14 października 2017

Poroniłam

Mówię o tym wprost, bo wiem, jak wiele kobiet było w takiej sytuacji jak ja. Mówię o tym głośno, bo poronienie nadal jest tematem tabu.



Miałam syndrom PTSD



Czekaliśmy na dwie kreski z utęsknieniem. Wyczekiwana, upragniona, wymarzona. Robiłam betę za bętą. Gdy odebrałam pozytywny wynik w 5 tc., byłam najszczęśliwsza na świecie. Kilka dni później, czar prysł.

Kto tego nie przeżył, nie wie, jak boli strata dziecka. Zdaję sobie sprawę, że utrata dziecka w późniejszych tygodniach może być jeszcze większym przeżyciem. Jednak gdy ciąża jest tak oczekiwana, wymarzona tydzień straty nie jest ważny.

Strata dziecka w okresie okołoporodowym jest wydarzeniem tragicznym i silnie stresującym. Dla każdej z nas która pokochała dziecko od pierwszych chwil jego życia. Kobiety różnie radzą sobie ze stratą. Każda ma swój sposób na poradzenie sobie z żałobą, emocjami, stratą, cierpieniem.


Jak pomóc kobiecie po stracie dziecka?



Ja po stracie żyłam w innym świecie. Nie docierało do mnie to, co się wydarzyło. Bałam się tych myśli, poczucia winy, wyrzutów sumienia. Zamknęłam się. Długo nie chciałam o tym rozmawiać. Mąż, najbliźsi, którzy wiedzieli, nie pytali o nic. To czasami najlepsze wyjście dla kobiety. Być obok, ale nie pytać, nie nalegać na rozmowę, nie pytać "dlaczego?". Czułam, że to, co się dzieje, jest nierealne.

Zamknęłam się na ciążę. Z jednej strony nie chciałam na razie zachodzić w kolejną, cholernie bałam się powtórki. Z drugiej strony nadal bardzo pragnęłam dziecka. Jedno wykluczało drugie.

Praca, dom, mąż. Trochę odpuściłam znajomych, wyjścia. Potrzebowałam wtedy przetrawienia wydarzeń ostatnich tygodni w spokoju. Z tygodnia na tydzień było lepiej. Chęć posiadania dziecka, mnożenia miłości, dopełnienia rodziny, bycia mamą, była silniejsza niż strach.


Nie szukaj odpowiedzi. Nie obwiniaj się!



Jeżeli też przez to przechodziłaś, to wiesz, że z czasem jest lepiej. Brzmi to może absurdalnie, ale jest. Jeżeli przeszłaś to niedawno, nadal masz w sobie skrajne emocje, szukasz winy, odpowiedzi, uwierz mi, z czasem będzie lepiej. Jednego nie możesz robić - nie obwiniaj siebie! To do niczego nie prowadzi. Na większość poronień nie ma odpowiedzi. Średnio co szósta potwierdzona ciąża ulega poronieniu w pierwszych 12 tygodniach ciąży. 1 na 50 – w następnych 9 tygodniach. Za 60-80% poronień odpowiadają wadliwe geny. W innych wypadkach poronienie mogło wynikać z choroby matki, ojca, zakażenia, wypadku. Niektóre poronienia nie mają odpowiedzi, nie mają jasnej przyczyny. To po prostu się dzieje.

Wiele z nas obwinia siebie. Też przez to przechodziłam. Analizowałam, co robiłam tego dnia. Szukałam przyczyny, próbowałam sobie przypomnieć każdą minutę dnia, czy abym na pewno nie przegapiła jakiegoś sygnału. Po wszystkim czułam się okropnie. "Dlaczego to przytrafiło się nam" "Co zrobiłam źle" - dwa pytania, które zadaje sobie każda z nas, kobiet, które poroniły. Nie ma na nie odpowiedzi. Nie szukaj jej na siłę.


Pomoc po poronieniu



Gdy dostałam krwotoku, pojechałam na najbliższą ginekologiczną izbę przyjęć. Nie miałam założonej karty ciąży, to był koniec 5 tc. Wizytę miałam umówioną 2 za dwa dni. Pielęgniarka zakpiła ze mnie, twierdząc, że poronienie pomyliło mi się z okresem. Zabrałam dowód, wyszłam bez słowa. W drugim szpitalu kadra medyczna wykazała się większym taktem, empatią. Położna pocieszała mnie, lekarz zbadał, wyjaśnił, omówił sytuację. Takiego podejścia potrzebuje kobieta, która kilka chwil wcześniej straciła dziecko!

Leżąc na podtrzymaniu ciąży, przez 3 miesiące spotkałam wiele roniących kobiet. 8, 12, 18 tydzień ciąży. Serce przestało bić, ciąża obumarła, była pozamaciczna. Każdy przypadek, każda kobieta przeżywała to na swój sposób. W szpitalu, w którym leżałam, była możliwość skorzystania z pomocy psychologa. Czasami wystarczyła rozmowa z kimś obcym, który przeżył to samo.

To żaden wstyd. Czasami fachowa pomoc jest naprawdę potrzebna. Tracąc upragnione dziecko, nie jesteśmy sobie w stanie poradzić z emocjami, żalem. Ja miałam wielkie wsparcie od męża, siostry, rodziny. Wiele kobiet zostaje ze stratą same. Wiele nie chce rozmawiać o tym z rodziną, przyjaciółmi. Mnie rozmowy pomogły, po pewnym czasie byłam gotowa o tym mówić szerzej.

W żalu, żałobie, po stracie często jednak zapominamy o... ojcu dziecka. On też ma prawo czuć smutek, żal. Ma prawo mieć skrajne emocje. Smutek i ciężkie przeżycia po stracie dziecka dotykają także jego. Warto w tym wszystkim odnaleźć siłę, by przejść razem przez ten trudny czas.


Będę pamiętać na zawsze.



Poroniłam 4 lata temu... Co roku, październik jest dla mnie smutnym czasem. Mimo że chciałabym zapomnieć o tych smutnych przeżyć, pamiętam nadal. Już zawsze będę pamiętać o aniołku w niebie. Dziś, jestem mamą trojaczków. W kolejną ciążę zaszłam po ciężkiej walce i leczeniu rok później. W karcie ciąży z trojaczkami wpisane mam.. Ciąża II.. W karcie wypisu ze szpitala... ciąża II, poród I.


Poronienie temat tabu - trzeba o tym mówić.



W 2016 r. w Polsce urodziło się 382 000 dzieci. Rocznie traci ciążę 40 000 kobiet! Ile znasz kobiet które poroniły? Od momentu kiedy napisałam te dwa posty: Poronienie - temat tabu? i Jak żyć po poronieniu? nie ma tygodnia, żebym nie dostała maila, wiadomości prywatnej z historią jednej z Was. Komentarze pod postami mówią jedno, kobiety szukają wsparcia, pomocy i często odpowiedzi na tragedię, jaka je spotkała.Przed poronieniem znałam dwie kobiety, które poroniły. Opowiedziały mi swoje historie po dłuższym czasie od straty, dopiero na wieść o moim poronieniu. Dopiero gdy sama przyznałam się do poronienia, odkryłam, że wśród znajomych, znajomych czytelniczek bloga jest ich naprawdę wiele!!!
Gdy będziemy gotowe, rozmawiajmy o tym. Nigdy nie wiemy, ile koleżanek, znajomych przeżywa właśnie stratę dziecka. Rozmowa z osobą, która to przeżyła, pozbierała się i walczy dalej, potrafi dodać otuchy.

Jeżeli któraś z Was przeżywa stratę dziecka, chce pogadać, wyżalić się, potrzebuje pocieszenia, dobrego słowa piszcie do mnie.
Wysłucham, wirtualnie uścisnę.
Razem raźniej, w ten trudny czas.




5 komentarzy

  1. Poroniłam w 7 tygodniu.
    Nie cierpię- jestem wierząca.
    Oddałam moje dziecko w opiekę Matce Bożej i wiem ,że tam na mnie czeka .
    Pamiętam o tym dziecku .Modlę się.
    Urodziłam jeszcze dwoje dzieci (jedno w tym samym roku co pironienie)i drugie rok później.
    Nie mam traumy .Nie boli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poroniłam dwa razy .Raz w 7 tyg bliźnięta i raz 17 tyg. Boli , bolało nie potrafię zapomnieć niestety.

    OdpowiedzUsuń
  3. Poroniłam 2 ciążę. Upragnioną. Półtora roku później powitałam na świecie kolejne dziecko. Nie mam traumy. Nie boli. Nie analizowałam co zrobiłam źle. To był pierwszy płodny cykl. Odstawiłam roczną córkę od piersi i wróciła mi płodność. Lekarz powiedział, że pewnie nie zajdę w ciążę w pierwszym cyklu, bo komórka będzie za słaba. Zaszłam, ale komórka rzeczywiście była za słaba i szybko organizm się jej pozbył. Cierpiałam, że straciłam szansę na dziecko i że potem przez kilka miesięcy nie mogłam zajść w następną (bo chciałam miesiąc po poronieniu już być w następnej). Gdy tylko zaszłam w kolejną ciążę, smutek całkowicie minął. O tym, że byłam wtedy w ciąży przypomina mi tylko karta ciąży i wypis: ciąża 3, poród 2 i fakt, że między rodzeństwem jest prawie 3 lata różnicy a chciałam niecałe 2. Wiem, że mój organizm zrobił to co powinien. Usunął wadliwą komórkę. Poroniłam w 8 tyg., ale od początku ciąży miała ona 2 tyg. opóźnienie, więc rozwojowo była na etapie 6 tyg.

    OdpowiedzUsuń
  4. W obecnej karcie ciąży mam wpis: ciąża 5, poród 3. Boli nadal

    OdpowiedzUsuń
  5. poronilam trzy razy. 1 listopada bylam z coreczkami na grobie naszych 3 coreczek.. bol straszny dzieci bardzo oczekiwane choc 2 juz byly.. szczegolnie bolalo za trzecim razem kiedy wydawalo sie ze wszystko ok.. ale po pol roku Pan Bog dal nam trojaczki synkow dla odmiany. tak po prostu zadnego leczenia bo i diagnozy nie bylo. pamietac bedziemy zawsze ale wierzymy ze dziewczynki sa w Niebie. to pomaga.. no i piatka tu na ziemii

    OdpowiedzUsuń

TOP