25 lipca 2017

Szanuj dziecko i wymagaj, by ono szanowało Ciebie

Wzajemny szacunek. Szanujesz dziecko, kochasz. Odpowiadasz na jego potrzeby, dbasz, wychowujesz. A czy wymagasz, by dziecko szanowało Ciebie? Twoje potrzeby?





Potrzeby dziecka zawsze będą ważniejsze niż Twoje. Na te potrzeby reagujesz natychmiast. Gdy jest głodne, karmisz. Gdy płacze, przytulasz. Gdy jest chore, opiekujesz się nim. Gdy chce się dziś bawić po raz dwudziesty w chowanego, robisz to.

A Twoje potrzeby? Opowiem Ci, jak jedno zdanie otworzyło mi oczy, zrewolucjonizowało mój pogląd na swoje potrzeby i jak mój wewnętrzny głos, kazał mi zmienić to natychmiast.

Zawsze stawiałam potrzeby innych, ponad swoje. Gdy zostałam mamą, normalne było to, że potrzeby dzieci będą najważniejsze. Od drobnostek, po te naprawdę ważne. Potrafiłam zrezygnować ze wszystkiego, poświęcić wiele dla ich dobra. Wydawało mi się to rzeczą naturalną, w końcu to moje dzieci i one są najważniejsze. Minęły dwa lata od narodzin dzieci. Zaczęłam walczyć od siebie. Zrozumiałam, że dzieci są już na tyle duże, rozumieją naprawdę wiele, że czas się opamiętać :)

Równie ważne, jak one, jestem ja! Bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci !

Kilka tygodni temu trafiłam na post Moniki i przeczytałam to:


Ucz, że Mama/Tata także ma prawo do tego, żeby chwilę poleżeć, zjeść ciepły obiad, napić się herbaty. Ma prawo boleć Cię głowa i masz prawo nie mieć akurat wtedy ochoty na picie z misiem po raz kolejny wyimaginowanej herbatki. Wytłumacz, że coś Cię boli i dlatego teraz prosisz, żeby dziecko pobawiło się chwilkę samo, a dzięki temu Twoja głowa wyzdrowieje i później pobawicie się razem, bo znów będziesz czuła się dobrze. Definitywnie nie wstaję od obiadu, żeby pograć w piłkę, rano MUSZĘ wypić herbatę, zjeść śniadanie, ubrać się i choćby związać włosy, a wieczorem muszę choć trochę ogarnąć mieszkanie. Im szybciej maluch to zrozumie, tym lepiej.


Święte słowa!!!

Zmiana mojego zachowania spotkała się ze zdziwieniem dzieci. Szykuję im śniadanie, jedzą i robię je sobie. Potem, żeby się paliło, waliło, ja jem. Jem rano, a nie jak do tej pory po 12, gdy dzieci pójdą na drzemkę. Tak samo z obiadem. Zazwyczaj po obiedzie wychodziliśmy na dwór, teraz muszą poczekać, aż sama zjem.

Gdy muszę wstawić pranie, zrobić obiad lub cokolwiek innego w domu, mówię wprost: Muszę zrobić to i to, za 5 minut będę wolna i zrobimy to, co chcesz. Zdarza się bunt, bo one chcą tu i teraz. Niestety, musimy się wzajemnie szanować.
Nie daję się już ich krzykom, złości, wymuszeniom. Jestem o wiele bardziej konsekwentna. Długo nad tym pracowałam, bo często dla świętego spokoju olewałam konsekwencję i poddawałam się.

Dziewczyny mają aktualnie "mamofazę". Kolejny raz. Znów nie mogę zejść im z oczu na dłużej niż 3 minuty, wszystko mama, zawsze mama. Wiem, że to minie jak podobne fazy do tej pory, jednak tym razem muszą szanować też moje potrzeby. Wychodzę, o wiele częściej niż dotychczas. Przez prawie 2 lata byłam więźniem we własnym domu, bo dzieci, bo tęsknią za mamą, wołają, szukają. Krzywda im się nie stanie jak zostaną z tatą, babcią czy ciocią na kilka godzin. Dla mnie te kilka godzin w samotności, bez dzieci ładuję akumulatory na długi czas. Czasami rozstanie na chwilę, jest ogromną korzyścią dla obu stron.

Dzieci muszą szanować nas, rodziców w takim samym stopniu jak szanujemy my ich. Wzajemne poszanowanie relacji, potrzeb wyjdzie nam na dobre. Bardzo mocno w to wierzę. Tak samo mocno, że te zmiany, które aktualnie przechodzimy, już niedługo zostaną w pełni zaakceptowane przez dzieci, i wyjdą nam wszystkim na dobre.

Bardzo jestem ciekawa, jak jest u Was? Jak dzieci postrzegają Wasze potrzeby, obowiązki?

6 komentarzy

  1. Mój 2,5 letni synek pomaga mi w sprzątaniu, wyciąga pranie z automatu wkłada codziennie rano wie że mama sprząta więc bawi się sam w pokoju po cichu pomaga rozkładać składać pościel do łóżka , mam czas by zjeść spokojnie wypić ciepła herbatę bo on w tym momencie zajmuje się sobą bądź razem jemy i pijemy swoje herbatki , jak wychodzimy na dwór przyniesie swoje buty i inne rzeczy , tata wróci z pracy to bierze plecak, czapkę kurtkę i zanosi do pokoju na swoje miejsce sam się tego nauczył tylko raz pokazaliśmy i powiedzieliśmy

    OdpowiedzUsuń
  2. No brawo! Nareszcie! Czas dla siebie jest bardzo waż ny i własne potrzeby również. Ja tak mam już bardzo długo Moja córka ma 2 lata.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aga mam pytanko. Sledze twojego bloga od dluzszego czasu i nigdy nie wspomnialas nic o swoim tacie, nie utrzynujecie kontaktu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie było okazji :) Utrzymujemy, oczywiście że tak:)

      Usuń
  4. Ja od kiedy dziewczynki więcej rozumieją też wcielam w życie te zasady , także powoli uczą się cierpliwego czekania ,ale no niestety po 1,5 roku jedzenia obiadu w biegu lub z dziećmi przy piersi nadszedł czas na obiad i kawę w spokoju i czas dla starszych pociech .Pozdrawiam uściski dla całej rodzinki

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj jak bym tak chciała naładować akumulatory synek ma 2 latka, córka 4 , nie mam babci ,cioci ... której mogłabym zostawić dzieci na chociaż godzinę, mąż przychodzi wieczorem zmęczony i idzie do "swoich " spraw ... Marzę czasem o chwili bez dzieci , ale to pewnie za jakieś parę lat... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

TOP