest to żeby kochać i starać się każdego dnia na nowo ,nie musi być idealnie ważne że są całusy i miłości 😁U nas bliźniaczki są w fazie klótni o kolor widelca lub kto pierwszy ,to totalny chaos i jazda bez trzymanki. My zrezygnowaliśmy z przedszkola kwestia zdrowia wzięła górę do tego dzieci jest piątka i wiem że jeśli wrócę do pracy to zrobię to kosztem ich nauki , codziennie spędzam 2 godziny na przygotowanie ich do szkoły 2 z moich pociech utrzymuje średnia ponad 5.0 a to wymaga czasu i pracy .Po trzecie bliźniaczki to prawdopodobnie nasze ostatnie szczęścia i chyba chcę się tymi maluchami nacieszyć.Chyba nie dałabym rady wrócić do pracy i pogodzić obowiązki domów teraz mam wrażenie że braknie mi doby .Choć chęć powrotu do pracy kusi i to bardzo ... Pozdrawiam uściski dla całej trójki

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem mamą bliźniaczek. Małych bo dopiero 6miesięcznych. Codziennie przed snem sobie analizuję cały dzień - czasem jestem zła na siebie za to co zrobiłam nie tak. I obiecuję sobie, że rano wstanę z inną, nową energią :)

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!