28 września 2016

To im należy się podziw!

Często piszecie mi że mnie podziwiacie, dziwicie się jak ogarniam codzienność z trójką maluchów. Powiem Wam, komu należy się wielki szacunek, podziw i gromkie brawa. Nie mi...  a im... 

CZYTAJ DALEJ
26 września 2016

Poznaj sposób na całkowicie wolny wieczór!

Co zrobić, żeby nie spędzać całego wieczoru na sprzątaniu armagedonu, kuchni, łazienki? Jak mieć wolny wieczór dla siebie? Jak szybko posprzątać dom? 


Plan dnia, który udało nam się wypracować przyniósł jeszcze jeden skutek uboczny - wolny wieczór rodziców. Dzieci idą spać między 19:30 a 20, mamy wtedy czas dla siebie. Od pewnego czasu stosuję kilka prostych, sprytnych trików, dzięki którym po położeniu dzieci spać mamy wolne, totalnie, całkowicie wolne. 

Przed wprowadzeniem w życie mojego sprytnego planu, po zaśnięciu dzieci mieliśmy do ogarnięcia totalny armagedon w salonie gdzie mamy centrum zabaw, kuchnia zagracona od obiadu, zmywarka pełna, w łazience po kąpieli dzieci ocean na kafelkach. Po skończeniu sprzątania padaliśmy na twarz, wybijała rozsądna godzina snu, i tyle mieliśmy z wolnego wieczoru. 

Co takiego robię, żeby mieć wolny wieczór?

Przygotowuję kolację wcześniej 

Około 18 dzieci jedzą kolację, kanapeczki, racuchy lub inne. Przygotowując kolację im, robię też kolację nam. Na kolację zazwyczaj jemy kanapki, na jeden duży talerz wykładam więc wędliny, sery, warzywa, szykuję pieczywo. Potem biorę tylko talerz, stawiam na stół i każdy zadowolony. 

Sprzątamy przed kąpaniem 

Robiąc kolację drugą ręką ogarniam kuchnie. Wkładam naczynia do zmywarki, produkty chowam do lodówki, ogarniam zlew i kuchenkę. Szykuję od razu kaszę dzieciom. Po kolacji dzieci bawimy się...w sprzątanie. I to działa. Nauczyliśmy dzieci zabawy w sprzątanie, gratulowaliśmy każdej odłożonej do pudła zabawki, poukładanie książeczek czy odstawienie jeździków na miejsce. Biliśmy brawo, a one ciesząc się ze swoich zadań bardzo chętnie sprzątają. Po sprzątnięciu zabawek odkurzamy też cały dom, wiecie ile okruszków i resztek jedzenia można zebrać po całym dniu?:) 

Kąpiel i sen 

18:30 to magiczna godzina. Przez następne 5-10 minut dzieci oglądają bajkę - Myszkę Miki. Oglądają ją kilka minut, ale to cenny czas. Wyciszają się, leżą z D. na poduchach i oglądają wspólnie bajkę. Ja w tym czasie szykuję im kąpiel i biorę do kąpieli pierwszego znudzonego bajką. Gdy kąpię ostatniego - zazwyczaj Nikodema - od razu sprzątam łazienkę. Niki najspokojniej zachowuje się w wodzie. Dziewczyn nie możemy spuścić z oczu. Gdy bawi się zabawkami w wodzie ja ogarniam łazienkę. Kąpię go i gotowe, dzieci wykąpane, łazienka lśni. 

Po uspaniu dzieci, sprzątamy jedynie kilka zabawek które zdążyły wyjść z pudeł podczas szykowania dzieci do snu. Kolacja gotowa. Jemy, sprzątamy po kolacji, włączam zmywarkę i wooooooooolneeeeeee! Czas tylko dla nas! 

Spróbujecie? Polecam! :)

CZYTAJ DALEJ
22 września 2016

Plan dnia dziecka - dlaczego jest tak ważny i jakie błędy popełniłam w drodze do sukcesu

Plan dnia udało nam się wypracować dopiero około 10 miesiąca. O 10 miesięcy za późno. Dopiero w momencie synchronizacji dzieci, wyrobienia nawyków, stałych nawyków - odetchnęłam. Odetchnęliśmy wszyscy...

CZYTAJ DALEJ
20 września 2016

Bez ściemy!

Jaka jest prawdziwa matka? Jak wygląda codzienne życie matki, żony, opiekunki, gospodyni domowej, kobiety pracującej w domu, mającej swoje pasje, praczki, mediatorki, kucharki, lekarki, szofera, sekretarki, kelnerki i tak dalej, i tak dalej? Matki starającej się być na 100%?

Jestem nie tylko blogerką, ale także wierną czytelniczką kilku ulubionych blogów, i kilku tych, które śledzę z czystej ciekawości. Wczoraj zobaczyłam zdjęcie na insta, na widok którego wybuchłam śmiechem. Nie tyle na samo zdjęcie, bo jak zwykle piękne, a na opis. Mama wstawia piękne zdjęcie i piszę, że nie wierzy w matki, które pokazują siebie naj. Wiecie, tak jak my, zwykłe matki polski szykujemy się na wielkie wyjścia, wesela czy zaplanowaną od kilku tygodni randkę z mężem - gdy dzieci śpią i nikt nam nie przeszkadza. Hipokryzja trochę.

Po co ściemniać, że tak jest? No okej, może serio są na tej półkuli takie ogarniaczki które wszystko potrafią. Wstać o 4, umyć i ułożyć włosy, wypić cappuccino z obowiązkową fotką na insta, zjeść śniadanie, zrobić nienaganny makijaż, przygotować dzieciom śniadanie, outfit z najnowszych kolekcji, zaplanować serię mega rozwijających zabaw, spacer do najmodniejszej kawiarenki na kawę z fotką na insta, ugotować w między czasie eko obiad, po południu skoczyć na siłke, wieczorem na ploty z kumpelą do modnej knajpki, wrócić do domu wykąpać dziecko, poczytać książeczkę i ululać, wskoczyć w seksowną bieliznę i spędzić wieczór z mężem. A czekajcie! Zapomniałam jeszcze o sprzątaniu tych wnętrz jak z katalogu amerykańskich rezydencji, gdzie kurzu i okruszków nigdy nie widać. Jeżeli są, szacun!

Nie dajcie się nabrać!

Może i są takie ogarniaczki. Brawa i owacje! Są też takie, za którymi stoi sztab opiekunek, sprzątaczek i gospodyń, pomagających kreować ten idealny świat. Nie dajcie się nabrać, nie dajcie się wpędzić w jakiekolwiek wyrzuty sumienia, doły i dołki że Wy rady nie dajcie. A gówno prawda. Dajecie rade najlepiej jak możecie. Bo Wasze życie to prawdziwe życie! Nie z katalogów, bez ściemy i pokazywania jak u mnie jest "oh i ah"! Są dni kiedy marzysz o chwili ciszy, o wyjściu do toalety, dojadasz po dziecku śniadanie, kawę pijesz w locie, oblewając przy tym ulubiony t-shirt, którego i tak nie masz czasu przebrać. Legginsy na tyłku, włosy w kok i jazda! 
Nie wiem jaki cel mają niektóre blogi, w kreowaniu takiego idealnego świata? Ja w nie nie wierzę, i wiele z Was pewnie też. Jasne, można z założenia pokazywać tylko dobre chwile, wspomnienia, momenty... ale gdzie w tym prawda i szczerość? Wiele profili na instagramie, wiele blogów pokazuje tylko te idealne momenty, ale warto czasami napisać jak wygląda prawdziwe życie. Czytelnik trafia na blog/insta rzuca okiem na wszystko takie piękne i w ogóle i co myśli? Jak ona to robi? Jakie to wszystko idealne? A u mnie... i  zaczyna się rozmyślanie. 

Jak wygląda prawdziwe życie? Zapraszam Wam na nasz instagram, tam macie life isbrutal, and full of zasadzkas:)

Ja też miałam moment zwątpienia w swoje możliwości, w samą siebie. Źle obrazowałam rzeczywistość. Wpadłam w sidła takiego idealnego życia online. To było kilka miesięcy temu, gdy ząbkowanie osiągnęło apogeum, dzieci zaczynały się przemieszczać a ja nie miałam czasu kompletnie na nic. Do południa chodziłam w piżamie, obiad robiłam tylko dzieciom w ekspresowym tempie podczas drzemki, jedną nogą odsuwałam zabawki w jedną stronę, drugą w drugą żeby się nie zabić biegnąc jeszcze do toalety, żeby na maksa wykorzystać tą drzemkę. I patrzyłam na te zdjęcia z kubkiem (gorącej) kawy, na te obiady jak od Amaro, na te wysprzątane wnętrza, zadbane mamy w pełnym makijażu i tak dalej. Potem patrzyłam na siebie i.. i na szczęście szybko się otrząsnęłam z tego poczucia winy. I co z tego że nie mam wszystkiego naj! Wolę bawić się z dziećmi niż nakładać tapetę, jak nie mam czasu zrobić nam obiadu, to sięgam do awaryjnej szuflady w zamrażarce, sprzątnę wieczorem jak dzieci pójdą spać.

Moje życie jest idealne, Twoje też. Bo nie ma co się porównywać do innych, każdy ma swoje 4 ściany, swoje dzieci, obowiązki i przyjemności. 

Żyjmy po swojemu, idealnie według nas! 
CZYTAJ DALEJ
19 września 2016

Ratunku! Jestem w ciąży z trojakami!

Tak zaczyna się 99% wiadomości od przyszłych rodziców. Są zszokowani informacją (jakbym ja 2 lata temu nie była;)), szukają odpowiedzi na wiele pytań, niekiedy piszą po to, by usłyszeć dobre słowo i gwarancję że wszystko będzie dobrze.



CZYTAJ DALEJ
18 września 2016

Wyniki ankiety i zapowiedź blogowych zmian

Ankieta, o której wypełnienie prosiłam Was kilka dni temu była mi bardzo potrzebna. Czułam, że muszę utwierdzić się w przekonaniu, że dalej chce to robić. Chciałam potwierdzenia przez Was kwestii, które od jakiegoś czasu chodziły mi po głowie. Jaki jest wniosek? Jestem dla Was, wy jesteście dla mnie, mam wspaniałe czytelniczki i razem stworzymy (już tworzymy) świetne miejsce w sieci! DZIĘKUJĘ :*



CZYTAJ DALEJ
16 września 2016

15 miesięcy

Wczoraj trojaczki skończyły 15 miesięcy. Standardowo, nie mam pojęcia kiedy to minęło. Niedawno był roczek, potem urlop a tu bum! Mam w domu 15 miesięczne maluchy.

CZYTAJ DALEJ
15 września 2016

Czasami po prostu brakuje mi...

Czasami po prostu brakuje mi... 


... ciszy!
CZYTAJ DALEJ
14 września 2016

Nasza pierwsza wizyta u dentysty


Za nami pierwsza wizyta u stomatologa. 
Przygotowałam Wam masę porad i informacji – jak pielęgnować i dbać o pierwsze ząbki dzieci.

Kiedy iść z dzieckiem do stomatologa pierwszy raz?

Pierwsza wizyta dziecka u stomatologa powinna się odbyć z chwilą wyrznięcia się pierwszego zęba (w okolicach ukończenia pół roku). Lekarz sprawdzi, czy proces ząbkowania rozpoczął się prawidłowo oraz czy dziecku nie zagraża próchnica. Przeprowadzi wywiad z Rodzicami i podpowie jaką stosować dietę. Poinformuje, jak czyścić dziąsła i zęby, na co zwracać uwagę, żeby zapobiec próchnicy i by zęby wyrosły mocne i zdrowe. Stomatolog zaprosi na kolejne wizyty kontrolne, aby upewnić się, że w buzi dziecka nie dzieje się nic złego. My wybraliśmy się do stomatologa dopiero po roczku. Na szczęście z ząbkami jest wszystko dobrze. Lekarz zajrzał do buzi, ocenił stan ząbków i ustaliliśmy dalszy plan wizyt.
Niestety wielu rodziców zwleka z pierwszą wizytą aż do momentu, gdy dziecko skarży się na ból zęba. Nie dopuść do takiej sytuacji, zdecydowanie lepiej jest zapobiegać niż leczyć!

Wizyta adaptacyjna

W wieku 2-3 lat z warto wybrać się z dzieckiem na tzw. wizytę adaptacyjną, podczas której dziecko w bezstresowej atmosferze już świadomie pozna gabinet, pochwali się lekarzowi lub higienistce stomatologicznej w jaki sposób samo myje zęby. Bardzo ważna jest miła atmosfera podczas takiej wizyty. Dziecko wystraszone, zniechęcone nie będzie współpracowało! Podczas takiej wizyty maluch ma możliwość bezstresowego poznania gabinetu, lekarza, sprzętu, co zaowocuje bezstresowymi wizytami w przyszłości. Do stomatologa powinniśmy zabierać dzieci co 3 miesiące. Dlaczego? Ponieważ zęby mleczne są słabiej zmineralizowane i bardziej narażone na próchnicę.



Jak przygotować dziecko do wizyty u dentysty?

Niejednokrotnie wizyta u stomatologa jest trudniejsza dla Rodzica niż dla dziecka. Rodzic nieświadomie przenosi swoje obawy związane ze Stomatologiem na dziecko, więc jeśli sami panicznie boimy się stomatologa wyślijmy na taką wizytę dziecko z drugim Rodzicem czy też Opiekunem. Ja panicznie boję się dentysty, ale mimo wszystko udawałam mamę twardzielkę i nie dałam po sobie poznać strachu:)
UWAGA! Nie używamy tekstów: „Nie bój się dentysty” „Pan/i Doktor Ci nic nie zrobi” „Musisz być dzielny/a” Błędem jest również strasznie dziecka dentystą. „Jak nie umyjesz zębów, pójdziesz do dentysty” „Nie jedz tyle słodyczy bo będziesz miał dziury w zębach i Doktor będzie wiercił”. Dzieci rozumieją więcej niż się nam wydaje, i potęgowanie strachu spowoduje u dziecka strach przed wizytą.

Gdzie szukać dobrego stomatologa?

Popytałam znajomych. Dostałam kilka namiarów na różne gabinety. Sprawdziłam opinię w necie. Znalazłam miejsca, do których możecie udać się z dzieckiem bez żadnych obaw! Napisałam do organizatora czy w naszym mieście są takie miejsca. Okazało się że jeszcze nie, także przetarliśmy szlaki i dzięki nam wyłoniliśmy pierwsze takie miejsce w Białymstoku - Dentlandia! Organizator kampanii Zachęć Swoje Dziecko Do Mycia Zębów wraz z Polską Akademią Stomatologii Dziecięcej stworzyli Gabinet Przyjazny Małemu Pacjentowi, projekt który wyłania z całej Polski gabinety i lekarzy chętnie i z sercem leczących dzieci. Gabinety w których rozumie się jak ważne jest podejście Stomatologa do dziecka, dziecko nie jest leczone na siłę i gdzie uważnie dba się o każdy ząbek! Powstała mapa Gabinetów Przyjaznych Małemu Pacjentowi, zobaczcie TU. Organizatorzy nie dotarli jeszcze wszędzie, więc jeśli znacie Gabinet godny polecenia to podpowiedzcie im gdzie powinni się wybrać.


A teraz kilka informacji które musicie poznać!

Jak nauczyć dziecko myć zęby?


Małe dziecko nie umyje dokładnie zębów. Musisz mu pomóc i nauczyć go jak dbać o ząbki. U nas wygląda to tak, że najpierw dzieci myją ząbki same, a potem razem ze mną lub odwrotnie. Najlepiej myć zęby okrężnymi ruchami, dobrze się przy tym bawiąc. Mycie ząbków to nie tylko podstawowy zabieg higieniczny, ale przede wszystkim dobra zabawa! Sami zobaczcie:






Kiedy zacząć czyścić ząbki dziecka?

Od dnia narodzin! Zęby u dziecka rozwijają się już w 6 tygodniu ciąży! Dzięki czyszczeniu jamy ustnej przygotowujesz dobre miejsce na mleczaki. Dbanie o dziąsła pozwala unikać zapaleń dziąseł i zmniejszy ból doskwierający dziecku podczas ząbkowania.
Jak powinno wyglądać czyszczenie? Możesz wyczyścić dziąsła gazą nasączoną przegotowaną wodą. Polecam Ci też specjalne jednorazowe waciki. Przecieranie wzmacnia dziąsła (stają się bardziej twarde i zwarte). Brytyjczycy zrobili badania które mówią, że przemywanie dziąseł od urodzenia zapobiega powstawaniu bólu w okresie wyrzynania się zębów!!!

Jak czyścić ząbki gdy pojawią się pierwsze ząbki?

My używaliśmy takich specjalnych nakładek na palca. To taka silikonowa szczoteczka nakładana na palec. Są też specjalne gryzaki (trojaczki do tej pory lubią je gryźć, przynoszą im ulgę przy idących „4”), i pierwsze szczoteczki.
Trzeba pamiętać, ze pierwsza szczoteczka powinna być z miękkim włosem, a szczoteczki należy wymieniać do 2-3 miesiące. My odkąd dzieci zaczęły same myć ząbki wybraliśmy szczoteczki elektryczne. Miałam obawy, czy nie będą bały się używać takich burczacych szczoteczek. Pierwszym krokiem było.. zaprzyjaźnienie się ze szczoteczkami. Pokazałam im je, usiadłam na podłodze i włączyłam szczoteczki postawione na kafelkach. Nasze szczoteczki świecą i burczą. Dzieciaki je uwielbiają. My myjemy ząbki 3-4 razy dziennie!!!

Jaką pastę wybrać dla dziecka i jak ją stosować?

Zalecenia Polskiej Akademii Stomatologii Dziecięcej w sprawie stosowania fluoru:

Polska Akademia Stomatologii Dziecięcej – zgodnie z przyjętymi zaleceniami polskich i międzynarodowych grup ekspertów - zaleca stosowanie past z fluorem od momentu pojawienia się pierwszego zęba. U dzieci do 3. roku życia zaleca się stosowanie past z zawartością 1000 ppm fluoru, u dzieci w wieku 3-6 lat past z zawartością powyżej 1000ppm fluoru, a u dzieci powyżej 6. roku życia past do 1450 ppm fluoru. Fluor stosowany zgodnie z zaleceniami jest w pełni bezpieczny i pożyteczny.


Ile pasty nakładać na szczoteczkę?

Dziecko niewypluwające: nakładamy (wklepujemy we włosie szczoteczki) ilość pasty wielkości pół ziarenka grochu.
Dziecko wypluwające (od ok. 3 do 10 lat) ilość pasty wielkości ziarenka grochu (też zalecane jest wklepywanie przynajmniej dla tych przedszkolaków)
Młodzież i dorośli 1 cm pasty.

Przypomnijcie sobie teraz reklamy past z TV. Źle stosują pastę! Ilość wyciśniętej pasty na całą szczoteczkę z charakterystycznym czubkiem jest za duża! Warto wiedzieć że, dziecku łatwiej jest połknąć pastę, która się pieni niż taką żelową która po szorowaniu zamienia się w wodę i ścieka dziecku po buzi do umywalki. My używamy przyjaznych produktów, znajdziecie je TU.
CZYTAJ DALEJ
13 września 2016

Niezniszczalny talerzyk który odmienił nasze posiłki!

Co zrobić, by dziecko podczas posiłku nie pobrudziło wszystkiego wokół? Jednym prostym gadżetem, wygrałam walkę z jedzeniowym armagedonem:) 


CZYTAJ DALEJ
11 września 2016

Jak pielęgnować związek po narodzinach dzieci?

Ciąża, narodziny dziecka to wyjątkowy czas w życiu każdej rodziny. Gdy na świecie pojawia się dziecko, często dotychczasowe życie wywraca się do góry nogami. Zmieniają się priorytety, zmienia się wszystko. Dotychczasowe poukładane życie idzie w zapomnienie, a dziecko staje się centrum wszechświata. Jak w tym wszechświecie nie zatracić udanego związku?

Przygotuj się na zmiany 

Świadomość zmian jakie nas czekają pomogła nam w ogarnięciu nowej rzeczywistości. Przyznam Wam szczerze, byliśmy świadomi zmian jakie zajdą w naszym życiu po urodzeniu dzieci, ale mimo wszystko, wszystko nas przerosło. Sami, sami, sami! Zakładaliśmy że przez pierwsze tygodnie sami będziemy z dziećmi. Sami będziemy kąpać, karmić, bawić, nosić.. Życie szybko to zweryfikowało. Moja mama była u nas już po kilku godzinach po przyjeździe dzieci do szpitala. Mimo wszystko, byliśmy świadomi tego, że zmieni się wszystko. Nie będzie czasu na nic. Nie będzie czasu na odpoczynek, wieczory we dwoje, wypady do kina. Przynajmniej nie przy trojaczkach, i nie na początku. 

Dziel się obowiązkami 


Gdy słyszę pytanie czy D. pomaga mi przy dzieciach to wybucham śmiechem. Odpowiadam pytaniem na pytanie: A z jakiej racji ma mi "pomagać"? Rozmówca jest zbity z tropu, nie wiedząc do końca o co mi chodzi. W głowie układa sobie zapewne scenariusz że jestem przedstawicielką "tych" kobiet, które uważają mężczyznę jako pana wszechświata i po pracy jedynym ich obowiązkiem jest leżenie na kanapie. A no nie! Mamy wspólne dzieci, mieszkamy razem, wspólnie wychowujemy, dlatego też współpraca na każdej płaszczyźnie to norma. 
Od początku staramy się podzielić obowiązkami, co naprawdę daje rewelacyjne efekty. Ja kąpię dzieci, D. kolejno ubiera je do snu. On sprząta zabawki, ja przygotowuję w tym czasie mleko. Ja ogarniam sajgon, to on w tym czasie może rozwiesić pranie. Uwierzcie mi, dzięki temu nie jestem zaharowaną matką polką, doceniam jego wkład i to, że wspólnie dbamy o naszą rzeczywistość. 

Doceniaj potrzeby partnera

Dzieci to centrum wszechświata, złotym środkiem jest jednak znalezienie w nim.. siebie. Oj, bardzo długo zajęło mi przestawienie myślenia. Do tej pory żyłam tylko dziećmi, daleko w tyle mając swoje potrzeby, marzenia, siebie. Najważniejsze były one. Ile tak można? Jak długo? Im szybciej wrócicie na dobre tory, tym lepiej. Lepiej dla Was. Jesteś matką, ale też kobietą, żoną, przyjaciółką, siostrą.. Tak samo tatuś. Poza pracą ma też swoje hobby, znajomych. Każde z Was ma prawo mieć swoją przestrzeń. Idź na zakupy, na kawę do przyjaciółki, do kina czy do fryzjera. Te kilka godzin da Ci takiego kopa, energii. Przewietrzysz sobie głowę, odpoczniesz. Gwarantuję Ci, że wrócisz stęskniona i na nowo zakochana w swoim dziecku i mężu, który został z dzieckiem.. i ma się dobrze!:) Bez pretensji wypraw go potem na mecz czy piwo z kumplami, odpłaci Ci dobrem;)

Idź na randkę!


Wystarczy chcieć. A chcieć to móc. My, pierwszy raz wyszliśmy na randkę, TYLKO we dwoje, gdy dzieci miały 8 miesięcy. Zostawiliśmy dzieci z najlepszą ciocią i wujkiem i po prostu opuściliśmy dom. Nie będę Wam tu ściemniać, to wcale nie było takie proste, bynajmniej dla mnie. Godzina 20.00, siostra opowiada nam właśnie o nowej włoskiej restauracji. Nabieram mega ochoty na prawdziwą włoską pizzę i panna cotte z sosem malinowym. Siostra deklaruję zostanie z trojaczkami. Dzieci śpią, mają najlepszą opiekę - teoretycznie nie ma żadnych "ale" żeby nie skorzystać z tej okazji. W mojej głowie rodzi się wiele wątpliwości. A to nie wyjściowo wyglądam, a to późno (godzina 20.00! ;)), a co będzie jak dzieci się obudzą? Nagle D. staje przede mną gotowy do wyjścia i pyta czy idę z nim czy ma iść sam. Tak całkiem poważnie. Nie miałam wyjścia ;) Sprowadzona do parteru przez siostrę po 15 minutach siedziałam w aucie. I wiecie co? O mój Boże! Jak mi było tego trzeba! Podczas całego wieczoru zadzwoniłam do siostry tylko raz. I tak cały wieczór rozmawialiśmy o dzieciach. Wróciliśmy do domu, dzieci po pierwszym nocnym karmieniu śpią w najlepsze. Mama z tatą mieli wychodne i świat się nie zawalił! Praktykujcie to jak najczęściej! Takie wyjście, chociażby raz na miesiąc, dwa na pewno zrobi dobrze Waszemu związkowi. 

Tylko we dwoje

Bycie mamą i tatą i praca na cały etat. 24h na dobę. Wiecie jaki jest złoty środek udanego związku? Znaleźć chociażby chwilę na bycie tylko we dwójkę. Kiedy? U nas czas dla nas to czas, gdy dzieci śpią. W dzień nie udaje nam się wygospodarować wolnego czasu, ale pamiętamy o buziaku czy krótkim przytuleniu. Mały gest znaczy czasami więcej niż tysiąc słów:) Gdy dzieci idą spać, cieszymy się sobą! Powiem Wam szczerze że lubię ten czas. Jest chwila na rozmowę, plany, marzenia. Taki spokojny czas tylko dla nas.. z odgłosem niani elektronicznej w tle:) 

O innych sposobach nie muszę Wam mówić?:)

Oczywiście, po narodzinach dzieci nie zawsze było kolorowo. Zmęczenie, wykończenie, brak snu, problemy zdrowotne dzieci, strach o ich zdrowie i problemy życia codziennego dawały w kość. Jednak po wymianie zdań, udawanych fochu zawsze wracamy na właściwe tory. Szybko wracamy! Życie jest za krótkie na kłótnie! 

Dziewczyny, jak wygląda Wasz związek po narodzinach dziecka? 

Zawsze było kolorowo? Jest lepiej, gorzej?
Podzielcie się swoimi historiami, niech inne kobiety wiedzą że nie są same, czy jest dobrze, czy źle!

CZYTAJ DALEJ
8 września 2016

Jedenaste... nie zazdrość !

Zazdrościsz? Znasz to uczucie, prawda? Każdy je zna. Bez zazdrości żyje się lepiej! 






Wylecz się z zazdrości!


Ludzkie odczucie, prawda? Pojawia się często, ale to od Ciebie zależy jak wpłynie na Ciebie i Twoje życie. Zazdrość można podzielić na kilka kategorii. Materialną, uczuciową, na chorobliwą i pozytywną. Ta ostatnia powinna nam dawać najwięcej! Czego? Motywacji do działania! 

Znajomi polecieli w tym roku na Majorkę?
Zazdroszczę, my jak zwykle na Mazury!
Kupili nowe auto? 
Pff! Pewnie na kredyt!
Wysłali dziecko na zajęcia z robotyki?
Zabierają mu dzieciństwo!
Znajoma ma torebkę LV?
Pewnie ma bogatego faceta!
Kolejna zabawka?
Kupują mu wszystko, oby mieć spokój...


a teraz spójrz na to inaczej..

Znajomi polecieli w tym roku na Majorkę?
Oszczędzali 150 zł miesięcznie przez 2 lata. Kosztowało ich to wiele wyrzeczeń. 
Kupili nowe auto?
Kupili. Poprzednie wymagało ciągłych napraw, było skarbonką bez dna. Zamiast inwestować w stary, kupili nowy. 
Wysłali dziecko na zajęcia z robotyki?
Tak! Rozwijają pasję swojego dziecka! 
Znajoma ma torebkę LV?
Odkładała 50 zł z każdej wypłaty od lat! Spełniła swoje marzenie!
Kolejna zabawka? Kolejna. Mama zrobiła porządki, część zabawek sprzedała i kupiła w ich miejsce nową. 

Widzisz drugą stronę? Nie wszystko jest czarne i białe. Ty zauważysz nowe auto czy wycieczkę zagraniczną. Nie widzisz ile wyrzeczeń kosztowało odłożenie na spełnienie tych marzeń. Ile trzeba było sobie odmówić przyjemności, by zrealizować ten cel. Ty zazdrościsz, a ktoś cieszy się z osiągniętego celu, i jest dumny że udało mu się spełnić swoje marzenia. I co Ci to da?

Co Ci da zazdrość? Zły humor, bo innym się udało? Wkurzasz się że jeżdżą lepszym autem niż Wy? Mają lepiej/więcej? Popatrz na siebie i doceń to co masz. Ciesz się z tych wszystkich małych sukcesów które udaje Ci się osiągnąć. Jedni kupią mieszkanie za gotówkę, bo ich na to stać. Ty kupisz nowy mikser i to jest Twój sukces. Ciesz się z tego. Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia, im więcej mamy tym więcej chcemy mieć. Zazdrość materialna jest chyba najczęstszą i najgorszą formą zazdrości. Może nie, jest na równi z tą uczuciową, obie są złe!

Zazdrość spotkasz wszędzie. Ludzie zazdroszczą udanego małżeństwa, świetnych dzieci, awansu, samochodu, grona znajomych, psa czy kota, nowej bluzki, ładnego trawnika, nowego telefonu, kręconych włosów, talentu do wypieków ciast, metryczki, figury, dobrego szefa, pogody na urlopie.. wszystkiego! 

Ciesz się z sukcesów innych! 


Spróbuj! Spróbuj cieszyć się z sukcesów innych! Zapomnij o złości, złych emocjach i pogratuluj znajomej awansu! Szczerze! Uściśnij dłoń i uśmiechnij się. Niech jej awans będzie dla Ciebie motywacją do samorealizacji, zwiększenia swoich umiejętności i swojego awansu. Jej awans na pewno był efektem ciężkiej pracy, poświęcenia swojego czasu i dawania z siebie 100%. Zobaczysz, Ty też poczujesz się lepiej! Znajomi kupili wymarzone mieszkanie? Super! Kup butelkę dobrego wina i idź na parapetówkę. Ciesz się z ich wielkiego sukcesu. Być może przez kolejne 30 lat będą spłacać kredyt, ale spełnili swoje marzenia i mają swoje własne eM. Niech to mieszkanie będzie dla Ciebie dowodem na to, że ciężka praca i wiele poświęceń przybliża do spełnienia marzeń. 

Ciesz się ze swoich sukcesów!


Choćby najmniejszych! Skup się na sobie. Ciesz się z najmniejszych sukcesów, tych minimalnych. Nowa bluzka kupiona za połowę ceny - to aż dwa powody do uśmiechu. Pierwsza piątka dziecka w szkole? Zróbcie z tej okazji małe rodzinne święto! Mąż wrócił wcześniej z pracy? Super! Idźcie na rodzinny spacer i ładujcie akumulatory. Nie ma znaczenia czy sukcesem (którego inni będą Ci pozytywnie zazdrościć) będzie nowa bluzka, rodzinne wakacje czy po prostu szczęście, którym będziesz emanować. Ciesz się! 

Mam dość zazdrości, hejtu..


Dlaczego o tym piszę? Ostatnio coraz częściej zazdrość, dziwny hejt.. trafia we mnie. Tu, na blogu. Czasami, gdy czytam komentarze, żal mi jest ich autorów. Serio. Żal mi tych ludzi przez których przemawia zazdrość, chora zazdrość! Niektórzy mają dziwne rozumowanie odnośnie blogerów. "Wszystko za darmo! Kurierzy walą drzwiami i oknami, dary losu to codzienność, a maile z płatnymi współpracami zawalają pamięć skrzynki odbiorczej". Błędne myślenie. Bardzo! Niczego nie ma za darmo. Wszystko jest odbiciem ciężkiej pracy, zerwanych nocek, niekiedy wielu wyrzeczeń. Fakt, blogerom łatwiej jest dostać rabat na zakupy, niż zwykłemu Kowalskiemu. Ale warto wiedzieć że.. to Ty jesteś kowalem swojego losu! Spróbuj. Załóż blog. To nic nie kosztuje, a być może odnajdziesz się w tym doskonale. Spróbuj! Nie wyjdzie, trudno. Poznasz drugą stronę medalu. Uda się? Piona! 


Zawsze się znajdzie ktoś kto ma więcej/lepiej, to od nas zależy czy pozytywnie odbierzemy te sukcesy.. te małe i duże. To od nas zależy czy zepsujemy sobie dzień zazdrością, czy sukcesy innych dadzą nam kopa do działania! 

Spełnienia marzeń kochani i dużo, dużo pozytywnej energii :)
CZYTAJ DALEJ
6 września 2016

Polly 2w1 - Polly Progres5 - porównanie krzesełek do karmienia

Polly 2w1 vs. Polly Progres5 - porównanie krzesełek do karmienia. Mamy oba.
Nikodem ma najnowsze krzesełko od Chicco Polly Progres5, dziewczynki Polly 2w1.

CZYTAJ DALEJ
5 września 2016

Chodzik - wybawienie czy zło ?

Chodzik dla dziecka? Czy to dobry pomysł? 

Temat chodzika przebija się przez wiele portali, blogów i grup skupiających mamy na facebooku. Większość mam poszukuje chodzika jako wybawienia. Wsadzasz dziecko - ono sobie "chodzi" i po sprawie. Mi także zaproponowano sprezentowanie trzech chodzików dzieciom. Usłyszałam - że będę miała chwilę spokoju, ponieważ wsadzę dzieci i będą się bezpiecznie bawić, nauczę ich dzięki nim chodzenia, dzieciom na pewno takie rozwiązanie się spodoba, a także że będę mogła spokojnie wyjść.. do toalety.


Wychowałam trójkę 14 miesięcznych dzieci bez chodzików i jestem z tego poniekąd dumna. Dlaczego? Bo chodzik może zaszkodzić!

Czy dziecko korzystające z chodzika uczy się chodzić? NIE!

Wstaje, pada, wstaje, pada.. Podnosi się i klap na pupę! I tak kilkadziesiąt razy dziennie? I bardzo dobrze! Robi to "na zdrowie". Świadome próby wstawania, robienia pierwszych kroków przygotowują dziecko do naturalnego postępu w rozwoju. Takie ćwiczenia uczą dziecka przenosić ciężar ciała na miednicę i stopy, ćwiczy równowagę i staje się świadomy swojego ciała. Czego się uczy dziecko w chodziku? Niczego!
-  Procesy o których pisałam wyżej nie zachodzą naturalnie. Dziecko się rozleniwia, zamiast samemu kombinować sposoby przemieszczania się, odpycha się w chodziku bez problemu. 

- Nie ćwiczy mięśni, mięśni miednicy, utrzymania równowagi.
- Często dzieci, które bardzo dużo czasu spędzają w chodziku mają w późniejszym wieku wady stóp i postawy. Szczególnie te które bardzo wcześnie zostały uraczone chodzikiem, zanim zaczęły stabilnie siedzieć. 
- Chodzik nie uczy ostrożności. Dziecko chodzące w bezpiecznym, zabudowanym chodziku, obija się o meble, ściany. Wyjęte z chodzika nie zachowuje się ostrożnie. Przyzwyczajone jest do tego, że to własnie chodzik chroni go przed niebezpieczną ścianą czy szafką.

Chodzik to zło?


Teraz trochę medycznych, naukowych faktów. W 2002 roku przeprowadzono pewne testy. Mary Garrett zbadała chodziki, ich wpływ na rozwój dziecka. Podsumowując jednym zdaniem wyniki badań stwierdzono że, chodziki... opóźniają rozwój dziecka. Z badań M.Garrett wynika też, że dzieci, które nie używały chodzików zaczynają chodzić wcześniej, średnio o 4 tygodnie niż dzieci używające chodzików.
W Kanadzie, Skandynawii od 2004 roku jest zakaz sprzedaży chodzików z uwagi na szkodliwość rozwoju i ilość wypadków dzieci w chodzikach! Unia Europejska wydała normę bezpieczeństwa. Producenci mają produkować chodziki bezpieczne, wykluczające możliwość urazów i wypadków. Przeprowadza się testy stabilności, i nakazuje jasne i wyczerpujące instrukcje zawierające wszelkie ostrzeżenia. Na chodzikach zobaczycie informację, że nie jest on przeznaczony dla niemowląt, także dla dzieci które nie siedzą stabilnie, informacje, że chodziki nie są narzędziem do nauki chodzenia i mogą powodować zaburzenie naturalnego rozwój umiejętności chodzenia.


Lata temu, chodzi był na szczytach list wyprawkowych naszych mam. Nie mówiło się wtedy głośno o następstwach chodzenia w chodziku. Po latach mama przyznała, że problem mój i siostry z chodzeniem na palcach do wieku szkolnego wynikał z nadmiernego używania chodzika. Wiele z Was może stwierdzić ze same używałyście chodzików, czy też Wasze dzieci i nic im nie jest. Owszem, i tak może być, ale nie warto ryzykować. 

Używałyście czy macie na ten temat takie samo zdanie jak ja?


CZYTAJ DALEJ
4 września 2016

Jak przeprowadzić inhalację u dziecka? 3 sprawdzone sposoby

Jak przeprowadzić inhalację u dziecka?
3 sprawdzone sposoby!


Lada moment zaczyna się jesień. Wzmożony sezon przeziębień i chorób. My już rozpoczęliśmy chorowanie. Od 3 dni walczymy z zapaleniem oskrzeli u Lenki i Nikodema. Mamy zlecone inhalacje. To nasza druga przygoda z inhalowaniem, drugie podejście - tym razem bardziej udane niż poprzednie. 

Poprzednie inhalacje mieliśmy wiosną, dzieci miały wtedy 10 miesięcy i nie bardzo dały się przekonać do inhalacji. Tym razem podeszliśmy do tematu zupełnie inaczej. 




Jak przygotować dziecko do inhalacji?


1. Pokaż/wytłumacz 

Usiedliśmy na dywanie, rozpakowaliśmy inhalator i zaczęliśmy się nim bawić. Ja i D. Dzieciaki oczywiście w sekundzie były przy nas, żywo zainteresowane nowym sprzętem. Pokazaliśmy maseczkę, później włączyliśmy inhalację "dla zabawy" i sami się inhalowaliśmy. 

2. Nic na siłę 

Nasza zabawa przerodziła się w poprawną inhalację. Wołaliśmy "noski, noski" i przykładaliśmy maseczkę do noska. Dzieciaki bawiły się super, nastawiając się kolejno, nieświadomie robiąc inhalację.

3. Leczenie przez zabawę

U nas sprawdza się jeszcze jeden sposób. Gdy mam podać dzieciom lek, syrop czy wyczyścić nos "katarkiem" robimy próbę generalną na.. Myszce Miki, na czterech pieskach i małpce. Bardzo ufają tej metodzie, czują się bezpiecznie i z wielką chęcią naśladują swoje pluszaki:)

Mam nadzieję że dzięki inhalacji nie będziemy musieli przyjmować mocniejszych leków. Zaniepokoiło mnie "pochrapywanie" dzieci, tak jakby zalegało im coś w płucach. Ciche chrapanie okazało się zapaleniem oskrzeli. 

Zaczęliśmy też dbanie o odporność. Pijemy sok z czarnego bzu. I tu liczę na Waszą pomoc, co podajecie maluchom na odporność? 

CZYTAJ DALEJ
1 września 2016

Gdy boisz się o zdrowie, życie własnego dziecka.. świat staje w miejscu..

Wróciłam wczoraj wieczorem do domu, położyliśmy dzieci spać, usiadłam na balkonie i najzwyczajniej w świecie rozwyłam się jak mała dziewczynka! Z tych ostatnich emocji, z tego strachu, z ciągłego napięcia, z tych wszystkich nerwów które towarzyszyły nam przez ostatnie dni... 


Z urlopu wróciliśmy wcześniej niż planowaliśmy, w sumie to naszego wyjazdu nie można nazwać urlopem, bo nic a nic nie odpoczęliśmy. Cały czas z tyłu głowy mieliśmy Oliwkę. Na urlopie zauważyłam coś dziwnego na prawym oku Oliwki. Głęboką kreskę, kanalik, przebarwienie tęczówki. Zamarłam! Zapewne macie na myśli to samo co ja...

Nie dałam rady jeść, spać, funkcjonować normalnie. Denerwowałam się do tego stopnia, że lada moment a wylądowałabym na SOR'ze.. Przeszukałam internet, znalazłam specjalistę polecanego w Kwidzynie, cudem mama załatwiła nam wizytę i na drugi dzień pojechałam z Oliwką do lekarza. Jednak gabinet przystosowany był do badania osób dorosłych, i badanie nie dawało 100% odpowiedzi. Uspokoiłam się na chwilę. Zadzwoniłam do "naszej" Pani profesor która miała dzieci pod opieką na oddziale wcześniaków, udało mi się umówić na wizytę w ekspresowym terminie, wróciliśmy wcześnie i pojechaliśmy. 

Do sedna..

Cholernie bałam się że to siatkówczak. Wiem, pomyślicie że wyolbrzymiam. Ale jeżeli chodzi o zdrowie dziecka.. same wiecie. Zrobiłam Oliwce setki zdjęć, uspokajałam się po analizie każdej fotografii, blasku nie znalazłam!!!! Musiałam jednak usłyszeć zapewnienie od specjalisty!

Po tych tygodniach strachu, dziś znamy diagnozę. Nie jest to nic złego! Ta "rysa" to po prostu urok budowy oka. Być może też następstwo zmiany koloru oka, bo rzeczywiście owa rysa ma inny kolor niż reszta siatkówki. Dla wszystkiego za miesiąc zrobimy USG oka, potrzebujemy tego badania także dla neurologa, by upewnić się że wylewy wcześniacze się nie powiększają. To badanie dopełni diagnozy, ale już teraz jestem spokojna. 

Nasze życie wróciło do normy, musimy się zresetować i odpocząć. Te ostatnie dni były naprawdę wyczerpujące psychicznie. Gdy chodzi o zdrowie dziecka.. rodzic zamartwia się do granic możliwości. Ja jestem panikarą. Wszystko co dotyczy dzieci jest priorytetem, a gdy chodzi o ich zdrowie.. same wiecie. 

Także wracamy kochani! Wracam do Was od września z nowymi postami, wieloma postami które chwycą Was za serce, pokażę Wam jak wygląda nasze życie.. z rozbrykanymi trojaczkami! 








CZYTAJ DALEJ
TOP