O sytuacji, w której mogłam skrzywdzić niewinne dziecko bezmyślnej matki!

Bezmyślność! Totalna głupota! Nieodpowiedzialność! Nie mam pojęcia, co kierowało matką tego dziecka. Skutki jej bezmyślności mogły być tragiczne. Dla dziecka, dla niej i dla mnie. Ja o mały włos nie potrąciłam tego biednego dziecka i jego matki. Cały obraz tej sytuacji zwala z nóg. Ku przestrodze. Włączmy myślenie, nie jesteśmy odpowiedzialne tylko za siebie!







Kilka dni temu miałam urodziny przyjaciółki. Wieczorem wybrałyśmy się na sushi, do restauracji, w której jeszcze nie byłam. Nie znałam okolicznych miejsc do zaparkowania, więc jechałam wolno, szukając miejsca parkingowego. Jechałam może max 30 km/h! Po obu stronach zaparkowane samochody. Jadę wolno, rozglądając się za wolnym miejscem. Mijam przejście dla pieszych. Wyprzedził mnie jakiś zniecierpliwiony kierowca. Nagle.. zza zaparowanego auta wychodzi wprost przed maską mojego samochodu matka z dzieckiem w nosidełku! Reaguję natychmiast! Zatrzymałam się tuż przed nią i jej dzieckiem.

ZATRZYMAŁAM SIĘ DOSŁOWNIE W OSTATNIEJ CHWILI! 


Zaczęłam się trząść. Normalnie nie mogłam się opanować. Otworzyłam drzwi i złamanym głosem zapytałam, czy jest normalna, przecież mogłam potrącić ją i jej dziecko!

Odpowiedziała mi krótko: Nic się przecież nie stało!


Nic się nie stało! Na szczęście nic się nie stało.
Bo zahamowałam na czas, mimo trudnych warunków pogodowych.
Zatrzymałam się tuż przed nią i jej dzieckiem. Udało się!
Nic się nie stało, bo w tym momencie patrzyłam w jej stronę, nie szukałam miejsca po drugiej stronie ulicy!
Nic się nie stało, bo jechałam wolno.
Całe szczęście, że to dziecko było w nosidełku, moja wyobraźnia nie wybiega dalej w drastycznych scenariuszach.
Ale gdyby ten wyprzedzający samochód wyprzedził mnie chwilę później..
Gdyby ona wyszła na tę ulicę przed nim, nie przede mną.
On jechał szybciej, wyprzedzał.
Było ciemno, nie zauważyłam jej wcześniej. 
Ciężko było cofnąć się kilkanaście metrów na przejście dla pieszych?

To skrajna nieodpowiedzialność. Może się śpieszyła, może dziecko marudziło i chciała jak najszybciej dojść do domu, samochodu, gdziekolwiek szła. Nic jej jednak nie zwalnia z myślenia i odpowiedzialności za siebie i dziecko.

Gdyby wydarzenia potoczyły się inaczej... strach pomyśleć co mogłoby się wydarzyć! 


1 komentarz

  1. matko! współczuje przezyc. Kiedys na parkingu kilkuletnie dziecko wybieglo mi przez maske. Matka wypuscila go z samochodu, zamykala drzwi a dziecko zamiast stac i czekac wybieglo na droge parkingowa. nie moglam sie uspokoic pol dnia, matka dziekowala mi milion razy ze zaregowalam na czas... na szczescie.

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!