2 czerwca 2017

Od 2 lat, nie mogę sobie poradzić sobie z wyrzutami sumienia z powodu...

Drugie urodziny dzieci to doskonały czas na podsumowania, wspomnienia i zamknięcie sprawy, która wraca do mnie jak bumerang. Minęły dwa lata, a ja nie potrafię wyrzucić tego z głowy, pozbyć się tych wyrzutów sumienia, zapomnieć...





Bardzo dobrze wiem, że to nie moja wina.
Bardzo dobrze wiem, że inaczej się nie dało.
Bardzo dobrze wiem, że tak być musiało.
A mimo wszystko wyrzuty sumienia mam.

Dzieci urodziły się w końcówce 34 tygodnia ciąży. W szpitalu spędziły 29 dni. Były tam same, ja zostałam wypisana do domu po 5 dniach od cesarki. Odwiedzaliśmy ich codziennie. Nie było dnia, żebyśmy nie byli razem. Kangurowaliśmy, tuliliśmy, cieszyliśmy się z każdej wspólnej chwili. Uczyliśmy się siebie nawzajem. Pierwsze karmienie, pierwsza zmiana pampersa były przeżyciem, które zapamiętamy na zawsze. Gdy po raz pierwszy wyjmowaliśmy dzieci z inkubatora, ręce trzęsły się niemiłosiernie. Ważyły 1.5 kilograma. Byli tacy malutcy.

Wspólne godziny mijały w ekspresowym tempie. Wybijała 18sta. Trzeba było się pożegnać i odliczać godziny do kolejnego spotkania. Każde wyjście z OION'u było ciężkie. Do przekroczenia drzwi nie spuszczałam z nich oczu. Lżej było, gdy spały. Za każdym razem czułam wyrzuty sumienia. Nie mogłam przy nich być, nie mogłam odpowiadać na ich potrzeby, zapewnić wszystko, czego potrzebują noworodki w pierwszych dniach swojego życia. Nie mogłam dać im siebie w całości! Nie mogłam ich tulić, całować, kangurować, szeptać do ucha. Nie mogłam być cały czas.

I mimo że bardzo dobrze wiem, że miały tam dobrą opiekę. Położne to prawdziwe anioły. Wiem to bardzo dobrze, mimo wszystko nie umiem zapomnieć. Na początku liczyło się tylko jedno - by żyły. Czekałam na pierwszy krzyk z największą nadzieją, modląc się w duchu, żeby usłyszeć wyraźnie trzy doniosłe krzyki życia. Potem odhaczałam każdy kolejny dzień pobytu dzieci w szpitalu, codziennie dopytując o wagę każdego z nich. Gdy waga pokazała magiczne 2000 gram, wyszliśmy do domu.

Przez pierwsze miesiące nie odstępowałam ich na krok. Liczyły się tylko o one. Nie chciałam zostawiać ich nawet na godzinę. Z każdych zakupów, wizyty u lekarza wracałam z prędkością światła, dzwoniąc podczas wyjścia tysiąc razy. Chciałam nadrobić stracony czas. Dać siebie więcej, za to, że na początku miały mnie mniej.

I ciągnie się to za mną do dziś. Wiem, że nie będą tego pamiętały. Nie mam pewności czy brak mamy na początku nie wpłynie na ich rozwój emocjonalny w przyszłości. Za każdym razem mam łzy w oczach na to wspomnienie. Zawsze. Może kiedyś minie. Oby. Wraca to do mnie często, nie potrafię zapomnieć.

Wiem, że zrobię wszystko by teraz i w przyszłości miały mnie zawsze, gdy będą mnie potrzebować.


Obiecuję!


24 komentarze

  1. Chyba wszystkie wcześniacze mamy tak mają :)Pozdrowienia i uściski dla trójeczki

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś bardzo dzielna!!! Wiesz że nie Twoja wina wiesz że zrobiłaś wszystko ale jesteś mamą. Wszystkie mamy jakieś wyrzuty sumienia. Życzę Ci więc aby już przestało to Cię dręczyć i zdrowia dla całej rodzinki :* Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taka nadzieję, że uda mi się zapomnieć :)

      Usuń
  3. My byliśmy od pierwszych chwil razem ale też wielu rzeczy żałuję ! Przede wszystkim ludzi gadanie, nie noś bo przyzwyczaisz, nie byjaj, niech leży w łóżeczku a przede wszystkim goście w domu (nawet w ten sam dzień co przyjechaliśmy ze szpitala) żałuję że się na to godziłam, żałuję tego że jej wystarczająco nie nosiłam i nie mogłam się nacieszyć chwilami sam na sam bo ktoś codziennie przychodził zobaczyć bobasa. Po pewnym czasie się to zmieniło,teraz chłone każdą chwile, daje z siebie 100% i to mi daje taką wyższość, a tego co było kiedyś staram sie nie przywoływać, głowa do góry tak musiało być, dałaś tyle ile mogłaś, byłaś codziennie ! Nie odpuscilas żadnego dnia i to jest coś. Jesteś ekstra mamą, najlepszą ! Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chłonę teraz każdą wspólną chwile :*

      Usuń
  4. Nie wiem jak to jest bp moje wychodzily zawsze ze mna ale nie możesz tak sie zadreczac bo jak byly wcześniakami to musisly byc tak pod opieką by wszystko było ok.Najważniejsze bys teraz byla z nimi na 100%💓buziaki jestes super mamą😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby się na to nastawiałam, bo wiedziałam że tak może być, a jednak wracają te wpsomnienia :(

      Usuń
  5. Kochana patrząc jak cudownie się opiekujecie wraz z mężem dzieciakami i jakie one są szczęśliwe nie powinnać mieć absolutnie wyrzutów sumienia! Przecież dbałaś o nie w tym okresie na tyle ile tylko mogłaś i one na bank to czuły! Pamiętam czasy kiedy o marzyliście chociaż o jednhym dziecku a teraz? zobacz ile masz szczęścia i zobacz na ich uśmiechy :) powinnaś być z siebie dumna! zero smutków :* Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale masz narobione w glowie -wplyw na ich życie emocjonalne?to ze "widziały"cie tylko do 18 e pierwszych28 dniach zycia? Boszzz Świete Matki Polki niech żyją, bez przesady!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Założę się że nie jesteś matką. Nic nie rozumiesz!
      Oby nigdy nie spotkała Cię taka sytuacja, rozłąka z dzieckiem.

      Usuń
    2. Skąd się robią tacy ludzie ?!!! Boli Cię, że ktoś pisze jak się czuł czy czuje ?!! To chodzi o dziecko-dzieci a nie o lalkę !!! Obyś Ty osobo, która to napisała nie musiała przeżywać takiej rozłąki z noworodkiem !

      Usuń
    3. CO za baba! Mam nadzieje ze ty dziecka nie masz kobieto, bo normalna matka, kochajaca matka w zyciu by tak nie powiedziala!

      Usuń
    4. Jestem matka blizniakow. Moje dzieci spedzily pierwsze 3 tygodnie zycia w szpitalu. Fakt ich zyciu nie zagrazalo zadne niebezpieczenstwo. Nie podoba mi sie wulgarny ton powyzszego komentarza ale zgodze sie z opinia ze troche przesadzasz. Ja nie przesiadywalam calymi dniami w szpitaly bo akurat przeprowadzilismy sie z innego kraju i nawet pokoj dziecinny nie byl gotowy. Czy mam miec z tego wyrzuty sumienia? Nie.Czy jestem wyrodna matka niekochajaca swoich dzieci? Nie.Szpital ja tamten czas zapewnil im lepsza opieke niz ja bym mogla zapewnic (nie wspominajac juz ze mialam bardzo ciezki przebieg ciazy i doszlam do siebie dopiero po 3 tygodniach od porodu). Szczerze mimo ze jestem matka nie rozumiem takiego poczucia winy (i pewnie zaraz zostane tutaj za to zlinczowana)no ale widocznie kazdy ma inna wrazliwosc. Ja spalam spokojnie wiedzac ze dzieci maja dobra opieke.

      Usuń
    5. Wiesz, ja tak mam może dlatego że za bardzo się o nie bałam przez prawie połowe ciąży, każdego dnia.. :(

      Usuń
  7. Moja corka urodzila sie w 27tc z waga 670g.
    Ciezki stan przedrzucawkowy (cisnienie w dniu cesarki 199/134) po prawie 2 tyg na patologii.
    Lekarz prowadzacy z najlepszej prywatnej kliniki w miescie pierwsze symptomy gestozy bagatelizowal, twierdzac ze podwyzszone cisnienie to pewnie "syndrom bialego fartucha". Moja puerwsza ciaza, jeden z najlepszych lekarzy... Ufalam. Kiedy trafilam do niego z cisnieniem 173/115 zapytal czy mam czym dojechac do szpitala...
    2 nce na OJOMie (niecala doba na respiratorze, pozniej C-pap) - cudowna opieka, wspaniale polozne, kolejny m-c na "wczesnuakach" - dramat dla mnie i dla dziecka. Juz wychodzac z windy slyszalam nie placz a wycie, a wchodzac na oddzial - od pan poloznych, ze moje dziecko terroryzuje caly oddzial. Doslownie. A ona po prostu byla glodna. Pani dr, posilkujac sie jakimis tabelkami wyliczyla ze ma jesc TYLE i ani ml wiecej (mleko odciagalam i dowozilismy z zapasem - wylewali). Kiedy zrobilam troche krzyku i zaczeto karmic corke "pod korek" - dziecko sie uspokoilo.
    Od tego czasu minelo 2.5 roku.
    Do dzis mam obsesje (choc z perspektywy czasu patrzac - znacznue mniejsza) na punkcie jej wagi, jedzenia itp.
    Przez ponad 1.5r zajezdzilam 2 laktatory elektryczne Medeli, do tej pory mala nam nie chorowala.
    Rozwija sie super, poza troche nizszym wzrostem nie ma zadnych oznak wczesniactwa. Powiem wiecej - czesc znajomych nam rowiesnikow (ur. w terminie) przegonila.
    Czy zapomne oceany wylanych lez, 3mce nieprzespanych nocy, 9mcy poczucia winy, wstydu i obwiniania sie o cos, na co mialam niewielki (jesli w ogole jakis) wplyw?
    Chyba nie. Do tej pory wspominam ten czas ze lzami w oczach i czasami zdarza mi sie (choc staram sie nie) poplakac, kiedy patrze na corke. Ze szczescia, bo wiem ze trafilismy 6 w Totka.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też pod koniec pobytu w szpitalu była rozmowa o dawce mleka, też było im za mało... Tabelki tabelkami, a dziecko głodne!

      Usuń
  8. Ja nie miałam wcześniaka, ale Jasio dostał silnej żółtaczki i leżałam bez niego 3 dni, a on przez cały ten czas się naświetlał, nie dawali mi tam przebywać bo promienie i bla bla.. wiem że to nic w porównaniu z Waszymi przeżyciami, ale mnie serce pękało że nie mogę go tulić i mówić jak bardzo go kocham i zupełnie tak jak Ty cały czas mam wrażenie że staram się nadrobić tamte kilka straconych dni. Jasio też za chwilkę kończy 2 latka ��

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam, moja sytuacja jest nieco inna ale też powoduje we mnie ogromne wyrzuty sumienia. w ciąży dowiedziałam sie że moja jedna nerka nie pracuje i że po porodzie bede musiała przejść operacje usuniecia jej. z tego powodu nie przyzwyczajaliśmy do noszenia żeby po operacji mały nie wołał. pół roku nie miałam go na rekach. wszyscy wokół pomogali bo ciezko wytłumaczyć rocznemu dziecko że mama go nie ponosi. aż mi sie płakać chce jak o tym mysle ale musiałam ze względów zdrowotnych dać rade. dzis mały skończyl dwa laka i próbuje mu dać jak najwięcej miłości. przytulamy sie codziennie. trzymaj sie - jesteś naprawde świetna mama!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zadręczaj się, Twoje zdrowie też jest ważne. Cieszę się że już wszytsko dobrze, nadrabiajcie czas <3

      Usuń
  10. Witam,
    moje trojaczki mają już prawie 12 lat. Cały ten czas mam w tyle głowy to o czym piszesz,że dzieci za mało miały mamy, że za mało przytulania, okazywania miłości itp. Ale dziś wiem, że zrobiłam co mogłam. Trojka dzieci na raz to tak nietypowa sytuacja. Ciągłe kompromisy, dwoje rodziców, a dzieci trójka, jedna mama i dwie jej ręce a dzieci trójka itp. Myślę jednak, że to bardziej nas jako mam niedosyt macierzyństwa - mimo trójki dzieci. Pewnie wiesz co mam na myśli:-) Aktualnie mam dobry kontakt dziećmi, przychodzą do mnie, aby się przytulić, porozmawiać, nie mają problemów z wyrażaniem emocji. Wchodzimy w okres dojrzewania stąd pewnie wiele przede mną :-) Ale będzie dobrze:-) Po latach wiem, że możemy być z siebie dumne - wychowanie trojaczków to mega wyzwanie i doświadczenie tego do nagroda od losu.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

TOP