10 października 2016

Pierwszy miesiąc oszczędzania - podsumowanie

O września oszczędzamy. Decyzja zapadła w wakacje. Przeszłam na urlop wychowawczy, a więc nasz budżet domowy zmalał. To był dobry moment na ogarnięcie naszych wydatków i podjęcie radykalnych decyzji. Żałuję, że wzięłam się za to tak późno!




Gdybym zrobiła to kilka lat temu, w momencie tworzenia exela z rocznymi rachunkami, na bank mielibyśmy na koncie oszczędzoną pokaźną sumkę. Gdybym uświadomiła sobie wcześniej, na co idzie nam najwięcej kasy, gdybym przeanalizowała te paragony wcześniej.. gdyby, gdyby.. Leń ze mnie straszny w tej kwestii był i mam za swoje. Może nawet nie leń, a tchórz. Bałam się spojrzeć prawdzie w oczy.

Pierwszego miesiąca nie mogę nazwać miesiącem oszczędzania, bo z zakładanej sumy udało nam się oszczędzić 1/3 kwoty. Mimo to odłożyliśmy część dotychczasowych oszczędności na konto w banku, do którego nie mamy karty:) Taki prosty myk, co by nas nie kusiło. Wybranie pieniędzy z tamtego konta będzie kosztowało nas trochę zachodu, także tamte pieniądze odłożone są na taką najczarniejszą godzinę.

Co mi dał ten miesiąc? OTWORZYŁ OCZY !

Przygotowałam sobie swój własny arkusz w exelu. Dodałam kategorię pasujące do naszych wydatków np. jedzenie dom (zakupy spożywcze do domu), jedzenie praca, miasto. Wydatki na mleko dzieci, leki czy wizyty u lekarzy, pampersy. 
Miesiąc podzieliłam na tygodnie. W każdą sobotę wieczorem, siadałam ze stertą paragonów i spisywałam wydatki. Jak w większości rodzin najwięcej pieniędzy idzie na jedzenie. Naprawę dużo. Kwoty wydatków mnie zaskoczyły. Miałam wrażenie, patrząc na sumę miesięczną, że jadamy na kolację homary i trufle. Zdałam sobie sprawę że dużo jedzenia marnujemy i właśnie tej kwestii poświęce kilka najbliższych postów. Choroba D. i dzieci pochłonęła nam 2/3 kwoty która planowałam zaoszczędzić, ale na szczęście już wszyscy zdrowi:) To będzie dobry czas na zmiany. Jak kupować żeby nie wyrzucać jedzenia, jakie potrawy przygotować z produktów które trzeba zużyć, jak przechowywać produkty żeby na dłużej zostały świeże? O tym wkrótce. Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby?

Jeżeli macie ochotę otworzyć sobie oczy, udostępniam Wam mój szablon wydatków. Do pobrania TUTAJ. Dużo kasy w portfelu życzę;)

6 komentarzy

  1. Bardzo chętnie poczytam o oszczędzaniu jedzenia, o tym jak zrobić coś z resztek, jak przechowywać. U nas wrzucamy straszne ilości jedzenia,a jest nas dwoje i synek w wieku twoich maluchów!!! Zaczęłam zgarniac resztki z obiadu, resztki wędlin itd we wiaderko, które teściu zabiera na wieś dla zwierzaków i wiesz jaki szok!!!! Potrafię uzbierać wiaderko dziennie!!!!! :-o

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie na szczęście jedzenia się praktycznie nie wyrzuca. Co prawda kupujemy dużo i na zapas(czasem może i za dużo;)) albo większe ilości jak jest w promocji, ale rzeczy z dłuższym terminem ważności. Zawsze się staram zużywać te z najkrótszym :) Gotujemy ilości takie by je zjeść, ew. zjadamy zawsze następnego dnia. Jak ugotujemy za dużo jemy 3 dni ;) Jak coś zostaje, np. makaron a zupy już nie ma to smażymy go z jajkiem. Jedyne co nam się czasami "marnuje" to chleb, ale też celowo, bo Dziadkowie mają kury, które go jedzą więc spokojnie kupujemy świeży.

    OdpowiedzUsuń
  3. No u mnie praktycznie jedzenia się nie wyrzuca. Czasem jak cos mi się schowa w lodowce. Zakupy robimy raz w tygodniu takie większe. Przed zakupami siadam z kartka i z grafikami moim i meza i planuje w każdy dzień co na obiad. Jaka zupa jakie drugie danie. Córa je już wszystko to co i my wiec nie musze osobno myślec nad obiadani. w kazdy dzien musi byc zupa główne ze względu na corke. Jak w jeden dzien jest rosol to w następny pimidorowka ogorkowa szczawiowa lub inna. Jak ugotuje za duzo zupy to mroze. jak gotuje rosół to przeważnie na miesu drobiowym zeby później to mięso tez wykorzystać (zjeść albi obrac zamrozić i zrobić z niego pierogi krokiety lub dodać do pasztetu). Chleb staran się piec sama wtedy tak szybki nie wysycha jak sklepowy. Pieke dwa bochenki dziele na polowy i do zamrażarki;) raz w tygodniu wybieran sie również na targ tam kupuje od dziadeczka warzywa i jajka bo ma swoje. Staran się kupować produkty z długą data i takie ktore w danyn tygodniu zjemy;). Narazie ten system działa u nas. Zawsze musi byc kartka na zakupach i staramy się jej trzymać

    OdpowiedzUsuń
  4. Już długo prowadzę budżet domowy - ale spisuję codziennie, tym bardziej że np. na ryneczku nie dostaję paragonów. Faktycznie to najlepszy sposób na kontrolowanie wydatków. Ostatnio publicznie (tzn. na blogu) podzieliłam się wydatkami na dziecko.
    Zdecydowanie wolę układ miesięczny w excelu, ponieważ tak porównuję i planuję wydatki, ale każdy sposób jest dobry by zacząć. Życzę więc powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też chętnie poczytam o oszczędzaniu jedzenia, bo to niezbyt mi wychodzi :-) potrafię nakupic za dużo pod wpływem promocji. Co do wydatków na ciuchy, od kilku mcy kupuję używane ubranka, na alegro i olx można znaleźć prawdziwe perełki, często całkiem nowe lub w doskonałym stanie za grosze. Wydaje mi się że wydawanie 200 zł na kurtkę dla rocznego malucha na jeden sezon to przesada, my mamy używaną i też jest śliczna. Wolę te pieniądze przeznaczyć na lepsze buciki. Przeglądam też gazetki sklepowe i wyszukuje promocje, zwłaszcza na rzeczy typu pieluchy, mleko modyfikowane, środki czystości, środki do prania. Często lepiej wydać raz, a kupić duże opakowanie niż co tydzień biec do sklepu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zaczęłam analizować nasze wydatki w maju - również skończył mi się wtedy macierzyński, czyli zaczęliśmy żyć z jednego dochodu - pensji mojego męża. Odkryłam to samo - najwięcej idzie na jedzenie, ale to te małe, codzienne zakupy, a tu bułeczka, a tu soczek, po zsumowaniu dawały niezłą sumkę. Zaczęłam planować posiłki - do sklepu chodze dwa razy w tygodniu. Kupuję tylko to, czego potrzebuję, nie wyrzucamy jedzenia, bo wszystko jest zaplanowane tak, by jedzenie nie zostawało. Planuję tak posiłki dwóch miesięcy. Oszczędność - 400 zł miesięcznie :)

    OdpowiedzUsuń

TOP