19 października 2016

Dzień dobry! Dzień zły!

Są takie dni, że tylko spokój może nas, matki uratować. Spokój albo.. 


Są dni i DNI. Są dzieci i DZIECI. Żaden dzień nie jest taki sam, żadne dziecko nie jest identyczne. Nawet w przypadku trojaczków, które bardzo się od siebie różnią, nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim charakterem.

Są dni, kiedy po położeniu ich spać, tęsknie. No po prostu czuję, że nie nacieszyłam się nimi tego dnia. Mimo że dostałam tysiąc buziaków, tysiąc razy było "tuulimy", były godziny śmiechów, zabawy, czytania po raz setny tej samej książeczki i układanie wieży z klocków, która nie wytrzymała nawet 3 sekund. No w takie dni przysłowiowo "rzygam tęczą".

Ale są też inne dni. Takie dni, które zna każda z nas. Dzień na "NIE". Wszystko źle, wszystko nie tak. Pisk, wisk, płacz. Wymiękam w takie dni. W południe marzę, żeby czas przyśpieszył. Odliczam godziny do powrotu D. z pracy, aż zabierze ode mnie te trzy małe stworzenia, które tak dają w kość. Potrzebuję chwili ciszy. Nie ważne gdzie, jak. Potrzebuję chwili w samotności, dla własnego zdrowia psychicznego. Bo można kochać na zabój, kochać bez granic, najmocniej na świecie... Ale można mieć dość. Tak po prostu. Serio. I pisze to ja, zakochana po uszy matka trójki dzieci, za które oddałabym życie. Też mam dość. Często!

W te dni na "NIE" wszystko idzie nie tak, jak powinno. Kubeczek nie tego koloru, klocki nie chcą wypaść z pudełka, piosenka z bajki skończyła się za szybko, mama chce przebrać pieluchę, nakarmić, zrobić cokolwiek co ten mały człowieczek uważa za zbędne do życia.

Wymiękam...

Zamykam wtedy wszystkie drzwi, zabieram ich do salonu, wyciągam 3 pudła z zabawkami na środek i siadam na dupie. Siadam, siedzę i nie reaguję. Są bezpieczne, nakarmione, przebrane, mają zabawki - mogą zająć się chwilę sobą. Ja strajkuję. I powiem Wam szczerze, czasami taka metoda działa. Im mniej zwracam na nich uwagi, tym fajniej potrafią się zająć sobą. Łapię oddech. Jak każdej z nas zdarza mi się krzyknąć, puścić małą ku** pod nosem, nie reagować, mieć dość.

Wieczorem, gdy już śpią, oddycham z ulgą. Ten cholerny dzień już się skończył. Mam wielką nadzieję, że jutro będzie lepiej. Następnego dnia jakby nigdy nic. Wstają z uśmiechem i mają dobry dzień.. tak bynajmniej się zapowiada :)

5 komentarzy

  1. Rozumiem Cię doskonale ... siedzę drugi tydzień z moimi chorymi 3 łobuzami. Ale jutro będzie lepszy dzień, na pewno :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam jednego szkraba i czasem też brak mi cierpliwości, a co dopiero trzy bąble w jednakowym wieku... Z natury jestem nerwowa i czasem jak się wkurzę to krzyknę - za chwilę żałuję, że nie zacisnęłam zębów bo dużo lepiej usiąść i tak jak piszesz zastrajkować, odciąć się i wziąć kilka głębszych oddechów; to dużo lepsze niż krzyk czy okazywanie złości. Dobrze znam to uczucie czekania na męża, wszystko na nie, a szczególnie zmiana pieluchy ale chyba najbardziej znajomy jest ten wieczorny oddech wolności, kiedy te słodkie istotki śpią (a my mimo wymęczenia najchętniej wzięłybyśmy je znów na ręce i całowały i ściskały ;).
    A jutro będzie nowy dzień i z samego rana, jak zobaczy się te uśmiechnięte buzie czar złych wspomnień pryska!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przy jednej często wymiękam bo nic nie pasuje i wtedy BOżE o co je chodzi a za 30 min jest cudo. U mojej humory sie zmieniają z godziny na godzinę A na histerię nie reaguję, przeczekuję, zazwyczaj pomaga. Nawet najlepsza matka czasem wymięka , nie ma co robić z siebie świętej , macierzyństwo nie jest zawsze kolorowe tylko czasem tak wkurwiające że ma się ochotę wyjść ( na godzinkę;).Chociaż znam osobiście takie co potrafią żyć tylko i wyłącznie dziećmi będąć niezwykle (podobo) szczęśliwe. Ludzie idealizują " matkę polkę" i jak zdarzy jej się wkurw to jest skandal. Ja kocham moją kruszynę nad życie ale lubię chwilę bez niej: wyjść na koncert, na piwo, pobyć sobą nie-mamą bez pieluch zupek itd i nie mam z tego powodu wyrzutów! Czy to czyni ze mnie złą matkę? NIE. Reasumując mój aż nadto długi wywód: doskonale Cię rozumiem

    OdpowiedzUsuń
  4. http://nieperfekcyjnamama.pl/
    do poczytania ) zgadzam się w 100%

    OdpowiedzUsuń
  5. To są bardzo długie dni ... Każda minuta z marudnymi dziećmi ciągnie się w nieskończoność .My dorośli mamy gorsze dni i te słodkie bobasy też :)Uściski dla trójeczki i wytrwałości i cierpliwości dla dzielnej mamy Ps. Ja też w takie dni czasami
    siadam i po prostu wyłączam się na marudzenie

    OdpowiedzUsuń

TOP