2 maja 2017

Tej nocy myślałam, że umrę !!! W końcu zrobiłam to, co powinnam już dawno!

Ty weź w końcu zadbaj o siebie! Powiedziałam pewnego ranka, obiecując sobie, że jeszcze dziś umówię się na wizytę do lekarza. Dbasz o wszystkich, prawda? A czy wystarczająco dbasz o siebie?





Ostatni czas był dość nerwowy. Obiecuję, za tydzień, dwa napiszę Wam wszystko, jeszcze nie teraz. Cała sytuacja wpłynęła na mnie ogromnie. Stres, nerwy, nieprzespane noce. Pewnej nocy D. był na służbie. Obudziłam się w środku nocy, z dreszczami, jakbym spała w temperaturze -50 stopni! Piżama, bluza, szlafrok, kołdra. Dygotałam, serce waliło jak dzwon. Całe szczęście, że tej nocy była u mnie mama.

Pierwszy raz w życiu bałam się o siebie!


Nie o innych, nie o dzieci, męża. O siebie. Po prostu się wystraszyłam. Po chwili nastąpił zwrot i zalałam się falą gorąca. Nie spałam tej nocy. Czułam, że dzieje się ze mną coś, nad czym nie mam kontroli. Zdrowie to jedyne, na co mamy i nie mamy wpływu. Trzeba dbać nie tylko o innych, ale przede wszystkim o siebie, by być dla innych. Umówiłam się do lekarza, zrobiłam szczegółowe wyniki, byłam na kontroli. To nie będzie żadna reklama, ale polecę Wam pakiet, który znalazłam-kliknij TU. Wyniki wzorowe, widocznie był to chwilowy spadek formy. Czułam jednak, że coś się ze mną dzieje. Zrobiłam nawet badania w kierunku markerów nowotworowych, nie na żarty się wystraszyłam.



Do tej pory myślałam, że jestem niezniszczalna! Myliłam się!


Sytuacja skłoniła mnie do przemyślenia kilku spraw. My matki już tak mamy, dobro innych ponad naszym. Każda z nas troszczy się od dzieci, męża. Pilnuje terminów wizyt kontrolnych, umawia do dentysty, pilnuje kalendarza szczepień. Reaguje od razu, gdy zaobserwuje niepokojące objawy. A my? Przecież my jesteśmy równie ważne. Stoimy na czele naszych rodzin.


Odpowiedz sobie na jedno pytanie...


Zadałam sobie pytanie: Co by było, gdybym zachorowała? Gdybym nie mogła funkcjonować tak jak do tej pory, gdyby moi bliscy nie mogli na mnie polegać przez dłuższy okres czasu. Różne przypadki chodzą po ludziach. Gdyby nie daj Boże tak się stało, wszystko by się skomplikowało. Nawet bardzo. Dlatego postanowiłam dbać o siebie, tak jak dbam o swoją rodzinę. Nie bagatelizować nawet najmniejszych objawów, regularnie chodzić na wizyty u ginekologa, kontynuować nasza rodzinną tradycję szczegółowych badań krwi raz na pół roku. Idę o krok dalej i w końcu zbadam też przypadłości, które łapią mnie raz na jakiś czas. Do tej pory je bagatelizowałam, jednak wypadałoby poznać ich przyczynę.


Dbaj o siebie. Jesteś najważniejsza nie tylko dla siebie, także dla innych.

Żeby pokazać wam realizm sytuacji, zapytałam 10 koleżanek z facebookowej listy kontaktów o dwie rzeczy. Wszystkie są mamami w wieku 24-33 lata. Kiedy robiła ostatnio badania krwi i kiedy ostatni raz była u ginekologa na kontroli.

Rozbieżność była gigantyczna. Podam Ci kilka przykładów.
X - mama 2 latka - wizyta miesiąc po porodzie (prawie 2 lata temu), krew 1.5 roku temu.
Y - mama 5 latki - ginekolog 3 lata temu!!!, krew - nie pamięta!
Z - mama 2.5 latka - ginekolog co pół roku, tak samo badania krwi - brawo!

To co, bierzesz telefon do ręki, umawiasz się na wizytę do lekarza, ginekologa, a na dniach zrobisz kontrolne wyniki krwi?




5 komentarzy

  1. Wyniki krwi 2 msc temu, wizyta u gin 5 msc temu ;)Mama 3,5 latki i 1,10 latki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. tylko badania krwi można mieć super, a tak naprawdę umierać ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nie wolno bagatelizować żadnych objawów!

      Usuń
  3. Ginekolog 3 miesiące temu, badania 2 miesiące temu :-D

    OdpowiedzUsuń

TOP