30 października 2017

Mentalne obciążenie matki. Ktoś w końcu powiedział to głośno!

Jesteś matką-pamiętaj o wszystkim! O zakupach, wizytach lekarskich, treningach dzieci, opłaceniu rachunków, prezentach na święta... Matka, managerka domu, rodziny-zawsze pamięta, bo musi. Bo na matkach i od matek wymaga się ogarniania wszystkiego i pieczy nad wszystkim.





Kontynuacją ostatniego postu. Przeczytaj go, proszę TUTAJ (Matki to mają życie! Siedzą w domu i nic nie robią!), a będziesz mieć doskonały obraz tego, co chcę Wam przekazać :)

Według Francuskiego Instytutu Statystycznego kobiety nadal poświęcają 2,5 raza więcej czasu na obowiązki domowe niż mężczyźni. Od kilku dni krąży po sieci doskonały komiks! Idealnie odzwierciedlające to, co każda z nas czuję na co dzień.

Odpowiedz sobie szczerze na te 10 pytań:

1. Czy Twój mąż wie, jak nazywa się pediatra dzieci ?
2. Kiedy ostatnio ugotował dzieciom ulubiony obiad, wie, co lubią?
3. Czy wie, kiedy i u jakich lekarzy macie najbliższe kontrole lekarskie, szczepienia?
4. Umie nastawić pralkę z dziecięcymi ubrankami?
5. Wie, jaki rozmiar ubrań i butów noszą dzieci?
6. Pamięta, w którym miesiącu dziecko postawiło pierwsze kroki?
7. A wie, na co uczulone jest dziecko?
8. Umiałby podać zgodnie z zaleceniami syrop przeciwgorączkowy, wie gdzie stoi?
9. Pomyślał już o garderobie na zimę dla dziecka?
10. Wybiega w przyszłość i planuję, kiedy trzeba zmienić fotelik samochodowy na większy?

Ty to wszystko wiesz, prawda? Bez zastanowienia odpowiesz śpiewająco na wszystkie pytania. Na kolejne 100, które napisałabym w podobnym tonie także. To nas odróżnia od naszych mężów, partnerów, ojców. Mój mąż odpowiedział na 8/10 pytań, choć niektóre, sprawiły mu kłopot. Przyznam szczerze, że zdziwiłam się, nie przypuszczałam, że zna odpowiedzi na większość pytań, a jednak! Do tej pory nie musiał ich znać, bo wyprzedzałam go we wszystkim.

CIĄGŁE MYŚLENIE, PLANOWANIE. 24 godziny na dobę. Zawsze i o wszystkim!


Wiecie, na czym się ostatnio złapałam? Ja o tym wszystkim myślę nawet jak mam "wychodne". Wtedy, kiedy powinnam pomyśleć o sobie i odetchnąć trochę od codzienności. Zadzwoniłam z pytaniem, czy zjadły obiad, żeby nie zapomniał wyjąć prania z pralki i rozwiesić. W drodze powrotnej przypomniało mi się, że niedługo mamy kontrolę u alergologa, w myślach zaplanowałam już ten dzień, zajechałam też do sklepu, bo przypomniało mi się, że skończył się płyn do płukania i banany.

To na nas ciąży ten mentalny obowiązek dbania o rodzinę, dzieci. My musimy wiedzieć wszystko. Nie raz to na naszych barkach spoczywa ciężar podejmowania kluczowych decyzji dotyczących dziecka, jego zdrowia. My jesteśmy tak zaprogramowane, by planować, pamiętać. Tak się przyjęło i tak musi być.


Zanim zaczęłam planować posiłki z tygodniowym wyprzedzeniem, zdarzało mi się wyjmować mięso na obiad środku nocy. Mój kalendarz wypełniony jest po brzegi, zapisane jest w nim wszystko, co najważniejsze od wizyt, opłat, po inne święta i rodzinne wydarzenia. Jest październik, a ja już mam listę prezentów dla rodziny i szukam okazji. Robiąc obiad rano, wiem, co zrobię na obiad za 2 dni. Z zamkniętymi oczami moge poruszać się po pokoju dzieci, wiem co gdzie leży, co gdzie powinno być.

Mentalne obciążenie ma prawo męczyć!


Mnie męczy. Męczyło mnie do tego stopnia, że zaczęłam walczyć o siebie. Oddelegowałam część obowiązków mężowi. Ustaliłam priorytety. Zrzuciłam ze swoich barków wiele rzeczy do pamiętania. Sprzątamy wspólnie, wspólnie dbamy o dom i co najważniejsze, wspólnie dbamy o dzieci. Nauczyłam męża, że on też ma myśleć o dzieciach, gdy jesteśmy wszyscy razem. Kiedyś musiałam przypominać: czas na zmianę pampersa, czas na kolację, kąpanie. Dziś sam o tym myśli. A gdy zdarza się zapomnieć, odpowiednio mu o tym przypominam :) On pomyśli, ja już nie muszę. Ulga, wielka ulga. W tym czasie mogę pomyśleć o sobie.

Komiks, o którym Wam wspominałam wyżej, znajdziecie TUTAJ. Zobaczcie koniecznie, jakie to prawdziwe, 100% życie każdej matki!

Widać, że pierzemy, prasujemy, wychowujemy dzieci, gotujemy. Te czynności niekiedy zajmują nam cały dzień. Nikt jednak nie widzi "pracy mentalnej" jaka wykonujemy. Myślimy, planujemy, analizujemy całe dnie, niekiedy i noce. 

Matki, mentalnie obciążone myśleniem o rodzinie to my!


2 komentarze

  1. "Masz tyle na głowie na ile sobie pozwolisz" Dlaczego matki tak rzadko korzystają z pomocy ojców swoich dzieci. W większości przypadku matki twierdzą, że ojcowie zrobią to gorzej niż one - nie prawda, ojcowie po prostu zrobią po swojemu.
    Trzeba przede wszystkim dopuścić tatusiów do dzieci - niech przewiną, niech poprasują, niech zrobią pranie, nie ugotują. Często to matki zapędzają się w kozi róg i robią wszystko same - " a bo ja to zrobię lepiej, dokładniej"
    Wiadomo tu też wszystko zależy od tatusiów - ja mam to szczęście że mój mąż wspólnie ze mną sprawuje pieczę nad córką i z tych 10 pytań odpowiedział na 9:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odkąd mój mąż pracuje za granicą to ja właśnie jestem mentalnie obciążona zajmowaniem się domem i wychowaniem dzieci. Nie jest łatwo, ale kiedy wrac, stara mi się pomóc. Kiedy był na miejscu było dużo lżej. Pomagał mi i nie był typem ojca, który zmęczony po pracy nie zmienił dziecku pieluchy i nie pomógł przy kąpieli. Kąpał, przewijał, wstawał w nocy nawet jeśli rano musiał wstać do pracy. Teraz córka już wyrosła z pieluch i jest przedszkolakiem, a syn pierwszoklasistą, ale odrabianie lekcji, to czasem jakiś cyrk na kółkach, albo czarna komedia. Kłótnie dzieci o wszystko i o nic... Czasem jeden dzień wolnego od moich szkrabów, gdy wyjadą do dziadków potrafi zdziałać cuda. :-)

    OdpowiedzUsuń

TOP