9 kwietnia 2017

Wiecie co, fajnie jest !

W ostatnich tygodniach dostrzegłam dość ważną dla mnie rzecz. Uświadomiłam sobie, jak wiele zmieniły ostatnie miesiące. Doszłam do tego punktu w swoim życiu, w macierzyństwie, o którym marzyłam.




Wiecie co? Fajnie jest! Naprawdę! Pamiętam, jak nosząc kilkumiesięcznego, płaczącego Nikodema na rekach, kolejną godzinę, marzyłam o tym, by mi po prostu powiedział dlaczego płacze, co go boli, jak mogę mu pomóc. Dość dziwne marzenie o tym, by kilkumiesięczne dziecko inaczej komunikowało swoje potrzeby... Pomyślałam sobie wtedy, jeszcze rok! Zaczną rozmawiać, będzie łatwiej!

I miałam rację. Od kilku tygodni dzieci przechodzą najbardziej zauważalny moim zdaniem skok. Skok rozwojowy, skok intelektualny, komunikacyjny. Dzieciaki zaczęły "rozmawiać" dość wcześnie. Początki były standardowe od baba do tata. Teraz? Bardzo szybko łapią nowe słowa, Lenie wystarczy powtórzyć 2 razy, powtórzy bardzo wyraźnie. Znają spory zasób słów, między sobą rozmawiają w swoim języku, który rozpracowujemy z dnia na dzień, ale najważniejsze że..


Zaczęły się z nami jasno komunikować.


Rozumiecie, o co mi chodzi? Mama: pić, mniam, tu, tam, idź, weź, nie, tak, daj, chodź, etc. Kurcze, moje życie stało się dzieci temu o wiele prostsze, chłonę teraz jak gąbka każdy dzień z nimi, i nacieszyć się nie mogę. Oczywiście, nadal są momenty, dni, kiedy mamy kryzys, dni na "nie", fochy. Bo kto ich nie ma?:)


Weszliśmy na inny poziom


Inny poziom macierzyństwa i bycia dzieckiem. Łatwiej jest, wierzcie mi. Nie muszę już główkować się o co chodzi, co chcą, co dać. Po prostu pytam, czy chcą jeść, pić, czy potrzebują zmienić pieluszkę, czy bawimy się kuchnią, czy idziemy układać "czuczu". Odpowiadają. Jasno i konkretnie.


Najgorsze jest pierwsze X miesięcy, potem będzie łatwiej.


Pamiętam słowa otuchy, jakie spływały w naszą stronę po urodzeniu dzieci. Najgorsze są pierwsze mieciące-puki wpadniecie w rytm. Najgorszy jest pierwszy rok-zanim nauczą się chodzić. Najgorsze są pierwsze dwa lata-potem będzie luz. Ci, co obstawiali te pierwsze dwa lata, mieli racje. Jest łatwiej. Luzem bym tego nie nazwała. Bunt dwu latka, potem trzy i siedmio:) Komunikowanie własnego zdania, jasno i dobitnie, foszki i bójki. Każdy rodzić to zna.

Pewnie jeszcze kiedyś będę miała dość tych ich pogadanek, ale teraz się cieszę, niech gadają do woli!






No i fajnie ! :)



3 komentarze

  1. He he ostatnio z koleżanką pijąc kawę na tarasie a nasze dzieci bawiły się razem w piaskownicy chyba z 1,5 h ( mamy dwulatki rownolatki), stwierdziłysmy że powinny rodzic się takimi 2 latkami ;)....Dogadać się idzie, na nogawce nie wiszą, żyć nie umierać......

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteśmy na tym samym etapie i jest cudownie:) dokładnie wiem co syn w danej chwili chce :) mówi nie dużo, ale konkretnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. My mamy za 13 dni 22 msc i odkąd bliźniaczki siusiają na nocnik i zaczęły się komunikować jest fajnie i dużo łatwiej . Choć mocno czuje że za szybko rosną ,dla mnie może zostać tak jak jest teraz . Pozdrowienia dla całej trójeczki

    OdpowiedzUsuń

TOP