27 lutego 2017

Dziecko potrzebuje Twojej uwagi ❗️ ❗️ ❗️

Ostatnie dni były koszmarne. Płacz, pisk, bójki, moje łzy bezsilności. Nagle mnie olśniło. Poznałam problem okropnego zachowania dzieci w ostatnich dniach. Zmieniłam pewną rzecz i jest o niebo lepiej!





Ostatnie dni istny armagedon. 2 dniowa migrena. 5 kaw dziennie by jakoś funkcjonować. Garść tabletek przeciwbólowych. Marzyłam o chwili ciszy, niestety dzieci miały inne plany. Tysiąc spraw nagle spiętrzyło się na jeden termin. Blog, sprawy rodzinne, wizyty, cała logistyka z tym związana, kombinowanie, przekładanie. D. w pracy, dodatkowe służby. Kosmos!




Nie wyrabiałam na zakrętach. Dzieci miały czas "na nie". Od rana do nocy. Jak nie jedno, to drugie. Ja próbowałam jak najszybciej ogarnąć mój sajgon, a one coraz bardziej dawały w kość. Przyszedł wieczór. Jak co dzień, wieczorem usiadłam z nimi do książeczek i wyciszenia. Inne dzieci! Cisza, spokój, buziaki, tulaski. To "mami mami" nie wkurzało już, mimo że wypowiedziane tysięczny raz tego dnia. Było cudownie. Wyciszyłam się ja i one. Zrozumiałam wtedy jedno...


ONE POTRZEBOWAŁY MOJEJ UWAGI ! 




Kolejny dzień był inny. Zaległości nadrobiłam na drzemce i wieczorem. Poświęciłam im tyle uwagi, ile potrzebowały. Wszystkim razem i każdemu z osobna. Bo mimo że mam trojaczki, mam przede wszystkim trójkę dzieci o indywidualnych potrzebach. Z Oliwką trzeba poszaleć, ma nieograniczone pokłady energii, z Nikodemem poczytać jego ulubioną książeczkę, a z Lenką wspólnie posprzątać. 



Dlaczego dziecko źle się zachowuje? Odpowiedzi na to pytanie jest wiele. Problem nie zawsze leży tylko po stronie dziecka, jak myśli wiele z nas. Też tak myślałam! Przyznam szczerze, wiele razy myślałam, że one specjalnie robią mi na złość. Czy to nieposłuszeństwem, czy złym zachowaniem. Powodem złego zachowania może być błahostka, jak i wielka sprawa. Od głodu, zmęczenia, za dużej ilości bodźców, choroby, złego samopoczucia. 



Jakiś czas temu przeczytałam słowa Kamila (BlogOjciec.pl) 

"Bo odsuwanie od siebie lub ignorowanie dziecka, które desperacko potrzebuje naszej uwagi nikomu nie wyjdzie na dobre. Z takiej sytuacji dziecko ma tylko dwa rozwiązania. Pierwszym jest wzmocnienie złego zachowania, do momentu w którym rodzice nie będą go w stanie dłużej ignorować (np. zniszczy coś). Drugim rozwiązaniem jest odcięcie się od rodziców, jako osób, które nie są w stanie zagwarantować wystarczającej ilości ciepła i poszukiwanie tego ciepła u kogoś innego lub całkowita alienacja i odcięcie się od świata."
Źródło: TUTAJ 


Bardzo, bardzo utkwiły mi w pamięci te słowa. Zaczęłam zastanawiać się nad zachowaniem dzieci, analizowałam konsekwencje zachowań, ich reakcje na moje reakcje. 


Nigdy nie zostawiam ich samych sobie, NIGDY! Nawet gdy za karę (np. za uderzenie rodzeństwa - umyślne) odizolowuję osobnika od rodzeństwa, zabawy - jestem przy nim. Widzi mnie, jestem przy nim, gdy emocje opadają, wyczuwam moment i najmocniej z całych sił przytulam. Zawsze owa izolacja poprzedzona jest wyczerpującym tłumaczeniem, dlaczego, za co, co się stało, nazywam emocje. Tłumaczę dlaczego "nie wolno" jasno i komunikuję, jak należy się zachować. Czasami mam wrażenie, że gadam sama do siebie, to nic. Może 100 razy nie zrozumie, ale 101 w końcu trafi w sedno:) Pójdzie, przytuli poszkodowanego. 

Gdy słyszę "mami mami" po raz setny danego dnia, czasami mam dość. Mimo wszystko zwracam się do dziecka i wsłuchuję się w jego potrzebę. Czasami jest to po prostu prośba o nalanie picia do kubeczka, czasami przyniosą mi znaleziony papierek, a czasami po prostu chcą się przytulić. Są też i bezcelowe wołania, ale to właśnie jest jedna z metod zwrócenia mojej uwagi. Gdy robię obiad, a dzieci kręcą się po kuchni, nie chcą zająć się przez chwile sobą, zwiększam obroty. Zrobię, co muszę, potem idę do nich. Bawimy się 10-15 minut. Poświęcam im uwagę, z zaciekawieniem oglądam książeczki, rysuję myszkę miki na kartce czy biorę udział w wyścigu aut. To wystarczy. Dzieci są "zaspokojone" moją uwagą, mogę spokojnie wrócić do skończenia obiadu. Z moich rozmów z innymi mamami, nie tylko tymi "multi", wiem, że ta metoda działa nie tylko na moje dzieci. 

A co działa na Wasze?

3 komentarze

  1. Mam jedno pytanie- czy ktoś jest z Panią do pomocy przy dzieciaczkach czy sama aż mąż wróci z pracy?

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas jest tak samo , dzieci po prostu chcą się z nami bawić i tyle :)uściski dla dzieciaczków

    OdpowiedzUsuń

TOP