14 listopada 2017

Na przekór słowom, które odbierają nadzieję

W głowie kobiety starającej się o dziecko przewija się wiele myśli. Każdy nieudany miesiąc, każdy test z jedną kreską, każdy kolejny cykl to cios w serce. Brzmi znajomo? Nagle wszędzie widzisz kobiety z brzuszkiem, wózki z niemowlakami, wszystkie reklamy w TV dotyczą produktów dla dzieci, a większość koleżanek w magiczny sposób nagle jest w ciąży. Wszyscy, tylko nie Ty...




W mojej głowie też przewijały się takie myśli. Każdy nieudany cykl odbierałam jako porażkę. Nigdy nie przypuszczałam, że zajście w upragnioną ciążę będzie tak długie i bolesne. Minęło pół roku, rok, aż w końcu dojrzałam do sytuacji i zaczęłam walczyć. Wraz z mężem podjęliśmy najlepszą decyzję w naszym życiu. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę i zdecydowaliśmy się na wizytę w klinice leczenia niepłodności, by ustalić przyczyny braku ciąży.

Pierwszy krok do rodzicielstwa



Bardzo długo odwlekałam pierwszą wizytę w klinice. Dlaczego? Najzwyczajniej w świecie bałam się. Bałam się tego, że usłyszę wyrok, że po badaniach okaże się, że nie możemy mieć dziecka. Bałam się, że nasza droga do rodzicielstwa będzie długa, kosztowna i przelana wieloma łzami. Nic bardziej mylnego! Dziś wiem, że oddanie się w ręce specjalistów, diagnoza, leczenie były jedyną szansą na zajście w upragnioną ciążę. Nie wiem, dlaczego czekałam na to tak długo. Przed pierwszą wizytą w klinice spędziłam wiele godzin, czytając w Internecie historię par starających się o dziecko, analizowałam wyniki badań, jakie miałam wykonywane do tej pory, szukałam odpowiedzi na wiele pytań dotyczących leczenia w takiej klinice.


Nadal dostaję od Was wiele pytań, dotyczących naszej historii leczenia w klinice. Pytacie o różne rzeczy, od kosztów, po badania i specyfikę takiego leczenia. Razem ze specjalistami z Kliniki leczenia niepłodności InviMed (mającej swoje oddziały w 5 największych miastach w Polsce: w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Gdyni, Katowicach) przygotowałam Wam mini poradnik – odpowiedzi na pytania, które nurtują wiele par, przed ostateczną decyzja leczenia w klinice. Mnie też nurtowały.

Po jakim czasie nieskutecznych starań o dziecko należy udać się do specjalistycznej kliniki leczenia niepłodności, by znaleźć przyczynę braku ciąży?

Problem zajścia w ciążę dotyczy aż 15-20% wszystkich par starających się o dziecko! Wiek jest jednym z głównych czynników warunkujących płodność. Poniżej znajduje się schemat, który pomoże Wam zdecydować, czy już najwyższy czas na wizytę u specjalisty.





Ze 100 par starających się o ciążę ok. 90% zakończy te starania powodzeniem w ciągu 2 lat (80% w pierwszym roku)! Te statystyki dają wiarę i motywację!

Jak mniej więcej przebiega taka pierwsza wizyta w klinice? Jakie badania warto wykonać wcześniej?

My na pierwszą wizytę przyszliśmy już z wykonanymi podstawowymi badaniami. Ja zrobiłam badania hormonów – podstawowy pakiet (m.in. AMH, TSH, FSH, Prolaktyna, FT3, FT4, E2, Testosteron), morfologię, toksoplazmozę, glukozę. Skorzystałam z pakietów dla przyszłych mam w laboratorium diagnostycznym. Wzięłam też dotychczasową historię ginekologiczną, czyli wyniki badań, wydruki USG, kartę informacyjną ze szpitala po poronieniu, grupę krwi i wynik ostatniej cytologii.

Mąż zabrał ze sobą kontrolne wyniki krwi: morfologię, cholesterol i inne. Przed wizytą warto zrobić także rozszerzone badanie nasienia.

Pierwsza wizyta to przede wszystkim wywiad medyczny, ale także okazja do tego, by poznać zespół, z którym będziemy mieć do czynienia podczas całego procesu leczenia. Przed wizytą u lekarza, w klinice InviMed spotykamy się również z koordynatorem opieki medycznej, który na każdym etapie leczenia będzie nas wspierał (pomoże skompletować dokumentację medyczną, będzie przypominał o badaniach i informował, jak się przygotować do kolejnych wizyt i zabiegów).

Następnie odbywa się wizyta u lekarza. Specjalista analizuje otrzymane wyniki, zleca kolejne badania (jeśli są potrzebne), wykonuje także pacjentce USG transwaginalne. Partner pacjentki otrzymuje skierowanie na badanie nasienia, jeżeli nie wykonał go przed pierwszą wizytą. Badanie nasienia jest to podstawowe badanie, jakie można przeprowadzić u mężczyzn w trakcie diagnostyki w kierunku niepłodności. Jest to badanie całkowicie nieinwazyjne, a niezwykle ważne. Niepłodność i problemy z zajściem w ciążę nie dotyczą tylko kobiet!

Jakie badania powinien wykonać mężczyzna?

Podstawowym badaniem, jak wspomniano wyżej, jest badanie nasienia. Wielu mężczyzn obawia się badania, co jest całkowicie zrozumiałe. Przyjęło się bowiem tak, że problem niepłodności dotyczy kobiet. Badanie nasienia to w przypadku mężczyzn pierwszy krok przy diagnostyce. Wykonuje się je przed wizytą bądź po pierwszej wizycie w klinice. Więcej informacji do przeczytania TUTAJ.

Ile kosztuje pierwsza wizyta w klinice leczenia niepłodności?

To pytanie zadajecie najczęściej. Koszty wizyt, badań, leczenia są jednym z głównych czynników, przez które pary odwlekają wizytę w klinice. Pierwsza wizyta kosztuje tyle, ile prywatna wizyta u innych specjalistów (od 150 do 200 zł, ale często w klinikach można trafić na promocje, dni otwarte, warsztaty, kiedy cena wizyty jest niższa). Każde zlecone badanie, diagnostyka wiąże się oczywiście z kosztami – można zapoznać się z cennikiem na stronach klinik, w recepcji lub na infolinii.

Czy w klinice, od razu zalecają in vitro, inseminację?

Nie! Pierwszym krokiem jest diagnoza. Po wykonanych badaniach, wywiadzie, analizie wyników szuka się przyczyny niemożności zajścia w ciąże. Kolejnym etapem jest leczenie, mające na celu pomóc parze zajść w ciążę. Inseminację bądź leczenie metodą in vitro rozważa się w ostateczności, gdy inne metody leczenia okażą się nieskuteczne.



Po roku bezskutecznych starań, jednym poronieniu, zdecydowaliśmy się na leczenie w klinice leczenia niepłodności. Lekarz, do którego chodziłam w tamtym czasie (od 5 lat!), twierdził, że jestem młoda, zdrowa i ciąża sama przyjdzie w odpowiednim momencie. Dziś wiem, że warto nie warto było tyle czekać. Gdy jest problem medyczny, bez odpowiedniej diagnostyki i leczenia szanse na ciążę są minimalne.

Nasze leczenie w klinice trwało pół roku. Udał się zajść w upragnioną ciążę, mimo zdiagnozowanego PCOS! Dziś mam w domu trzy cuda i pewność, że cuda naprawdę się zdarzają. 



Nie poddawajcie się, nawet gdy powoli tracicie nadzieję!
Bądźcie na przekór słowom, które odbierają nadzieję!







12 komentarzy

  1. Od 2 lat staramy sie o dziecko. Oboje jestesmy zdrowi - prawdopodobnie, bo mimo to nie udaje nam sie poczac dziecka.
    Ja juz podupadam psychicznie, ciagle mysle o dziecku, maz jest bardziej wyluzowany wszystko obraca w zart zebym sie nie martwila.
    Przeczytal wlasnie ten post. Poplakalam sie.
    Podjelismy decyzje, jutro dzwonie do kliniki. Trzymaj za nas kciuki !!!!!!!!!
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę! Potrzebowaliście kopa! teraz już będzie z górki! Trzymam za Was mocnoooo kciuki <3 Dajcie znać co u Was za jakiś czas:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo współczuję ludziom, którzy nie mogą mieć dzieci. I mocno im kibicuję żeby w końcu sie doczekali!

    https://mama-do-kwadratu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też za każda parę mocnno trzymam kciuki! Musi się udać, prawda?:)

      Usuń
  4. Dodałaś mi siły i wiary w to, że i nam się uda. Mam PCOS :( to już mój 4 cykl stymulowany CLO .... nadal się nie udaje ale nie poddaje się. Pozdrawiam serdecznie cała Waszą 5 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zaczynałam terapię od CLO ;) Dużo wiary i powodzenia !! :)

      Usuń
  5. Leczyłam się w tej Klinice w Poznaniu !!! Kocham tych ludzi, dzięki nim dzis jesteśmy rodzicami Bruna! Nie było łatwo, wszyscy skazywali nas na porażkę. Udało się po 5 latach starań, 18 miesiącach leczenia w klinice.
    Nie czekajcie dziewczyny na cud, cudom trzeba trochę pomoc!

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam to uczucie, każda miesiączka litry wylanych łez. Pół roku bezowocnych starań, jest ciąża. Ogromna radość, kilka tygodni i poronienie. Masa badań, zdrowi. Po pół roku znów ogromna radość - dwie kreski. Lekarz zamiast potwierdzić ciążę kieruje mnie do szpitala jeszcze tego samego dnia na stół operacyjny w trybie pilnym, bo ciąża pozamaciczna. Usuwają jajowód i moje szanse na dziecko maleją o połowę a świat mi się zawala. Jestem na skraju załamania. Postanawiam sprawdzić czy pozostały jajowód jest drożny, ale drożność schodzi na drugi plan, bo w pierwszej kolejności trzeba usunąć zmiany w macicy, które się nagle pojawiły. Nie mam już sił. Zmiany to tylko torbiele.Robię drożność, pozostały jajowód drożny. Jakoś mnie to nie pociesza. Powoli przestaje mieć siły, by walczyć. Biorę ulotkę kliniki niepłodności. W głowie rozważamy invitro. Pozostaje umówić się na wizytę. No nic zrobię to zaraz po miesiączce. Ale miesiączka nie przyszła. Pewnie ze stresu. Robię test - dwie kreski, beta. Pierwsza wizyta - ciąża w macicy, druga- serduszko bije... Tak, to historia z happy endem, a łzy szczęścia lecą jak grochy, gdy to piszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna historia z happy endem !!!! Brawo !! :)

      Usuń
  7. Z kliniki powinno się skorzystać jak nie pomagają inni lekarze. W Twoim przypadku klinika była potrzebna, ale myślę, że dla wielu par, które starają się o dziecko nie powinno być wyznacznikiem pójścia do kliniki np. po roku bezowocnych starań. Ja np. przed zajściem w ciążę poszłam do swojego ginekologa (rok go znałam, bo zmieniłam miasto zamieszkania) i poprosiłam, by przygotował mnie do ciąży. Zrobił mi usg transwaginalne. Znalazł na każdym jajniku po jednej torbieli. Zapewnił mnie, że to nie przeszkadza w ciąży. Powiedział, że jestem młoda i że szybko zajdę w ciążę. Po 3 miesiącach starań zaczęłam pilnować owulacji. Po kolejnych 3 mies zaczął się stres, płacz. Koleżanki zaczęły po kolei zachodzić w ciążę. Najgorszy czas w moim życiu. Przez przypadek inny lekarz (badałam piersi jak co roku z powodu torbieli) zapytał się mnie, czy przypadkiem nie mam problemów z zajściem w ciążę, bo wydaje mu się, że mam nieprawidłową gospodarkę hormonalną. Poszłam do endokrynologa. Jedno badanie krwi: testosteron, TSH, PROLAKTYNA!!! Jena wizyta z wynikami - prolaktyna podwyższona, stąd problem. To był już rok starań. Dostałam Bromergon - dość niską dawkę na 3 miesiące. Kolejne badanie krwi i informacja mailem od endokrynologa, że nie muszę przychodzić na wizytę, bo wyniki super. Zamiast na wizytę poszłam do apteki po test. Dwie kreski. Czasem powód jest naprawdę błahy. Czasem jednak nie i wtedy tez polecam takie kliniki, bo też poznałam kilka kobiet, które tylko dzięki temu mają dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój profesor także był ginekologiem-endokrynologiem i od razu na pierwszej wizycie ocenił wyniki. Gratulacje!! Historia z happy endem !! :*

      Usuń

TOP