Pielęgnacja dziecka-moje sposoby, na higieniczne czynności, których dzieci nie lubią

Pielęgnacja dziecka to jeden z przyjemniejszych punktów dnia. Ja uwielbiam ten czas: wyciszenie, kąpiel, pielęgnacja. Był jednak czas, gdy mycie głowy, obcięcie paznokci i czyszczenie uszu było największą karą ever. Znalazłam jednak sposób, by dzieci to polubiły!


Jeszcze będąc w ciąży, szukałam najlepszych kosmetyków do pielęgnacji dzieci. Życie, a raczej skóra dzieci zweryfikowała jednak moje wybory i musiałam szukać kosmetyków do kąpieli i pielęgnacji, które będą pasować bardziej im, niż mi. Od dłuższego czasu borykamy się także z miejscowym AZS u Nikodema i Oliwii i uwierzcie mi, przerobiłam chyba wszystkie polecane kremy, środki do mycia, balsamy i maści, które miały im pomóc. Dziś, problem opanowaliśmy i z czystym sumieniem polecam Wam nasz zestaw ratunkowy. Ale o tym za chwilę.

Dzieciaki od małego uwielbiały kąpiele. Lena, będąc niemowlakiem, potrafiła zasnąć podczas mydlenia ciałka. Kąpiel siedzących w wanience dzieci była naprawdę komiczna. Plamy wody wokół sięgały kilku metrów, a ja nigdy nie byłam po ich kąpieli sucha. Wszystko było super, a potem nastał bunt!

Mycie włosów - NIE! Obcinanie paznokci - nigdy w życiu! Czyszczenie uszu - jak za karę!


Chyba każdy rodzic przerabiał takie bunty. My też. Potrójnie.


Pamiętam pierwsze obcinanie paznokci, na malutkich, mikroskopijnych rączkach dzieci. Ręce drżały mi niesamowicie. Potem niechęć do obcinania paznokci dzieci próbowałam przechytrzyć obcinaniem ich podczas snu (z latarką czołową:D), z zaskoczenia. Im starsze, tym bardziej musiałam się wysilać. Przy kolejnej próbie podeszłam do sprawy z podstępem. Gdy zobaczyły, że po kąpieli wzięłam obcinaczki i chcę obciąć im pazurki, zaczął się tradycyjny krzyk i "ja nie ja nie". "Okey! Nie wiecie, co tracicie" wzięłam swoje akcesoria, wzięłam poduszkę, pędzelki do makijażu, waciki i zaczęłam robić sobie pedicure. Zafascynowane całą procedurą też chciały robić to, co ja. Obcięliśmy więc wszystkim paznokcie, umyliśmy wacikami paluszki, zrobiliśmy masaż rąk kremem. Od tamtej pory każde obcinanie paznokci jest fajną zabawą i co najważniejsze przyjemnością, a nie niechcianym obowiązkiem.

Z czyszczeniem uszu mieliśmy najmniej kłopotu. Dzieci od zawsze to lubiły... upodobały sobie do tego babcię:) Przypomnę Wam tylko, że najlepszą opcją do czyszczenia uszu jest spray aplikowany do ucha, nie patyczki. My już 2 rok używamy spreyu i sprawdza się naprawdę świetnie. Patyczkami czyszczę zewnętrzną część ucha, a dzieci naprawdę zaczęły to lubić.


A mycie głowy? Aż mam ciarki na wspomnienie krzyków i wrzasków. Próbowałam wszystkich genialnych opcji. Od zabawy pianą po specjalne koło do spłukiwania. Koła nie dały sobie nawet na głowę założyć, a piana była wszędzie. Teraz bawimy się w zamykanie oczu i patrzenie w gwiazdy. Najprostsze rozwiązania są najlepsze. Zamykają oczy, odchylają głowę do tyłu i bez problemu myję im włosy. Teraz kąpiel zajmuje mi dobre 45 minut. Zanim wykąpię każdego po kolei (zawsze jest wojna kto pierwszy;)) jestem cała mokra, łazienka też. Kąpią się z nami plastikowe kulki, bąbelki, krab, delfin i tygrysek i od kilku miesięcy obowiązkowo też Linuś. Bo to właśnie o nich chciałabym Wam napisać.


Od ponad pół roku walczymy z miejscowym AZS u Oliwii i Nikodema. Problem ten pojawiał się cyklicznie. Po wykluczeniu płynów, proszków do prania, alergii pokarmowej i innych możliwości zaczęłam szukać kosmetyków, które pomogłoby nam w odpowiednim nawilżeniu skóry zarówno podczas kąpieli, jak i codziennej pielęgnacji. Przeanalizowałam wiele linii kosmetyków dziecięcych, odstawiłam te, których używaliśmy do tej pory, mimo że bardzo je lubiłam. Lubiłam je ja, ale nie skóra moich dzieci. Szukałam produktów, które będą delikatne, będą odpowiednio nawilżały problematyczną skórę dzieci i co najważniejsze będą odpowiadały dzieciom, a nie głównie mi.


Od kilku miesięcy naszej bąbelkowej przygodzie towarzysza produkty Linomag. Zieloną maść tej marki znacie pewnie od dawna, ja także leczyłam nią większe odparzenia pieluszkowe-co najważniejsze szybko i skutecznie. Teraz jestem miłośniczką nowej serii- produktów do kąpieli i pielęgnacji.

Nasze TOP 3 to:

- mydło do codziennej higieny i pielęgnacji dzieci i niemowląt od 1. dnia życia! Jest zrobione na bazie 100% roślinnej z dodatkiem odżywczego masła shea. Myje, natłuszcza (dzięki zawartości oleju lnianego bogatego w NNKT, w tym kwasy omega-3 i omega-6, nawilżającej gliceryny oraz wygładzającej witaminy E.) Łagodzi podrażnienia, stany zapalne i zmiany skórne spowodowane alergią, przyśpiesza regenerację naskórka, natłuszcza, odżywia i nawilża skórę! I za to je uwielbiam!

- szampon który genialnie pielęgnuje włosy. Tylko po nim jestem w 
stanie rozczesać Leny włosy! Co najważniejsze, nie powoduje łzawienia, łatwo się spłukuje, nie zawiera parabenów, SLS i barwników. 

- krem ochronny A+E który pomógł nam z dużymi problemami skórnymi u dzieci. W największym stadium zmian skórnych stosowaliśmy do kilka razy dziennie. Już po dobie czerwone, przesuszone i piekące miejsca zaczęły robić się mniej czerwone i nawilżone. Ten krem przynosił szybkie ukojenie, a zmiany skórne przy miejscowym AZS zaczęły znikać.

Zimą, w okresie grzewczym także musimy odpowiednio zadbać o pielęgnację delikatnej skóry dzieci. W takich warunkach skóra szybciej się przesusza, nie jest odpowiednio nawilżona, co może prowadzić do podrażnień. My po każdej kąpieli mamy swój rytuał nawilżania. Rysujemy na brzuszkach i policzkach serduszka, a dzieciaki rozsmarowują balsam po ciele. Na nogach i rękach obowiązkowo... robaczki. Spróbujecie. To świetna zabawa, która nauczy maluchów dobrych nawyków.









1 komentarz

  1. Też używam tych kosmetyków linomagu dla mojej 2 letniej córci. Pasują nam i są naprawdę dobre. Stosuje jeszcze krem zielony na odparzenia pupy, bo z pampersami jeszcze się kumplujemy.

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!