3 października 2017

Macierzyństwo usłane wyrzutami sumienia...

Codziennie wieczorem, gdy dziecko już śpi, analizujesz? Prawda? Analizujesz dzień i zawsze znajdzie się coś, co mogłoby być inaczej..


Macierzyństwo usłane wyrzutami sumienia...


Też tak mam. Codzienność z dziećmi nie jest prosta. Mamy swoje granice cierpliwości, mamy ograniczone pokłady energii, doba ma tylko 24 godziny. Obowiązków każda z nas ma dużo albo i jeszcze więcej. Często mamy na głowie problemy. Łączymy wychowanie dzieci, pracę, dom. Chcemy być wystarczająco dobre w każdej sferze życia. Marzymy też o chwili dla siebie. I czasami robimy coś, czego potem żałujemy.

Czasami po prostu brakuje sił, by sprostać codzienności.
Są dni, że wszystko jest na "nie".
Czasami dzieci mają ogromne pokłady kosmicznej energii.
A my zwyczajnie nie dajemy rady.

I wtedy wieczorem patrzysz na te śpiące skarby. Takie grzeczne, słodkie i niewinne. Śpią. W tle tylko cisza i ich oddech.

Mogłaś inaczej?
Mogłaś nie krzyknąć za ten rozlany sok?
Mogłaś nie dać klapsa, gdy nerwy wzięły górę?
Mogłaś przyjść, jak Cię wołał po raz dziesiąty?
Mogłaś dać buziaka, zamiast przejść obojętnie?
Mogłaś olać te maile i pobawić się z dzieckiem?
Mogłaś bardziej, mocniej, lepiej?
Mogłaś?


Każda z nas zakładała, że będzie matką idealną. Takich nie ma. Każdego dnia walczymy z kłodami, które los nam rzuca pod nogi. Nie jesteśmy robotami, mamy granice, uczucia, potrzeby. Często poświęcamy siebie na rzecz dzieci. Rezygnujemy z tych 5 minut na wypicie kawy, by po raz setny, układać wierzę z klocków. A gdy jednak odważymy się walczyć o siebie, dopadają nas dziwne wyrzuty sumienia. A niepotrzebnie, bo o siebie trzeba walczyć w tej całej codziennej gonitwie.

Dopada nas zwyczajne, ludzkie zmęczenie. Mamy prawo do gorszego dnia. Mamy swoje granice. I nerwy. I zdarza się nam krzyknąć, olać, zakląć pod nosem. To takie ludzkie, a niby zakazane matkom.

Dopadają nas wyrzuty sumienia, że krzykniemy.
Bo nie mamy ochoty dziś bawić się z dzieckiem.
Że zamiast kreatywnych zabaw, włączamy bajkę.
Bo na obiad zamiast rosołu i eko kotletów... parówki.

Macierzyństwo usłane jest wyrzutami sumienia, ale na szczęście przepełnione uśmiechem dziecka. I to jest najważniejsze.



2 komentarze

  1. Mi czasami zdarzy się popłakać jak już dzieciaki śpią właśnie z powodu tych wyrzutów sumienia.Bo wiem że mogłam zrobić inaczej ale emocje wzięły górę... A najgorzej jest wtedy, gdy jestem u rodziców i gdy czasem już z braku siły krzykne na dzieci albo przyleje klapsa a moja mama mi zwróci uwagę... ze nie powinnam bo to tylko dzieci... i wiem ze ma racje i wtedy czuję się fatalnie... Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to doskonale. Ja, gdy z nerwów dałam klapsa długi czas nei mogłam ogarnąć tego co się stało. Długo miotały mną wyrzuty sumienia.

      Usuń

TOP