27 marca 2017

Jak spróbować raz jeszcze?

Poroniłam. Jak znaleźć siłę, by spróbować raz jeszcze?


Moja historia...


Poroniłam ciążę w 2013 roku, 4 miesiące po ślubie. To był 2 cykl starań. Poroniłam w 5 tygodniu. Beta HCG pięknie rosła, zaczęliśmy ogłaszać wspaniałą nowinę. Nagle BUM! Ciąży nie ma. Jest rozpacz, łzy, szok i złość. Moją historię poznacie TUTAJ i TU.

Kiedy spróbować ponownie zajść w ciążę?


Wiele z Was pyta, kiedy spróbować ponownie? Lekarze zalecają 3 miesiące przerwy w staraniach. W tym czasie reguluję się cykl, ciało i organizm kobiety wraca do "normy". To powinien być też czas na poradzenie sobie ze stratą. Chociaż tak naprawdę nigdy nie można pogodzić się z tym do końca. Ja, mimo że jestem najszczęśliwszą mamą trójki dzieci, pamiętam o pierwszym dziecku do dziś. Nakaz 3 miesięcznej przerwy wydawał mi się czasem straconym. Po co czekać? Czułam się dobrze, chciałam mieć dziecko jeszcze bardziej niż przed stratą. Chciałam wszystko nadrobić, nie chciałam czekać. Odczekaliśmy 2 miesiące, myślałam, że uda się od razu. Minął kolejny rok, zanim zobaczyłam 2 kreski na teście. 


Kiedy spróbować?


Wtedy kiedy Ty jesteś na to gotowa!

I fizycznie i emocjonalnie. To ważne. Nic na siłę, nigdy za szybko. Kolejne dziecko nie może być terapią straty. Wiele z Was tak samo, jak ja, chce od razu. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć Wam szczerze, że dopiero rok po poronieniu byłam gotowa pogodzić się z tym. Pogodzić w takim znaczeniu, że byłam gotowa zrobić krok w przód. Mówić o tym, pogodzić się z tym wewnętrzne. Byłam gotowa kolejny raz spróbować.

Wtedy kiedy On będzie gotowy.

Tak! Twój mąż, partner tez jest w tym wszystkim ważny. On też stracił dziecko. Mimo że może nam się wydawać, że temat poronienia mężczyzn nie dotyczy, uwierzcie mi, dotyka to ich tak samo jak nas. Przegadaliśmy wiele godzin, analizowaliśmy setki scenariuszy, aż doszliśmy do wspólnego wniosku i zaczęliśmy ponowne starania. Oboje byliśmy gotowi spróbować raz jeszcze.

Jak poradzić sobie ze stratą dziecka?


Każda z nas inaczej, każda na swój sposób. Jednym pomaga wylane morza łez, wygadanie się. Inna zamknie się w sobie, by w samotności przeżywać stratę. Następna odreaguje, zapisując się na siłownie czy fitness, a jeszcze inna popadnie w depresję. Bywa i tak. Każda z nas tak samo pragnęła tego dziecka, każda z nas tak samo cieszyła się z upragnionych dwóch kresek. Każda z nas myślała, że nas to nie spotka. Musisz wybrać najlepszą opcję dla siebie. Jeśli masz ochotę płacz, wyj! Masz do tego prawo. Jeśli nie chcesz, nie rozmawiaj. Jeżeli chcesz, mów o tym aż poczujesz ulgę. Zrób to, co podpowiada Ci serce. Zrób wszystko, żeby ulżyć sobie w cierpieniu. 

Wiara czyni cuda!


Powtórzę to po raz kolejny. Wiara czyni cuda! Wierzyłam, ze zostanę mamą - zostałam. Wierzyłam, że uda nam się szczęśliwie dotrwać do porodu - udało. Nastawienie psychiczne naprawdę jest ważne. Załamanie, poddanie się i łzy nie pomogą w staraniach. Musisz wierzyć, musisz być silna dla siebie i dziecka. Medycyna z roku na rok leczy coraz poważniejsze przypadki, beznadziejne przypadki niepłodności. Daje nadzieję, rodzą się cuda.


Spróbuj. Spróbuj i wierz.
Bo wiara czyni cuda! Czasami nawet trzy :)

11 komentarzy

  1. Do którego ginekologa chodziłaś w czasie ciąży? My wybralismy Arciszewskich i tam planujemy poród. Jestem co prawda na początku ciąży (3 miesiąc) jednak to co spotkalo mnie w gigacie przerosło moje najgorsze koszmary. W środku nocy Mąż zawiózł mnie do szpitala ponieważ miałam kolkę nerkową a karetka powiedziała że mam na tyle blisko że mogę dotrzeć sama choć mdlałam i nie dałam rady tać na nogach z bólu. Chodziliśmy 3 godziny od recepcji do recepcji żeby usłyseć od lekarza że to nie kolka nerkowa jest problemem tylko ciąża.... Zdobyłam tyle w sobie siły że poczekałam do rana i pojechałam na prywatne konsultacje gdzie był urolog i ginekolog. 2 tygodnie wcześniej leżałam w innym szpitalu również na kolkę nerkową jednak na oddziale ginekologicznym stwierdzili że mam duży torbiel i trzeba go wyciąć- dobrze że nie wyraziliśmy zgody i skonsultowaliśmy z innym lekarzem ponieważ okazało się że to nie torbiel tylko drugi pęcherzyk ciążowy. Po moih doświadczeniach do części poronień przyczynia się służba zdrowia a raczej jej brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi bardzo :( ja leżałam w USK.

      Usuń
  2. Wiele kobiet roni parokrotnie i niektóre duzo bardziej zaawansowane ciaze. Poronienie w pierszym trymestrze zdarza sie bardzo czesto. Czasem kobieta nie wie ze byla w ciazy i poronila40%zaplodnionych komorek jajowych jest wydalanych. 5tydzień to bardzo wcześnie i ciezko mi ogarnąć zalobe po tak wczesnej ciąży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie musisz ogarniać.. Staraliśmy się długo, udało się. Wiedziałam że jestem w ciąży, poroniłam. Moja żałoba.

      Usuń
    2. Jak można być tak bezdusznym... Od razu wiadomo, że komentarz pisała osoba, która nigdy nie poroniła i nie zna tego bólu... Ja kiedyś też nie próbowałam wyobrazić sobie co czuje osoba, która znalazła się w takiej sytuacji, dopóki samej mnie to nie spotkało. Jednak nigdy by mi do głowy nie przyszło takich sądów wydawać... Z tą statystyką to jak pójdzie Pani/Pan do onkologa i on powie, że "taka statystyka, na kogoś musiało paść, ma Pani/Pan raka" to ciekawe co by Pani/pan na to odpowiedział? Każdy dramat wydaje nam się błahostką dopóki nie dotknie nas samych...
      Ja poroniłam w 9 tygodniu. Widziałam maleństwo na USG dwa razy, jak rosło, jak biło mu serduszko, nie było żadnych komplikacji, były za to nasze plany, które runęły w ciągu parunastu sekund. Nikomu nie życzę przeżywać czegoś takiego, nawet tak pozbawionej uczuć osobie z powyższego komentarza.

      Usuń
  3. Poroniłam w październiku w 10 tygodniu :( to było straszne, do tej pory pamiętam i wspominam to dzieciątko. Dostałam zielone światło po okresie o ile czułam się psychicznie na siłach lekarz zaznaczył.... czułam się i zaszłam w drugim cyklu :) obecnie 12tydz ciazy. Ciągle drżę o to dzieciątko, ale wierzę, że w paździerbiku powitam je na świecie. Swoją drogą co za zrządzenie losu : w październiku poroniłam , na październik na ten sam czas mam termin porodu .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bedzie dobrze!!! Duuuużo zdrówka życzę !! :)

      Usuń
  4. Ja również straciłam dziecko w 10 tc. Była to 2 ciąża. Mam już córkę, ale wcale przez to nie było łatwiej jak niektórzy mogą myśleć bo powiedzieliśmy jej o że będzie miała rodzeństwo. Serduszko przestało bić wcześniej, a ja dowiedziałam się o tym na drugiej wizycie. I brzmiało to jak wyrok. Później szpital zabieg i powrót do rzeczywistości... i do tego córka zdająca co jakiś czas pytania o bobaska...
    Nie było łatwo i nadal nie jest...
    Lekarka kazała nam odczekać 3 miesiące, ale stało sie tak że już w 2 cyklu zaszłam w ciążę.
    W tej ciąży również nie jest łatwo bo w 5 tygodniu zaczęłam krwawić i już myślałam, że to koniec, ale na szczęście nie... teraz jestem w 11 tc i mimo krwiaka maluszek rozwija sie dobrze, a krwiak powoli znika. Co prawda są obawy i stres, ale wierzę, że tym razem wszystko skończy się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że wszystko skończy się dobrze, przecież nie ma innej opcji :*

      Usuń
  5. A ja mam takie pytanie - czy gdybyś urodziła jedno dziecko, chciałabyś mieć już kolejne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugie na pewno, ale czy już.. tego nie wiem :) Na szczęście mam już problem z głowy ;)

      Usuń

TOP