5 sierpnia 2016

O przyszłości moich dzieci myślę już dziś... Ty też pomyśl!


Od pierwszego USG, od pierwszej wiadomości o trojaczkach nasze życie zmieniło się diametralnie. Może ciężko jest Wam sobie wyobrazić jaka rewolucja zaszła wtedy w naszym życiu, ale wierzcie na słowo – to był istny Armagedon. Wiedzieliśmy już wtedy, że musimy zrobić wszystko by zapewnić dzieciom maksimum miłości, dobroci i spokojną przyszłość.

Jakiś miesiąc temu odbyłam przezabawną rozmowę ze znajomą. Brzmiała mniej więcej tak:

X: Aga! Ty słyszałaś że będą sprawdzać na co wydaje się 500+?
Ja: Tak? Nie słyszałam.
X: No mówię Ci! Będziesz musiała zbierać paragony żeby udowodnić że kasa idzie na dzieci.
Ja: No to będzie problem, bo będę mogła udowodnić tylko jeden wydatek na prywatną wizytę u neurologa.
X: To reszty nie zbierałaś?
Ja: Nie, ja ich po prostu nie wydałam.
X: …

Większość ludzi myśli, że nagle zostaliśmy milionerami. Pf! Że zgarniamy 500 zł na każde dziecko i żyjemy jak pany. Niech sobie głupio myślą, my pomyśleliśmy mądrze.

Przed narodzinami dzieci założyliśmy konto oszczędnościowe. Ja i D. odkładamy tam każdą nadprogramową gotówkę, czy to co zostaje na kontach pod koniec miesiąca. Udało nam się odłożyć kwotę, dzięki której śpię spokojnie. Wiem, że w razie „wu” będę miała za co pójść do lekarza z dziećmi, kupić leki czy buty na zimę. Kosztowało nas to wiele wyrzeczeń i mądrego planowania wydatków. Nauczyłam się tego. Nie zawsze miałam oszczędzanie we krwi, szczególnie, że odkładanie pieniędzy to tylko wierzchołek góry lodowej – zgromadzoną gotówką warto mądrze zarządzać, żeby nie traciła na wartości.

Nasza rodzina liczy 5 osób. Aktualnie mamy takie same dochody jak wtedy, gdy byliśmy we dwoje. Wtedy nie udawało nam się zaoszczędzić praktycznie nic. Były zawsze jakieś zapasowe pieniądze (a to na wypadek gdyby auto się popsuło, czy trzeba było iść prywatnie do lekarza), ale z łatwością się rozchodziły na bzdury. Nie traktowaliśmy tego jako zabezpieczenia naszej przyszłości, a jako odłożoną kasę na przyjemności.

Narodziny dzieci zmieniły wiele! Staliśmy się odpowiedzialni za 3 małe istotki. Stanęły przed nami zadania trudne, którym musieliśmy podołać. Musieliśmy zapewnić dzieciom dobry start, bo początki miały trudne. Zaczęliśmy działać z głową! Usiedliśmy któregoś wieczoru z D., gdy dzieci były jeszcze w szpitalu, i przeanalizowaliśmy naszą sytuację, starając się znaleźć sposób i metodę na nowe planowanie domowego budżetu i oszczędności.

5 kroków do oszczędzania


1. Musisz podjąć śmiałą decyzję – ZACZYNAM OSZCZĘDZAĆ.

2. Zrób mały research wśród znajomych. Może ktoś z nich pracuje jako doradca inwestycyjny? Wtedy problem z głowy, doradzi Wam na pewno jak oszczędzać i – przede wszystkim - jaki sposób wybrać, by odłożone pieniądze zarabiały. Powtarzam to już po raz drugi, ale odkładanie pieniędzy do materaca nie ma sensu – pieniądz bowiem traci na wartości, i to, co można było kupić za 1000 zł pięć lat temu, ma się nijak do obecnej wartości tej kwoty.

3. Edukacja. Możesz też samemu zgłębić temat. Poświęcisz zapewne swój wolny czas, po godzinach, na porównanie ofert, poznanie rynku, czy zaznajomienie się z rodzajami funduszy inwestycyjnych (zobacz TU), lokat czy kont oszczędnościowych. Ja nie miałam na to czasu i odwagi. Pieniądz to pieniądz, a ja niestety nie mam żadnej wiedzy bankowej, dlatego postanowiliśmy zaufać profesjonalistom. Oczywiście, nie byłabym sobą gdybym jakkolwiek nie poznała tematu wcześniej. Czego się dowiedziałam?

Inwestowanie nierozerwalnie wiąże się z ryzykiem – dlatego zanim w ogóle się zdecydujesz przeznaczyć na to działanie pewną sumę pieniędzy, dobrze się przygotuj. Na pewno nie inwestuj całych swoich oszczędności, bo to się może skończyć klęską, czyli utratą całego zabezpieczenia finansowego. Oczywiście istnieją sposoby, żeby ryzyko inwestycyjne minimalizować, a jednym z najpopularniejszych jest dywersyfikacja portfela inwestycyjnego. Z czym to się wiąże? W największym skrócie to inwestowanie w różne fundusze, dzięki czemu kryzys w jednej branży nie wpłynie na Twoje całe zainwestowane środki finansowe (więcej o tym przeczytasz tutaj: KLIK. Zresztą takie rzeczy warto wiedzieć nawet jeśli nie zajmujesz się inwestowaniem samodzielnie.

4. Decyzja. Odważna decyzja do lepszej, spokojnej przyszłości. Nie trzeba wiele! Serio! Ja byłam przekonana że musimy uzbierać konkretną kwotę żeby zacząć cokolwiek działać z tematem. Zdziwiłam się bardzo, gdy przeczytałam że wystarczy 200 zł!

5. Oszczędzanie. To potoczy się samo, wystarczy zdecydować, wybrać odpowiedniego doradcę inwestycyjnego, zdecydować i działać!

Jakiś czas temu trafiłam na post Taty w pracy (klik) i tak naprawdę od tamtej pory sporo myślę o oszczędnościach i inwestycji w przyszłość. Kiedy jak nie teraz? Dobre nawyki, przemyślane kroki dadzą nam spokojną przyszłość. Do tej pory radziliśmy sobie bez tych 500set, poradzimy sobie i teraz. Spokojna przyszłość dzieci, spokojna przyszłość rodzica. O to przecież chodzi każdemu rodzicowi ! Prawda? Już wkrótce pokażę Wam moje patenty na oszczędzanie!

Przede mną bardzo ważny czas w sferze zawodowej. Koniec urlopu macierzyńskiego skłania do głębokich przemyśleń, analizy „tu i teraz” i decyzji „na potem”. Z jednej strony decyzja jest oczywista, ale zawsze pojawia się jakieś ale…

9 komentarzy

  1. Robię tak samo, kasa za 500+ i zwrot z podatku idzie na konto oszczędnościowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo Ty !!:) dam Ci znać jakie inwestycje znaleźliśmy, żeby kasa zarabiała :)

      Usuń
    2. Super, będę czekała :)

      Usuń
  2. Brawo!
    Do mnie doszło to późno, ale lepiej późno, niż później... Mam w tej chwili mały zamęt w życiu, co będzie wiązało się z dodatkowymi kosztami wizyt prywatnych z dzieckiem u lekarzy i dojazd na badania. Jeszcze rok w tej chwili w jakiej się znajdujemy poszlibyśmy po prostu po... Kredyt. Dziś mamy oszczędności. 500 plus i zwrot podatku były dodatkowym przebudzeniem. Dziś mamy oszczędności, niewielkie ale już czuję się bezpieczna o los moich dzieci i rodziny 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. To super mieć z czego oszczędzać,
    Wielu rodzinom nie starcza do
    1.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Wszystko pieknie fajnie, ale zeby oszczedzac trzeba miec z czego. Mojemu dziecku nic nie brakuje, ale ciezko mi odlozyc nawet 50 zl miesiecznie a co dopiero "tylko" 200zl by pomyslec o lokacie itp ;). Nie mam nic zlego na mysli, to bardzo fajny i jak widac skuteczny sposob na oszczedzanie. Tylko nie kazdy moze sobie na to pozwolic.
      Super, ze przy trojce dzieci pieniadze z 500+ mozecie odlozyc. Nie kazdy niestety ma taki luksus. I nie chodzi mi tu o hejt, tak normalnie pisze. W sumie to rozumiem zdziwienie Twojej znajomej no bo przy trojce dzieci sa wydatki. Skoro starczy Wam z waszych wyplat to super :).

      Usuń
  4. Mam wrażenie czasami, że żyjesz w innym świecie. Czytając twojego bloga, a szczególnie ostatnie wpisy mam wrażenie, że kręcisz. Piszesz,że nie wiesz jak żyć z jednej pensji (ty na wychowawczym, mąż pracuje) sposobów na oszczędności. Z drugiej strony wpis z inwestycjami/lokatam itp. Jeszcze z innej buty dla dzieci na ok. 3 miesiące o łącznej wartości ok. 1000zł. Wczasy, szukacie noclegu nad morzem. Hmmm chyba nie do końca jesteś szczera w tym co piszesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jesteś tu przypadkiem, bo widać że nie bardzo się orientujesz:P Nie jestem na wychowawczym, ale za chwilę będę. Nie wiem jak będę żyć, bo będzie ciężko, ale wiem że już teraz oszczędzam aby żyło nam się dobrze.
      Szukam sposobów na oszczędzanie, i będe się z nimi dzieliła, bo skoro u mnie się sprawdza, u innych też może.
      Heh, buty. Śmieszycie mnie z tym strasznie. Pierwsze buty dla dziecka mają być dobre! Poczytaj o tym, a potem oceniaj. Jak już pisałam, na buty poszedł budżet świąteczno-urodzinowy z prezentów dzieci. Ale w ja Ci się wcale nie musze tłumaczyć:) Jeśli to Cię pocieszy, to mam już odłożone 380 zł na buty na zimę, a mamy sierpień. Wystarczy myśleć, i planować wydatki, To żadna filozofia.
      I uwierz mi, jestem cholernie szczera, bo dzięki szczerości mogę być autentyczna, a to podstawa blogera!

      Usuń
  5. Poruszona ważna kwestia według mnie. Nawet drobne oszczędności po kilkunastu latach mogą przełożyć się na całkiem fajną sumkę. Osobiście jeszcze nie mam dziecka, ale bardzo poważnie podchodzę do kwestii bycia ojcem chrzestnym i po cichu co miesiąc oszczędzam różne sumki, a żeby na 18 sprezentować coś młodemu. Oszczędzanie przez drobnych sumek w perspektywie nastu lat i tak przekłada się na całkiem sporą kwotę :)

    OdpowiedzUsuń

TOP