1 czerwca 2017

Są sytuacje kiedy musisz to zrobić! Dla dobra swojego, rodziny, dziecka czy związku!

Uwierz mi, wiem, co mówię! Od 2 lat jestem mamą trojaczków. Od 2 lat łączę ze sobą kilka życiowych ról, w tym jedną najważniejszą - jestem mamą. Dwie z Was napisały mi bardzo podobne historię, z dwoma skrajnie różnymi zakończeniami. Przesłanie jest jednak identyczne.







NIE BÓJ SIĘ PROSIĆ O POMOC, GDY NIE DAJESZ JUŻ RADY!
Nie wstydź się przyznać, że jest ciężko. Może być, może być cholernie ciężko.
Gdy masz kogokolwiek, kogo możesz poprosić o pomoc przy dziecku - zrób to!


Niewyspanie, zmęczenie, rekonwalescencja po porodzie - to ciężki czas. Psychicznie i fizycznie. Gdy zostajesz mamą po raz pierwszy, wszystko jest nowe. Do roli mamy nie można się przygotować w 100%. Każde dziecko jest inne, ma inne potrzeby, wymagania. Jedno po kilku miesiącach przesypia całe noce, jest małym aniołkiem. Inne (tak jak moje) budzą się w nocy dwa razy na jedzenie, a w dzień poza godzinną drzemką są wulkanami energii. Wieczorem można paść na pysk.

Śmiejemy się teraz z tego, ale 2 lata temu mieliśmy z D. plan idealny. Po powrocie z dziećmi do domu chcieliśmy być sami, przez pierwsze dni. Sami karmić, kąpać, nacieszyć się nimi. Po trzech godzinach od powrotu zadzwoniłam do mamy! W szpitalu nigdy nie zdarzyło się nam, by cała trójka chciała jeść na raz. W domu przy pierwszym karmieniu był kosmos. Wszyscy na trzy, cztery - jeść! Zaspokojenie głównej potrzeby było dla nas priorytetem, więc na karmienia przychodziła mama. Potem było trochę lepiej, jednak mama jak tylko może pomaga mi do dziś.

Sama nie dam rady? Dałabym, gdybym musiała.
Pomoc mamy jest nieoceniona. Są dni, kiedy ta godzina, w której mogę spokojnie przygotować obiad, bez odrywania się sto razy, bez ciągłego ciągania za spodnie - jest na wagę złota. Dzieciaki w tym czasie szaleją z babcią, ciocią - każdy jest zadowolony. Szczególnie teraz, gdy D. wyjechał na 1.5 miesiąca!!! Nie wiem jak dałabym radę, bez pomocy mamy, siostry. Zakupy, wizyty u lekarzy, czy choćby złapanie chwili oddechu w ciszy byłyby niezłym wyzwaniem.

Rok temu napisała do mnie jedna z dobrze mi znanych czytelniczek - Małgosia. Wtedy była mamą 3 latka i noworodka. Starsza córeczka była typowym "żywym srebrem". Nie usiedziała spokojnie przez sekundę. Synek miał ciężki start, był bardzo wymagającym dzieckiem, cierpiał na kolki, bardzo źle spał. Mąż pracował od rana do wieczora, kredyt sam się nie spłaci. Gosia po pół roku nie dawała już rady, była cieniem człowieka, sfrustrowaną matką, która najzwyczajniej w świecie potrzebowała odpoczynku, małej pomocy.

"Gdybym mogła chociaż raz w tygodniu wyjść spokojnie sama na zakupy, Po te przysłowiowe mleko do sklepu - sama. Sama samiutka. Bez buntu mojej trzylatki i płaczącego Staśka. Na godzinę. Ja nie chcę uciekać z domu na fitness, co tydzień chodzić do kosmetyczki czy na wielogodzinne ploty z koleżanką. Godzina zakupów mi wystarczy. Wtedy bym odżyła, zresetowała mózg. Chyba wiesz sama, o czym mówię, ja czasami potrzebuję ciszy."

Mąż pomagał jej w weekendy. Pomagał, bo pracując od rana do wieczora, nie mogła napisać że współuczestniczył w wychowaniu dzieci, pracach domowych i życiu codziennym na równi z nią. Ale miała też teściów mieszkających obok. Oboje niedawno przeszli na emeryturę. Mąż Gosi to ich jedyny syn, a co za tym idzie Staś i Klaudia to ich jedyne wnuki. Poprosiła o małą pomoc.

"(...) Poprosiłam ich o pomoc. Było mi ciężko, bo traktowałam to jako jakąś osobistą porażkę. Zaprosiłam ich na obiad w niedzielę, zresztą często tak robiłam. Powiedziałam wprost, że chcę ich prosić o pomoc. O to, by raz w tygodniu zajęli się na godzinę czy dwie wnukami. Mąż jak najbardziej poparł mój pomysł, nie widział problemu. (...)

Teściowie aż się rozpłakali. Była zaskoczona reakcją. Oboje byli bardzo kulturalnymi ludźmi, szanujących innych. Teściowa powiedziała Gosi, że od dawna czekali na taką prośbę. Sami nie chcieli wychodzić z inicjatywą, bo nie chcieli Gosi urazić!

(...) Teściowa powiedziała, że nie chciała mnie urazić, bo widziała, że doskonale ze wszystkim sobie radzę. Dzieci zadbane, dom czysty, obiad na stole. Widziała uśmiech na mojej twarzy, ale w głębi serca czekała na "przyzwolenie", by mogli włączyć się w wychowanie wnuków.(...)

Napisałam niedawno do Gosi. Dziś Gosia jest mamą 4 letniej Klaudii i 1,5 rocznego Staśka. Teściowie oszaleli na punkcie dzieciaków, chętnie pomagają, a ona odżyła!

"Aga! Odkąd poprosiłam ich o pomoc, nie ma tygodnia żebym nie wyszła sama na zakupy, czy ot tak - odpocząć. Ba! Nawet z mężem przynajmniej raz w miesiącu chodzimy na randki. Dwa miesiące temu wyjechaliśmy razem na weekend, pierwszy raz od urodzenia córki! Jest mi lżej, nie jestem zestresowana kurą domową. Czuję, że żyję. Kocham moje dzieciaki nad życie, ale z niecierpliwością czekam na to, by podrzucić dzieciaki na 2-3 godziny do teściów i pojechać do Biedronki ;)"

Doskonale Kasię rozumiem! Dziś wyskoczyłam do fryzjera. W końcu niedługo wraca D. :) Z dziećmi została babcia i ukochana ciocia! Niki pewnie pół dnia spędził z ulubionym wujkiem na szaleństwach. Jeszcze 1.5 roku temu to było nie do pomyślenia. Do głowy by mi nie przyszło ot tak, zostawić dzieci i wyjść na kilka godzin bez stresu, na luzie. Mimo że zostawiałam dzieci z najbliższymi, krzywda im się nie działa, miałam w sobie jakieś takie wewnętrzną blokadę. Dziś tylko czekam na "wychodne" :) To przychodzi z czasem. Im szybciej, tym lepiej, wiem po sobie.

Historia Edyty jest nieco inna. Wiadomość od niej dostałam miesiąc temu, i właśnie dlatego postanowiłam o tym napisać.

Jest mamą 8 miesięcznych bliźniaczek. Są bardzo wymagające. Nie przespała ani jednej nocy od urodzenia dziewczynek. Mąż ma dziwny światopogląd. Ona jest od wychowania dzieci, on zajmuje się zarabianiem pieniążków. Ona wstaje do dzieci, ona jest z nimi non stop. To na jej głowie są wizyty u lekarzy, wszystkie sprawy związane z dziewczynami, dom, gotowanie, sprzątanie. Odbiło się to na jej zdrowiu.

(...) po tych 8 miesiącach życia na pełnych obrotach mam dość. Ja i mój organizm. Anemia, problemy z sercem, snem. Potrzebuję odpoczynku. Nikt nie widział problemu (...) W końcu wykrzyczałam mężowi wszystkie żale. Pewnego dnia, gdy wrócił z pracy, zostawiłam go z dziewczynami i poszłam na długi spacer, bez telefonu! Wróciłam po 4 godzinach. W domu armagedon... a z dziewczynkami babcia! Myślałam, że trupem padnę!!! (...).

Przed tym incydentem kilka razy prosiła teściowa o pomoc. Odmawiała za każdym razem! Zawsze znalazła wymówkę.

"Nie lubimy się. Nie lubię jej to mało powiedziane. Mamy oziębłe stosunki. Prosiłam ją o pomoc jak dziewczyny miały 3dniówkę, mój luby był na szkoleniu. Myślałam, że rzuci wszystko i mimo wszystko - pomoże. Niestety - imieniny koleżanki z zespołu ludowego były ważniejsze. A teraz? Do synka do pomocy przyleciała w 5 sekund. Mieszka 4 domy dalej, mogłaby nas odwiedzać często. Mogłaby pomóc - nie ma nic innego do roboty poza próbami zespołu raz w tygodniu.(...).

Tego samego wieczora Edyta dała mężowi wybór - albo będzie miała w tygodniu jeden wieczór dla siebie - tylko i wyłącznie albo...

(...) Agnieszko, przez ten miesiąc dwa razy czułam wolność. Został z dziewczynami. Marudził, ale ja po prostu powiedziałam mu, że w piątek wychodzę i tyle. Raz został sam, drugim razem pomogła jego matka. Po ostatnim razie, usłyszałam od teściowej coś, co prawie spowodowało zawał serca "Może zabiorę jutro wnusie do siebie, chyba przyda Ci się trochę urlopu". Spakowałam dziewczyny tego samego wieczoru ^^. OMG! To były cudowne 4 godziny w domu, ciszy, samotności. I obiad zrobił A (mąż).

Bardzo jestem ciekawa, jak jest u Was? Prosicie o pomoc rodzinę? Z chęcią wyprawiacie dziadków na spacer z wnukami? A może tak jak Edyta, nie macie za bardzo na kim polegać?

ps. A może Ty jesteś siostra, przyjaciółką, znajomą młodej mamy? Może sama jesteś mamą i doskonale pamiętasz te pierwsze miesiące, lata swojego dziecka. Też marzyłaś o chwili dla siebie, o godzinie ciszy? Samotne zakupy były marzeniem, nie wspominając o wizycie u kosmetyczki?

Zrób to! Pomóż! Weź na spacer na godzinę, dwie. Matka będzie Ci wdzięczna. Nawet nie wiesz jak bardzo. Musimy się wspierać, prawda?:)


ps2. Możesz ten tekst wysłać swojej teściowej, mamie czy mężowi ;)


5 komentarzy

  1. Ja jestem pomiędzy Gosią a Edytą. Partner mi pomaga wiadomo ma gorsze dni jak każdy i wszystko spoczywa na mnie, ale jest najlepszym tatą i narzekać naprawde nie mogę. Nasza córka rowniez nie była ciężkim dzieckiem jako noworodek, zero kolki, ulewania, nie przespanych nocy. Córka ma półtora roku 'na wychodnym' byłam tylko raz. Dlaczego ? Na teściów nie ma co liczyć, moja rodzina i przyjaciele są za to cudowni zawsze nam mówią żebyśmy ją zostawili na noc czy na parę godzin. A ja ? Mam blokade, nie jest mi potrzebny żaden fryzjer, kosmetyczka, bo z tyłu głowy będę żałowała że tych chwil nie spędziłam z córką, ona tak szybko rośnie a ja chłone każdą chwile z nią spedzona. Nigdy nie zostawiłam jej u kogoś na noc, nigdy nie zostawiłam jej na dłużej niż 7h a wtedy co godzine i tak dzwonie czy wszystko jest w porządku chociaż wiem że krzywda jej sie nie stanie. Mam 19lat, urodziłam jak miałam 17l, nie miałam pomocy finansowej rodziców, również z nimi nie mieszkałam (od czasu dowiedzenia sie o ciąży) chciałam udowodnić że damy radę, że sobie poradzimy, że skoncze szkołę, że mi się uda ! I mi się udało, teraz od rodziców słyszę że są ze mnie bardzo dumi, że wspaniale sobie radzimy i jesteśmy wspaniałymi rodzicami, zawsze wtedy mam łzy w oczach. Nigdy bym nawet na sekunde nie wróciła do tego co było kiedyś. To ona, córka jest dla mnie wszystkim i moją miłością, chce jej dać wszystko i spędzać z nią każdą chwile.
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście na te 7h zostawiam ją tylko jak muszę iść do szkoły (ucze sie zaocznie więc zostawiam córkę tylko 2 razy w miesiącu )

      Usuń
  2. A co zrobić jeżeli dziadkowie nie chcą zajmować się dziećmi? Moja mama nie zostanie sama z dziećmi 5 lat i 1,5 tata nawet mowy nie ma, teście tak samo. Córka ma już ponad 5 lat i jeszcze nigdy nie nocowala sama u dziadków, oni nie chcą się zimi zajmowac, moi rodzice ewidentnie męczą się przy dzieciach i nie sprawia im to żadnej przyjemności chyba że na 15 min pid warunkiem jak jestem obok. Teście potrafią się zająć dziećmi tylko nie moimi... I co wtedy? Niestety w moim przypadku nie mogę powiedzieć że babcia to najlepsza instytucja itp aczkolwiek moja babcia, Mama mojej mamy była najwspanialszą babcią pod słońcem..

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm mam w domu 8 letniego syna 3,5 letnia córkę i w marcu urodziły się bliźnięta 2 chłopców nie mieszkam w Polsce jestem sama z mężem więc powiem, że padam co dzień na twarz jesteśmy tu sami nikogo do pomocy mąż pracuje na 3 zmiany od miesiąca wcześniej pracował 12 godzin dziennie 6 dni w tygodniu ale ja się zbuntowalam i zmienił pracę. Dzieci urodziłam przez cesarskie cięcie 2 dni później wyszłam do domu dzieci zostały w szpitalu jeszcze przez 2 tygodnie miałam dość... Szkoła,szpital,szkoła zakupy, dom sprzątanie gotowanie masakra jeszcze znaleźć coś żeby ściągać pokarm dla chłopców masakra... A jak już dzieci przyszły do domu to już armagedon to mało powiedziane...wszystko jest na mojej głowie dosłownie wszystko... Jest trochę lepiej jak mąż pracuje na zamiany ale to ja jestem dziećmi 24 godziny na dobę i powiem szczerze, że czasem mam ochotę wyjść i nie wrócić nie ma często takich dni ale się zdarzają... Jest mega ciężko ale kocham ta moja ekipę... Magda

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem świeżo upieczoną mamą trojaczkow i u nas jest tak,ze mąż pomaga ile sie da ale pracuje raz na rano raz na południe i nie zawsze może.. mieszkamy z jego rodzicami od początku teściowa chętna do pomocy ale teraz mamm dosć, łazi co chwile , rozwala mi rytm dnia np. Kiedy po kąpieli i karmieniu prosze,żeby odlożyć do łozka to mowi,ze rygor trzymie i gada do dzieci kiedy ja chce zeby zasneły.. narzuca mi swoje zdanie i czasem jest uszczypliwa co efektem jest,że mam na nią alergie i izoluje dzieci od niej ;-/ czuje sie atakowana z jej strony a kiefy zwracamy uwage to albo sie obrazi albo płacze. Dzieci karrmie sama, sprzątam, gotuje i nie mam sumienia ich zostawiać z nikim bo bardzo sie o nie boje.. jakiś obłęd

    OdpowiedzUsuń

TOP