Co odpowiedziałam pielęgniarce, która nastraszyła moje dzieci?

Podczas ostatniej wizyty kontrolnej zagotowałam się. Na pierwszy rzut oka bardzo sympatyczna pielęgniarka powiedziała w kierunku moich dzieci słowa, których nikomu nie pozwalam wypowiedzieć. Nie zgadzam się na straszenie dzieci w taki sposób, choćby dla żartów! Moja reakcja zszokowała ją jeszcze bardziej!



To nie pierwszy raz, kiedy spotkałam się z takim "żartem". Co ciekawe, zawsze wypowiadają je starsze osoby. Rozumiem, że może lata temu taka forma żartów, straszenia dzieci była ok. Ale dla mnie to totalnie niezrozumiałe i krzywdzące dla dzieci, które już sporo rozumieją. Tym razem jednak moja odpowiedz ją zszokowała.

Co takiego powiedziała pielęgniarka?

Nic w stylu że będzie bolało, żadego straszenia zabiegami medycznymi. Moje dzieci nawet by w to nie uwierzyły, bo przed każdą wizytą wiedzą, do jakiego lekarza jedziemy i wiedzą co będą robić. Dzięki temu nie boją się lekarzy, zabiegów. Pisałam Wam o tym TUTAJ.

Pielęgniarka była naprawdę sympatyczna. Za każdym razem, gdy przechodziła obok nas w poczekalni, uśmiechała się do dzieci. W pewnym momencie zapytała z ciekawością czy to trojaczki, zszokowana faktem ucięła z nami krótką rozmowę. Gdy przechodziła obok nas kolejny raz, zwróciła się do Nikodema i powiedziała...

"Pójdziesz ze mną? Zabiorę Cię do domu. No chodź. Mam wnusię w podobnym wieku pobawicie się razem" i próbowała chwycić go za rękę!

Zamarłam. Zobaczyłam strach w oczach Nikodema. Naprawdę. Widziałam, że moje dziecko się wystraszyło. Wzięłam go na ręce i bez namysłu powiedziałam tej Pani:

Proszę nie straszyć moich dzieci. Nikt nigdy ich nie zabierze! Wyobraża sobie Pani, co czuje 2.5 letnie dziecko, kiedy obca kobieta mówi mu, że zabierze go do siebie, bez mamy, taty i rodzeństwa?"

Zwróciłam się do dzieci, wzięłam Nikodema na ręce i powiedziałam mu, że nikt go nie zabierze, żeby się nie bał. Uśmiechnął się. Pani pielęgniarka, mimo że naprawdę była sympatyczna, nieco się zmieszała i nie skomentowała już całej sytuacji. Przechodziła obok nas raz jeszcze, nie powiedziała nic, tylko się nieśmiało uśmiechnęła.

Nikomu nie pozwolę straszyć moich dzieci zabraniem do siebie, policjantem, babą jaga czy innymi potworami. Rozum i psychika 2.5 latka działa jak gąbka. Chłoną wszystko. Dobro i zło. Ja do tej pory pamiętam, jak straszyli mnie pewnym starszym Panem, który mieszkał w naszej wiosce. Bałam się go panicznie. On też miał mnie zabrać, jak byłam niegrzeczna.

Nie pozwolę nigdy straszyć dzieci w taki sposób. Gdy będę w pobliżu, zawsze będę reagować. Wolę uczyć ich zasad. Uczyć reakcji na niebezpieczeństwo i to, by nigdzie, nigdy nie chodzić z obcym.

Pamiętacie takie akcje ze swojego dzieciństwa?

2 komentarze

  1. I słusznie! Prawidłowa reakcja. Moją córkę także nastraszono policjantem! Przez ponad rok, gdy słyszała dzwięk sygnałów wpadała w histerię!
    Raz w supermarkecie starsza kobieta takze powiedziała ze ją zabierze. Odpowiedziałam w podobnym tonie. Nie wiem czemu te starsze pokolenie uwaza takie zarty za normalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dziecko reagowało tak na wszystkich mężczyzn w kapturze, bo sąsiadka go kiedyś postraszyła że go zabierze. Minęło mu dopiero jak miał 5/6 lat. To naprawde poważna sprawa, u nas nie obylo się bez wizyt u psychologa dzieciecego.
      Hihih masz racje, u nas sasiadka tez cos kolo 70 byla.

      Usuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!