14 września 2017

NIEDOPUSZCZALNY błąd, który popełniliśmy podczas choroby dzieci !

Powinnam to przemilczeć, bo mi samej nie mieści się w głowie to, co się zdarzyło. Myślę jednak, że to zdarzenie pozwoli Wam uczyć się na naszych błędach.




Dzieci dopadł wirus. Było coraz gorzej. Nie mogliśmy zbić gorączki ponad 40 stopni. Pojechaliśmy do szpitala, nastawieni na kilkudniowy pobyt. Na szczęście obyło się bez hospitalizacji, wróciliśmy do domu. Dostaliśmy półantybiotyk, gorączkę mieliśmy zbijać standardowo ibuprofenem i paracetamolem, zamiennie.

Zawsze! Zawsze podczas choroby dzieci organizuję się wzorowo. Przygotowuję leki, rozpisuję dawki i godziny, na lodówkę wieszam kartkę A4 z podziałem na leki, imiona. Pilnuję wszystkiego.

Musieliśmy podać dzieciom kolejną dawkę syropu przeciwgorączkowego. Wybraliśmy taki typu "forte", by dawka do przyjęcia była jak najmniejsza. Nikodem nie ma problemu z przyjęciem żadnego leku. Bierze syrop, popija i gotowe. Z dziewczynami zawsze jest więcej negocjacji, ale mamy na nie fajny sposób, który działa.

Błąd, który mógł skończyć się tragicznie.



Szczęście w nieszczęściu, że był to syrop przeciwgorączkowy, a nie silny antybiotyk, czy inny lek. Zaczęliśmy podawać leki. D. napełnił strzykawkę i podał mi, mówiąc: "Podam Nikodemowi". Ja, będąc w pokoju obok, usłyszałam "Podaj Nikodemowi!". Podałam mu lek, poszłam do kuchni, by napełnić strzykawkę ponownie i podać lek dziewczynkom. Zobaczyłam, że D. właśnie podaje Nikodemowi picie i trzyma w ręku pustą strzykawkę!
ZAMARŁAM!
Oboje podaliśmy mu lek! Nie wiedziałam co robić! Szybko zadzwoniłam do naszej pediatry. Uspokoiła mnie. Mieliśmy obserwować Nikodema i reagować jakby coś niepokojącego się dało. Jednorazowe podanie leku nie wpłynęło na niego. Przyjął 5ml zamiast 2.5! Podwójną dawkę, która zalecana jest dzieciom w wieku 6-9 lat, ważącym 20-30 kg!

Nie mogłam i nadal nie mogę sobie tego darować. Nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdyby coś się stało. Dostaliśmy porządną nauczkę na przyszłość. Ustaliliśmy jedną zasadę, której trzymamy się od tego felernego dnia:

TYLKO JEDNA OSOBA PODAJE DZIECIOM LEKI !!!



I tego będziemy się trzymać!

3 komentarze

  1. U nas jakiś czas temu zdarzyło się niestety to samo , byłam sama w domu z dziećmi, 6 rano ja z wysoką gorączką i dzieci ,nie spaliśmy w nocy wcale . Wzięłam się za podawanie leków , posadziłam córeczkę na kanapie położyłam jej pieluchę tetrową podałam lek , po czym wzięłam drugą bliźniaczkę też posadziłam nakryłam pieluchą i odwróciłam się do stołu by naciągnąć strzykawką lek Podałam lek po czym zorientowałam się że dzieci same się zamieniły, bo Michasia tak lubi syropek a Róża nie . Od razu zadzwoniłam na pogotowie ,a dwie godziny później dla spokojnego sumienia poszłam do przychodni . Płakałam cały dzień ze strachu :(Moje córki są jednojajowe ,więc nie trudno o pomyłkę . Teraz pilnuje leków ,dawek jak oka w głowie . Pozdrawiam i zdrowia , bo my właśnie zaczęliśmy wrześniową sztafetę chorobową

    OdpowiedzUsuń
  2. szczęście w nieszczęściu za to nie był silny lek U nas tylko ja podaje leki i pilnuje ich dawkowanie tak jest chyba najbezpieczniej dużo zdrówka życzę Joanna

    OdpowiedzUsuń
  3. my mamy trojaczki jednojajowe... wiec tez jest wesolo... nie zachecam do machniecia na wszystko reka , ale potrzebne moim zdaniem troche luzu i zdania sie na Aniolow Struzow... nie da sie zawsze trzymac dziecka za reke , a pomylki zdarzaly sie i zdarzac sie beda... chocbysmy nie wiem jak sie staraly... poza rocznymi trojaczkami mamy dwie starsze corki.. na prawde nie wszystkiego sie da dopilnowa.. pozdrawiam i zycze powodzenia.

    OdpowiedzUsuń

TOP