25 listopada 2016

Porządek, czy warto uczyć porządku małe dziecko?

Z perspektywy potrójnej mamy, 1.5 rocznych maluchów. Zaczęło się dość niewinnie...



Dzieci rozumieją więcej, niż Ci się wydaje. Ja do niedawna, traktowałam dzieci (albo chciałam tak myśleć) jako małe dzieci. Jak ja się baaaardzo myliłam. One rozumieją, wszystko. Wszystko, co chcą. "Zostaw", "Nie wolno" i inne nakazozakazy spotykają się niekiedy z oporem, ale "proszę" "chodź, mama coś da" "chcecie?" odbiór mają doskonały.

Dzieci obserwują. Wszystko. Nawet to, czego pozornie nie widać. Uczą się momentalnie. Chłonął jak gąbka! Wszystko. Złe i dobre. Potrzebne i nie.

Lenka. Strażnik porządku numer jeden! U niej musi być wszystko na swoim miejscu, wszystko tak jak być powinno. Wszystko trzeba odłożyć, ułożyć, posprzątać. Niczego ich nie uczyłam poza odłożeniem smoczków i kubeczków na stoliczek. Odkładają. Śmiejemy się, że Lenka wstaje i od razu sprząta. Wstaje, idzie i przynosi mi okulary, przynosi nianię elektroniczną, żeby wyłączyć. Wyciąga pieluszki do przebrania, ubrania:) Gdy wyleje się picie, pobrudzi ich stolik - idzie do kuchni, bierze ścierkę i wyciera, po czym odnosi na miejsce.

Pozostali dzielnie jej wtórują, chociaż z mniejszym nasileniem. Wyrzucają swoje pampersy do kosza na pieluchy, odnoszą sztućce, pomagają opróżnić zmywarkę, ładują swoje pranie do pralki, pomagają rozwieszać pranie, sprzątają zabawki do pojemników (co prawda na 2 minuty;)), chowają pranie do komody. Gdy dostają gąbeczki lub ręcznik papierowy, wycierają ściany, podłogi, najbardziej lubią myć drzwi balkonowe. Lenka, gdy znajdzie nawet mikroskopijny papierek, idzie wyrzucać go do kosza. 




Podświadomie nie tylko uczą się porządku. Same chcą myć ząbki, podczas kąpieli bawimy się w mycie. Nazywam po kolei części ciała, które sobie myją. Znają doskonale rytuały, wiedzą, że po śniadaniu biorą tran, idą do kuchni proszą o tran, po wzięciu odnoszą buteleczkę i łyżeczki do kuchni. Przed obiadem idą po swoje sztućce, po obiedzie odnoszą je do kuchni. Na hasło "odkurzamy" idą po odkurzacz, czekają, aż któreś z nas przyjdzie i weźmie, pomagają prowadzić do salonu. Rozwijają kabel i pokazują gdzie go podłączyć. Po odkurzaniu, odłączają kabel i zwijają.

Przez zabawę nieświadomie się uczą. Nie ma mowy o żadnym zmuszaniu, wykorzystywaniu dzieci. One bardzo chcą nas naśladować, czuć się takie dorosłe. Nie jestem zwolenniczką zarówno wyręczania dzieci we wszystkim, jak i zmuszania dzieci do prac domowych ponad ich wiek, umiejętności. 1.5 roku to nie czas na jakiekolwiek obowiązki, dlatego cieszę się, że taką formą zabawy uczą się zdania o siebie, dom. Chcą być pomocne, są przy tym bardzo chwalone, dziękujemy za każdym razem, gdy odniosą coś na miejsce, sprzątną. Razi mnie widok 5-6 letnich dzieci, które wyręczane są we wszystkim, dlatego chcę w niedalekiej przyszłości też poprzez zabawę uczyć dzieci porządku. Tym czasem bardzo polecam Wam formę nauki przez zabawę, efekty są rewelacyjne.

W jakim wieku są wsze dzieci, jakie mają obowiązki?





9 komentarzy

  1. Miłoszek ma 15 miesięcy :) staramy się obowiązki typu sprzątanie zabawek czy wynoszenie brudnych naczyn do zlewu traktowac jako zabawę :) jak na razie wychodzi Nam to idelnie 👍 wynosi brudne pieluszki czy ciuchy. Wie gdzie i jak ma stać jakaś rzecz :) najbardziej do gustu przypadło mu mycie podłóg.. Mama nie jest do końca zachwycona, ale chwalimy i widzimy jak chłonie wiedze i "małpkuje" po Nas :) całuski dla Trojaczków 💞

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że warto uczyć porządku. Niestety nauka a praktyka to dwie różne sprawy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam szczerze że jeszcze 2 lata temu robiłam większość za moje starsze dzieci :(Ich obowiązki należały do mnie . Odkąd na świat zawitały bliźniaczki mój i ich świat wywrócił się do góry nogami pozytywnie . Okazało się że że ładnie sprzątają pokoje , potrafią zająć się na chwilkę siostrami kiedy np ja zmywam ,są świetni , pomagają chętnie i dużo , teraz zmieniłam podejść i bliźniaczki też wycierają ściereczkami , zanoszą naczynia i podają do stołu ,zbierają zabawki w tym roku bliźniaczki pobawią się w wycinanie pierniczków :) Nasza Różyczka to taka panna porządnicka wszystko musi leżeć na swoim miejscu :)Polecam zabawę w porządki to na prawdę daje radość . Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam kiedyś grafikę - są na niej dwie mamy i każda z nich ma obok siebie córeczkę. Jedna pyta drugą - "jak to możliwe, że pani córeczka jest taka samodzielna", a druga jej odpowiada - "pozwalam jej". Moim zdaniem to bardzo prawdziwa grafika. Dziecku musimy pozwolić na samodzielność, inaczej się nie da.
    Idąc tym tropem - jeśli nie pozwolę dziecku na to, aby pomagało mi w domowych obowiązkach, to mi nie pomoże. Jeśli nie pozwolę dziecku decydować, to będzie miało problemy z podejmowaniem decyzji. Jeśli nie ustalę granic - to jak ono ma je znać. Jeśli nie nauczę dziecka korzystania z pieniędzy i ich wartości, to potem nie ma się co dziwić, że po dwóch dniach zimowiska, zielonej szkoły lub kolonii dziecko dzwoni i mówi, że mu się kieszonkowe skończyło.
    Podsumowując - musimy dzieciom pozwalać na samodzielność, uczyć ich samodzielności i pokazywać im na własnym przykładzie co i jak :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka samodzielność niewymagająca tłumaczenia to bardzo dobry pomysł. Co innego - za trzymanie pieczy nad oszczędzaniem. To *bardzo* pomocne, a wręcz wymagane.

      Usuń
  5. Warto uczyć. No bo jak sie o to ńie zadba za młodu, to potem baaardzo trudno wykorzenić nieporządek. I to nie tylko chodzi o sprzatanie pokoju. Takze w sferze pieniędzy warto dziecko uczyć oszczędzania. Np moje zbierają do świnki. I dopiero jak uzbierają kogą sobie kupić. Nie ma dokładania wczesniej, bo to znaczyłoby, ze ktoś zrobi prezent i jakoś to będzie. Jak uzbierają, to dopiero dokładam, to jakiejś opcji extra. Do barbie kolejna sukienka, albo dodatkowe mebelki :-) a skoro jestm też taka "porządnicka" to pomóżcie co robicie z 500+? My jak na razie pierwsze wypłaty poszły na boeżąco, a teraz domkopertynidzie 400zl :-)help!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny pomysł z tymi skarbonkami i dokładaniem czegoś extra dopiero gdy uzbierają kwotę. Ja swoim zazwyczaj raz w tygodniu mówię ile mogą wydać - idziemy do sklepu i mówię im, że na "ich" zakupy mają np. 20 zł i wtedy muszą podjąć decyzje, czy chcą jakieś gazetki, książkę, drobną zabawkę czy może słodycze - oni decydują, ale nie mogą przekroczyć ustalonej kwoty.
      Puff Ka - pieniądze z 500+ wykorzystaliśmy na remont pokoju dzieci (pierwszą transzę z wyrównaniem) a potem podpisaliśmy umowę w NN na Pakiet Strażnika i odkładamy te pieniądze na przyszłość. Jeśli chcesz odkładać pieniądze, to jest trochę możliwości - musisz poszukać ofert i sprawdzić, która najbardziej będzie Wam odpowiadać.

      Usuń
    2. I my po nowym roku będziemy inwestować raczej też w pakiet strażnika, mam jeszcze jeden na oku, musze na spokojnie porównać.

      Usuń
  6. Ja też jetsem z tych osób, które zdecydowały się na strażnika przyszłości. Bardzo fajna oferta - myślę, że to duże zabezpieczenie dla mojej rodziny ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP