17 września 2017

Time out + Time in - metody, które stosujemy wobec dzieci i działają, choć wzajemnie się wykluczają!

Jak każde metody wychowawcze, mają zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Zdania odnośnie do skuteczności, stosowania, wpływu na psychikę dziecka są mocno podzielone. Ja zmodyfikowałam je, najlepiej jak umiałam, połączyłam i stosuję. U nas naprawdę działa cuda!






Time out - karny jeżyk


(Time out of positive reinforcement – dosłownie: czas bez pozytywnego wzmocnienia). W Polsce znana bardziej jako słynny "karny jeżyk".


Dorota Zawadzka nazywa metodę miejscem wyciszenia. Nie musi to być kąt, może to być krzesełko, schodek. Miejsce, gdzie odizolujemy dziecko. Mówi też, że najlepiej stosować ją od 3 roku życia, a najlepsze efekty daje, gdy dziecko ma 4-7 lat.
Źródło: TU

Dr Magdalena Śniegulska, psycholog dziecięcy z SWPS mówi, że metoda time- out ma za zadanie oddzielić dziecko od pobudzającego bodźca, przez które wywołane jest niepożądane zachowanie. Wysyłamy je w ciche spokojne miejsce, w którym nie ma niczego fajnego do zabawy, a tym samym do stymulacji. Wybierzmy cichy kąt, w którym dziecko może się uspokoić. Powiedzmy mu, że jesteśmy w pobliżu i porozmawiamy, kiedy tylko będzie na to gotowe.

Niektóre dzieci potrzebują szybkiej zmiany otoczenia, to pomaga im się uspokoić. Niektóre tego nie potrzebują – wystarczy odesłanie dziecka na sofę, fotel, czy krzesło. To zależy, jakie mamy dziecko. Chodzi o zmianę aktywności i przerwanie niepożądanego zachowania.

Przy starszych dzieciach na wyciszenie, pozbawienie złych emocji pomaga umycie buzi zimną wodą, chłodny ręcznik na czole lub słuchanie spokojnej muzyki, powolne liczenie i głębokie oddychanie.

Co daje dziecku metoda time-out?



Zadanie time – out to nie tylko wyciszenie. Dziecko ma nauczyć się rozpoznawać swoje emocje: złość, przerwać napad (time-out) i naprawić ewentualne szkody-przeprosić, zaproponować rozwiązanie.
Źródło: TU



Z jednym się nie zgadzam!



Nie odizolowuję dziecka od siebie. Jest druga metoda zwana Time in. Połączyłam je obie, choć wzajemnie się wykluczają. Ja jednak znalazłam idealne połączenie i stosuję je w wyjątkowo ekstremalnych sytuacjach. Pomaga.

Piszę to z perspektywy mamy. Nie jestem psychologiem dziecięcym. Jedno jest pewne, musiałam znaleźć sposób na radzenie sobie z emocjami dzieci. Trójka maluchów z buntem 2-latka to momentami armagedon. Czytałam, szukałam, próbowałam. Z jednymi metodami się zgadzałam, z innymi totalnie nie. Zależy mi bardzo na dobrych relacjach z dziećmi, na zbudowaniu zaufania i daniu pewności, że zawsze będę przy nich, gdy będą tego potrzebować.

Ta metoda nie zadziała, wyrządzi szkody niż pożytku, jeżeli posadzisz dziecko na jeżyku, a potem pozwolisz mu wstać, bez rozmowy, tłumaczenia, pomocy z uporaniem się emocji.

Metodę wprowadzałam powoli. Omówiłam z nimi konsekwencje złego zachowania. Wytłumaczyłam, co się stanie, jeżeli uderzą, będą zachowywać się nieodpowiednio.

Dostaliśmy jeżyka. Wspólnie wybraliśmy miejsce, gdzie będzie leżał. Wybrały kącik na końcu korytarza, między ich pokoikiem a naszą sypialnią.

Moje 8 zasad stosowania karnego jeżyka.



- Nie izoluje, nie zamykam drzwi, nie odchodzę. Jestem w zasięgu wzroku.

- Daję czas na ostudzenie emocji.

- Wyczuwam moment, gdy dziecku minie histeria.

- Pytam, czy chce się przytulić i porozmawiać.

- Nie krzyczę, nie poniżam.

- Jestem konsekwentna. Gdy coś zrobią, mówię, że czas na jeżyka. Gdy powiem, to zawsze idziemy. Nigdy nie robię tak, że mówię i nie dotrzymuję słowa. Teraz jest tak, że idą same na jeżyka, albo zaprowadzają na niego siebie nawzajem.

- Rozmawiam. Nazywam emocje: "Widzę, że jesteś zła", "Płaczesz, bo pokłóciliście się o zabawkę" "Widzę, że Ci smutno, bo musisz tu siedzieć, ale...."

- Stosuję w ostatcezności. Zawsze daję ostrzeżenie - ostrzegam, potem dopiero stosuję jeżyka. 


Był jeżyk-jest rozmowa.



Nie możemy pozwolić, by dziecko się wypłakało i wyciszyło, nie rozmawiając z nim o tym, co się stało. Ono potrzebuje wsparcia i zrozumienia, bo samo nie do końca wie, co się dzieje. Należy z nim porozmawiać i razem ustalić co spowodowało taki atak złości i frustracji.

Zaraz po Time out stosujemy Time in. Czas spędzony z dzieckiem, bliskość to świetne rozwiązanie W bezpośredniej bliskości rodzica lub opiekuna emocje dziecka stygną, mózg i ciało mają możliwość, by wysnuć wniosek ze zdarzenia.
Żadna kara nie będzie dobra i skuteczna, kiedy wprowadzając ją w życie, pod uwagę nie weźmiemy przede wszystkim dobra dziecka, a liczyć się będzie jedynie wygoda i święty spokoju rodziców. Ja dostosowałam je pod nas. Czy pomaga? Tak! Daje możliwość wyciszenia emocji, uczy konsekwencji. Najważniejszym punktem w całej metodzie jest moim zdaniem rozmowa o zaistniałej sytuacji. Małe dziecko ma prawo nie rozumieć niektórych swoich zachowań, jego mózg, emocje dopiero się kształtują.

A Wy jak radzicie sobie z atakami histerii, złym zachowaniem dzieci?

3 komentarze

  1. Gdzie kupić takiego jeżyka??:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, to prezent. Ale jak chcesz, zapytam koleżankę o namiary na dziewczynę która go uszyła.

      Usuń
  2. Każdy rodzic musi znaleźć własną metodę :)tak najlepiej .Choć u nas od lat sprawdza się mały "szantaż "Nie ubierzesz butów to nie pójdziemy na plac zabaw :).

    OdpowiedzUsuń

TOP