1 września 2016

Gdy boisz się o zdrowie, życie własnego dziecka.. świat staje w miejscu..

Wróciłam wczoraj wieczorem do domu, położyliśmy dzieci spać, usiadłam na balkonie i najzwyczajniej w świecie rozwyłam się jak mała dziewczynka! Z tych ostatnich emocji, z tego strachu, z ciągłego napięcia, z tych wszystkich nerwów które towarzyszyły nam przez ostatnie dni... 


Z urlopu wróciliśmy wcześniej niż planowaliśmy, w sumie to naszego wyjazdu nie można nazwać urlopem, bo nic a nic nie odpoczęliśmy. Cały czas z tyłu głowy mieliśmy Oliwkę. Na urlopie zauważyłam coś dziwnego na prawym oku Oliwki. Głęboką kreskę, kanalik, przebarwienie tęczówki. Zamarłam! Zapewne macie na myśli to samo co ja...

Nie dałam rady jeść, spać, funkcjonować normalnie. Denerwowałam się do tego stopnia, że lada moment a wylądowałabym na SOR'ze.. Przeszukałam internet, znalazłam specjalistę polecanego w Kwidzynie, cudem mama załatwiła nam wizytę i na drugi dzień pojechałam z Oliwką do lekarza. Jednak gabinet przystosowany był do badania osób dorosłych, i badanie nie dawało 100% odpowiedzi. Uspokoiłam się na chwilę. Zadzwoniłam do "naszej" Pani profesor która miała dzieci pod opieką na oddziale wcześniaków, udało mi się umówić na wizytę w ekspresowym terminie, wróciliśmy wcześnie i pojechaliśmy. 

Do sedna..

Cholernie bałam się że to siatkówczak. Wiem, pomyślicie że wyolbrzymiam. Ale jeżeli chodzi o zdrowie dziecka.. same wiecie. Zrobiłam Oliwce setki zdjęć, uspokajałam się po analizie każdej fotografii, blasku nie znalazłam!!!! Musiałam jednak usłyszeć zapewnienie od specjalisty!

Po tych tygodniach strachu, dziś znamy diagnozę. Nie jest to nic złego! Ta "rysa" to po prostu urok budowy oka. Być może też następstwo zmiany koloru oka, bo rzeczywiście owa rysa ma inny kolor niż reszta siatkówki. Dla wszystkiego za miesiąc zrobimy USG oka, potrzebujemy tego badania także dla neurologa, by upewnić się że wylewy wcześniacze się nie powiększają. To badanie dopełni diagnozy, ale już teraz jestem spokojna. 

Nasze życie wróciło do normy, musimy się zresetować i odpocząć. Te ostatnie dni były naprawdę wyczerpujące psychicznie. Gdy chodzi o zdrowie dziecka.. rodzic zamartwia się do granic możliwości. Ja jestem panikarą. Wszystko co dotyczy dzieci jest priorytetem, a gdy chodzi o ich zdrowie.. same wiecie. 

Także wracamy kochani! Wracam do Was od września z nowymi postami, wieloma postami które chwycą Was za serce, pokażę Wam jak wygląda nasze życie.. z rozbrykanymi trojaczkami! 








3 komentarze

  1. Czy TY zawsze musisz mnie doprowadzić słowami (i postami) do łez? <3
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak bardzo się ciesze że Oliwce nic nie jest , zdrowie jest najważniejsze . pozdrawiamy i wielkie uściski dla waszej rodzinki

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że wszystko dobrze!

    OdpowiedzUsuń

TOP