5 lipca 2016

Kiedyś śmiałam się z innych mam, dziś robię to samo!

Nie będąc jeszcze mamą śmieszyło mnie wiele rzeczy. Śmiałam się z dzieciatych koleżanek, opowiadających zabawne (w moim mniemaniu) perypetie z dnia codziennego. Odkurzanie kilka razy dziennie, czy prysznic w 2 minuty? Bez przesady!!!! Myślałam.. a potem sama zostałam mamą!



1. Jak można odkurzać 5 razy dziennie?
Serio, to mnie zaskoczyło. Pukałam się w głowę, jak można odkurzać kilka razy dziennie. Do tej pory wystarczyło mi odkurzenie domu raz, góra dwa razy w tygodniu. Było czysto. Teraz? Odkurzam po śniadaniu/ obiedzie i wieczorem przed spaniem dzieci. Śmiało mogłabym odkurzać jeszcze po drugim śniadaniu czy podwieczorku, ale schytrzyłam się i zamiatam salon:P Nikodem kilka razy dziennie włącza też swoją ulubioną zabawkę - irobot roombę, na korzyść dla mnie;)

2. Mycie luster i drzwi balkonowych... codziennie
To już było przegięcie! Okna myłam 2 razy w roku, a lustra kilka razy w miesiącu. Teraz żeby zobaczyć co się dzieje za oknem, raz dziennie myję drzwi balkonowe. Są tak upeplane że świata nie widać! Odciśnięte łapki, noski i buźki. Standard. 

3. Zimna kawa
Od zawsze lubiłam zimną kawę, ale słodką i wypitą w spokoju. Zastanawiałam się jak można nie znaleźć kilku chwil na spokojne wypicie kawy w ciągu dnia. Teraz kawę piję tylko w trakcie drzemek dzieci, kawę zrobioną wcześniej. Nie słodzę. Przy małych dzieciach zapominałam o słodzeniu, było to marnowanie cennych 10 sekund:P 

4. Prysznic i toaleta 
To chyba najdotkliwiej odczułam. Pierwsze tygodnie po zabraniu dzieci ze szpitala były wyjęte z życia. Zawsze będę dozgonnie wdzięczna najbliższym za pomoc w tamtym czasie. Karmienie co 2h, ściąganie pokarmu, chwila oddechu i od nowa. Aaaaa, czasami jeszcze był sen - kilkanaście minut między jednym karmieniem a drugim. Prysznic trwał kilka minut, a czasami nawet odpuszczaliśmy i padaliśmy spać w ubraniach, do rana nie daleko. Śmiałam się z koleżanek posiadających chodzące, raczkujące dzieci:) Nie rozumiałam, dlaczego nie można spokojnie skorzystać z toalety, zrobić szybkiego makeupu? Teraz gdy pod drzwiami widzę 30 paluszków, lub 3 buźki przyklejone do szkła w drzwiach.. już wiem. A o zgrozo, gdy zapomnę domknąć drzwi wychodząc do toalety.. ten scenariusz zna chyba każda mama:)

.. to lecę odkurzać ;)

A Was co zaskoczyło w macierzyństwie?:)


5 komentarzy

  1. Heh dokładnie, mnie przerosła choroba dziecka, zaskoczyła sama siebie ze potrafię być opanowana w kryzysowej sytuacji. Zaskoczyło mnie też to ze dzieci bardzo dużo pamiętają, moja 2 latka usłyszy znajome słowo np.Anna i kojarzy Eliza i Anna, ciocia Ania? Po za tym wszystko jak piszesz

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie zaskoczył to, że padasz na twarz ze zmęczenia, obiecujesz sobie się przespać jak Dziecko spi..... i co ? siedzisz i sie na nie patrzysz zamiast spać ;) Kamila G :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie zaskoczyła depresja poporodowa. Powiedziała "cześć" i tak się zakumlowałyśmy na kilka pierwszych tygodni. Na prawdę, nie wpadłam na to, że po dziewięciu miesiącach niecierpliwego czekania na swojego maluszka będę miała problem z tym, żeby go wziąć na ręce, przytulić, nakarmić. Dobrze, że byli wtedy moi najbliżsi, że mnie do tego zmuszali, bo chyba by mi dziecko z głodu umarło... Przy drugim synu jak depresja zapukala do drzwi to powiedziałam "sajonara" i te drzwi jej zatrzasnęłam przed nosem :) Przy drugim dziecku zaskoczyło mnie to, że jestem sobie w stanie sama tak dobrze poradzić i ogarnąć dwójkę oraz to, że starszy syn tak będzie kochał braciszka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No przyznam, że ja z półgodzinnego pobytu w łazience zrezygnować nie potrafię i jest to mój codzienny rytuał ;-) Śmiem twierdzić, że przed dziewczynkami codzienna toaleta zajmowała mi mniej czasu i nie była aż tak bardzo przyjemna :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie myję okien, choć szybę balkonową mam wylizaną przez malamuta codziennie. Nie odkurzam kilka razy dziennie. Piję ciepłą herbatę (nie zawsze, ale się udaje). Prysznic, fakt, biorę szybki. Ale bez problemu zazwyczaj. Zazwyczaj ;-) Ale jest cos co mnie zaskoczylo: nie zalezy mi na mejkapie, co najwyzej pomaluje rzesy i to wszystko. Duzo rzeczy sie nauczylam dzieki moim blizniakom. Takze tego, ze jestem w stanie sama ich ogarnac, choc czasem sa ciezcy w obyciu hehe. I tego, ze potrafie sie zajac niepelnosprawym dzieckiem. I ze z mezem dajemy rade :)

    OdpowiedzUsuń

TOP