26 lipca 2016

Jedna z najważniejszych decyzji...


Życie to ciągłe dokonywanie wyborów. Miliony decyzji do podjęcia. Od tych totalnie błahych, po te które bardzo mocno wpływają na nasze życie.

Lada moment kończy się mój "urlop". Ten, kto nazwał ten czas "urlopem" na pewno sam nie miał dzieci. Lepiej pasuje "House Manager 24/7" prawda? Wiecie jaka byłam naiwna?! Będąc w ciąży planowałam powrót do pracy po pół roku. Serio! Ja bardzo wierzyłam że mój plan uda mi się zrealizować. Nie planowałam całego etatu. Pół. Ewentualnie 3/4, połączenie pracy z biurze z pracą w domu. Potem na świat przyszły dzieci. Mój czas wolny spadł do poziomu zerowego. Ale mimo wszystko moje ambicje nie pozwalały mi "siedzieć". Miałam dom, męża, bloga i trzy małe cudeńka. Mimo wszystko gdy skończyły pół roku zgodziłam się poprowadzić pewien projekt. Bardzo w niego wierzyłam, bardzo chciałam robić to co robiłam, podobało mi się na maxa. Jakim kosztem? Snu przez kilka godzin dziennie, kilkudziesięcioma telefonami w ciągu dnia, sprawdzaniem maila co chwila w komórce. Wytrzymałam 4 miesiące i kresem sił odpuściłam. Musiałam. Nie dawałam rady z tempem. Bloga nieco zaniedbałam, a to przecież moje 4 dziecko! Nie mogłam sobie pozwolić by moje przemęczenie, moje ambicje odbiły się na rodzinie czy dzieciach. Wybór był oczywisty, chodź ciężki. Projekt odpuściłam. Ale wiem że wrócę!:)

Po tym czasie wiedziałam już, że mój powrót do aktywności zawodowej może nie być taki prosty, jak wydawało mi się kilka miesięcy wcześniej. Dzieci rosły, stawały się coraz bardziej komunikatywne, jasno dawały znać o swoich potrzebach, a jedną z tych potrzeb byłam JA! MAMA - mama która jest! Na tym etapie pojawiło się kilka dróg którymi możemy pójść. Zostawić dzieci pod opieką babci, wysłać do żłobka, albo poświęcić karierę na rzecz dzieci. Każda droga znajdzie tylu samo zwolenników co przeciwników. Życie przecież funduje nam różne sytuacje. Nie wszyscy mają babcię pod ręką, inni rozważają żłobek czy wynajęcie niani, a jeszcze inni z przeogromną chęcią zostają w domu czy wracają do pracy bez wyrzutów sumienia. Mi/nam podjęcie decyzji zajęło sporo czasu. Deadlinem był powrót z urlopu. Mieliśmy wtedy podjąć ostateczną decyzję. Jednak nie chciałam marnować urlopu ciągłymi przemyśleniami. Zdecydowałam już, teraz. Zdecydowaliśmy razem. Było wiele za i przeciw. Było analizowanie każdej opcji. Każdej! Po sto razy! I nigdy do końca nie byłam przekonana.

Nie chciałam zostawiać dzieci pod opiekę babci. Znam swoje dzieci, znam ich możliwości i potrzeby. I przewidując ich kolejne poczynania wiem jedno, że z dnia na dzień będzie zabawniej, a tym samym ciężej. I mimo że "babcia" była jedyną rozważaną na poważnie opcją, nie chcę obarczać samą mamę opieką nad trójką maluchów. Zapewne gdyby obrodziło nas w mniejszej ilości;).. już od pół roku siedziałabym za biurkiem. Babcia kocha wnuki nad życie! Mając trójkę dzieci w jednym wieku zrozumiałam na poważnie, dlaczego naturalną rzeczą jest rodzenie dzieci w liczbie pojedynczej. Stosunek 1:1 jest jak najbardziej uzasadniony. Mając pod opieką jedno dziecko jesteś w stanie zapewnić mu wszystko. 100% czasu, poświęcenia, bezpieczeństwa. Babcia miałaby na głowie trójkę rozbrykanych, żywiołowych maluchów co przysporzyłoby jej wielu atrakcji. Mając dzieci od roku wiem, że nigdy nie zostawię dzieci pod opieką jednej osoby - no chyba że śpią! Nie z moimi dziećmi... Sama miałam możliwość bycia z mamą w domu aż do pójścia do "0". Mimo to, do szkoły chodziłam od 2 roku życia;) Babcia pracowała w szkole, w szkole która znajduje się po drugiej stronie ulicy, więc byłam tam częstym gościem. Ale szalenie cenie sobie że wychowała mnie mama, a nie przedszkole!
Żłobek? To nigdy nie przyszło mi przez myśl. Nie byłabym w stanie oddać dzieci do żłobka. Podziwiam rodziców decydujących się na takie rozwiązanie. Ja za bardzo bym się wszystkim przejmowała, bała.. poza tym.. uważam że są jeszcze o wiele za małe na takie rozwiązanie.

Powrót do pracy. Chciałam. Bardzo chciałam. Ja nie umiem nic nie robić. W zawodzie pracowałam od 9 lat, tak naprawdę od 18stki kroczyłam w tym kierunku. Byłam pracoholikiem. Byłam pracoholikiem na najwyższym poziomie. Praca od 6:30, 7 gdy wszyscy przychodzili na 8. W komórce 5 firmowych poczt @, w prywatnej książce adresowej połowa adresów to ludzie z branży. 5 filiżanek kawy dziennie i praca, praca, praca. Kochałam to! Kochałam to i potem zaszłam w ciążę. Po szczerej rozmowie z szefem dostałam nakaz odpoczywania w domu! Oczywiście pracowałam w ciąży. Nawet w szpitalu "doglądałam" spraw. Ja naprawdę lubiłam swoją pracę! Tydzień temu byłam na rozmowie z szefem. Przekazałam mu moją decyzję. Zrozumiał, chociaż chyba po cichu liczył na mój powrót...

Tak! Podjęliśmy tą decyzję.. zostaję w domu z dziećmi! Myślicie że łatwo było mi zdecydować tak, a nie inaczej? NIE! Cholernie trudno! Wraz ze złożeniem wniosku o urlop wychowawczy podjęłam najtrudniejszą, a zarazem jedyną słuszną decyzję. Za jakiś czas na pewno wrócę do pracy zdalnej, ale jeszcze nie teraz. Poczekam jeszcze chwilę, aż moja trójca będzie wykazywała większe zainteresowanie czymkolwiek i będzie umiała zająć się czymś chociaż na pół godziny. 

Jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt tych rozważań, przez który większość z mam nie śpi po nocach. KASA! Tak, pieniądze. Koniec urlopu rodzicielskiego wiąże się automatycznie ze zmniejszeniem dochodów. U nas będzie to dość odczuwalna zmiana, bo do tej pory nasze zarobki były na tym samym poziomie. Ciach! Połowy nie ma. Wielu się śmieje, że mamy 500+. Mamy i nie mamy, ale o tym napiszę Wam wkrótce. Już od kilku miesięcy uczę się mądrze wydawać pieniądze. Usiadłam któregoś wieczoru i starałam się przewidzieć nasze wydatki do końca roku. Wiecie, standardowo otworzyłam Exel, i do tabelek z rachunkami, w kolumnie "Ponadprogramowe wydatki" zaczęłam dodawać różne sumy. Wiem, że wiele planowania i wyrzeczeń będzie kosztowała nas ta decyzja. Ale z drugiej strony, tego czasu z dziećmi nie da się wycenić. Uczę się, bo wiem że to będzie ciężki czas. Każda decyzja zakupowa będzie musiała być przemyślana sto razy. Przestaniemy w końcu marnować pieniądze, jedzenie czy wydawać na niepotrzebne rzeczy. Zaciśniemy pasa i będzie dobrze! Musi być! 

Podzielcie się ze mną swoimi historiami. A może macie jakieś złote rady na te oszczędności i życie na "urlopie" wychowawczym? Tez miałyście taki dylemat?












Buciki - Emel
Opaski - Infante
Ubranka - H&M / Reserved

35 komentarzy

  1. One są wspaniałe ;-) Ja wróciłam do pracy kiedy starszy syn miał 10 ms. To było stanowczo za wcześnie, teraz podjęłam inną decyzję - zostaję, chociaż ja już nie będę miała do czego wracać :-/

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo!:) dobra decyzja. My niedawno sami podejmowaliśmy decyzję źlobek czy mama w domu. I zdecydowaliśmy podobnie: mama. Może możecie dodatek do rodzinnego brać (400zł),jeżeli dochód nie przekracza. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się zorientować w tych wszystkich zasiłkach, bo póki co dochody nam przekraczały, nawet Niki nie ma "500+" ;) Taka forma pomocy na pewno dużo by nam pomogła!:)

      Usuń
    2. Złóż na Nikodema jeszcze raz wniosek. Gdy idziesz na wychowawczy masz utratę dochodu. Wtedy liczą się wyłącznie dochody twojego męża. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Żłobek jest super - oddaliśmy 20-miesięczniaka do prywatnej, kameralnej placówki, bo chciałam pracować. Niestety zaczęło się chorowanie, więc co dwa tygodnie jestem na zwolnieniu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja puszczę dopiero do przedszkola.. jak skończą 3..4 latka ;)

      Usuń
  4. Polecam prowadzenie budżetu domowego- zapusywanie wydatków i decydowanie dokąd wasze pieniądze w danym m-cu mają iść. My dzięki temu nadpłacamy zobowiązania i nawet oszczędzamy!☺ a skoro jesteś dobra, w tym co robiłas zawodowo przed dziecmi to może własny biznes,gdy dzieciaki pójdą do przedszkola? Wszystko jeszcze przed Tobą! Najważniejsze,że mozesznim teraz dać wszystko,co masz-czyli ciebie anto jest bezcenne!☺ pozdrawiam,Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo dziękuję Ci za ostatnie zdanie!! :) masz jakieś swoje sposoby na prowadzenie budżetu? Exel? Paragony?

      Usuń
    2. Możesz zajrzeć na mojego bloga i zobaczyć 3 ostatnie podsumowania miesięcy z budżetem domowy.Gotową tabelę ściagnęłam od Michała z bloga: "Jak oszczędzać pieniądze"polecam ci-kopalnia wiedzy,jak dzięki blogom finansowym i coraz większej edukacji finansowej wychodzę na prosto 😊 a tak zawsze wszystko wydawaliśmy do cna,czy bylo mało czy nie...

      Usuń
  5. Dodatek 400zl na urlopie wychowawczym będzie Ci sie należał jesli dochody męża za 2014rok(od wrzesnia za 2015rok) nie przekrocza 674zl/osobe,czyli w Waszym przypadku 5x674zl.Twoje dochody sie nie liczą id momentu przejscia na urlop wychowawczy. 500+ na 3dziecko tez mozliwe, ze dostaniecie, musisz na nowo zlozyc wniosek. Dodatkowo jesli bedzie Ci sie nalezec 400zl co miesiac to takze 3x78zl (tzw.rodzinne) oraz dodatek na trzecie dziecko(nie wiem ile dokładnie, zawsze cos). Powodzenia w MOPS z wnioskami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki !!!!!! podsumuje sobie to wszystko :) W GOPS'ie mamy cudowne Panie, także z wnioskami nie będzie problemu, wyjasnią, sprawdzą - oby wszędzie były takie urzędniczki !:)

      Usuń
    2. No i tutaj wpadnie wam kilka groszy na pewno ☺ może zrekompensuje co to namiastkę tego,że nie pracujesz zawodowo. Jak załapiecie się na trzecie 500 + to i na rodzinne na pewno a jak na rodzinne to i dodatek na 3 dziecko ☺ zawsze cos! Same rodzinne z dodatkiem i na pampersy jest 😉

      Usuń
    3. rodzinne wynosi teraz 89 zł, zawsze to 11 zł więcej ;)

      Usuń
    4. Od września próg na rodzinne będzie wyższy bo wskakuje nowy okres :)
      I samo rodzinne tez ma być wyższe :)

      Usuń
    5. https://www.mpips.gov.pl/aktualnosci-wszystkie/art,5538,7217,wyzsze-swiadczenia-rodzinne-i-progi-dochodowe.html

      Tu dokładniejsze info :)

      Usuń
  6. Super dzieciaki 💖 ja mam 3 letnia córkę która chodzi do żłobka bo takie bylo zalecenie psychologa. (córka ma autyzm dziecięcy) ja w domu z 3 miesięcznym synkiem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mysalam dokładnie tak jak ty. W ciazy ze wrócę po pol roku. Po roku macierzyńskiego (babci w pobliżu nie ma) ze za żadne skarby nie oddał córki do żłobka, bo ma roczek, bo za malutka itd. I owszem była za malutka. Do teraz, ma 20 miesięcy. Urodziłam drugie dziecko i widzę ze mimo ze daje jej 90 % mojej uwagi (10to bobas) to nie to... Raz ze potrzebuje towarzystwa rówieśników a dwa ze tam jej zorganizuja czas żeby się nie nudzila. Wierz mi - moja córka nie do konca jest szczęśliwa ze mna w domu,niestety a staram się jak mogę. Stad bedziemy szukać jakiegos wolnego miejsca w żłobku dla niej od września, choć na kilka godz ponieważ zdaje sobie sprawę ze ona tego tez potrzebuje, nie mamy 24/7 😉

    OdpowiedzUsuń
  8. Bratowa oddała swoje dwie pociechy do żłobka jak chłopcy mieli po 6 miesięcy i powiem że super decyzja. Każdy z nich się świetnie rozwija i próbował naśladować starszych kolegów. Poza tym organizują im zajęcia, zabawy na które w domu nikt by sobie nie pozwolił - raz w tygodniu np. mają dogoterapię. Akurat trafiło na dość zdrowe okazy dzieci więc bardzo mało chorują, a może to przez to że to prywatny żłobek i małe grupy są. Sama teraz jestem w ciąży i planuję powierzyć mój skarb pod opiekę tych samych pan w żłobku :)
    Każdy musi wypracować swój złoty środek, choć każdy ma wady.

    OdpowiedzUsuń
  9. Planowałam wrócić do pracy po roku, zapisałam małą do żłobka - nie wyszło i z pracą i ze żłobkiem teraz. Odpuściłam na kolejne 10 miesięcy i w październiku mała poszła do innego żłobka - teraz się z tego cieszę, że tak wyszło, bo w styczniu jak miała skończony rok to było za wcześnie zdecydowanie :) a teraz ma 2,5 roku i od września zmiana na przedszkole - ciekawe jak jej przyjdzie adaptacja ..

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas też ostatni miesiąc na 'urlopie 'macierzyńskim niestety . I też podjęłam decyzje o urlopie wychowawczym ,nie dałabym rady ogarnąć teraz tej moje super piątki i pracy . żłobek w naszym przypadku nie wchodził w grę , a ktoś z rodziny tym bardziej . Z drugiej strony się ciesze bo to naprawdę będzie dobrze spędzony czas . Pozdrawiamy wielkie uściski dla was , i prawda jest taka że żadna opieka nie zastąpi w tych pierwszych latach mamy :)A Dodatek z mops należy się na każde dziecko po 400 ,tylko czasami trzeba walczyć http://www.regiopraca.pl/portal/porady/mama-w-pracy/rodzice-blizniat-moga-walczyc-o-dodatkowe-pieniadze

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie będziesz żałować decyzji.
    Bo w końcu są rzeczy ważniejsze niż pieniądze i pełen portfel :)

    U nas pracuje tylko mąż, nie zarabia jakoś wow.
    Ja siedzę w domu, teraz drugie w drodze :)
    Ale jak poszłam na praktyki uczelniane mając już dziecko było mi źle, że muszę go zostawiać na ponad 8 h dziennie. Tyle mi uciekalo.. Wracałam i zaraz on szedł spać.. Ja ogarnięcie na drugi dzień i spać... Nie mogłabym tak żyć...
    To uświadomilo mi jeszcze bardziej że ja lubię siedzieć w domu z nim :)
    Chociaż wiadomo, nie raz mnie wkurza bo Jeczy cały dzień (ma 20 miesięcy) i sam nie wie czego chce, albo odstawia histerie stulecia bo nie chce mu czegoś dać.. Już nie mówiąc o wypadzie na zakupy bo z nich musi z czymś wyjść.. Teraz już najczęściej proponuję mu bułkę/drożdżowke/sok i to mu wystarcza... (a tego co postawił te słodycze przy kasach bym powiesiła! :P)
    To ogólnie jest super i podoba mi się te wyjście :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja podobnie nie wyobrażam sobie oddać dziecka do żłobka.. Za dużo się prawdopodobnie naoglądałam filmików na youtube tzw "z życia żłobka", napatrzyłam się jak te biedne maluchy siedzą w kojcach czy łóżkach każde osobno, jak wszystkie równo na nocniki są wysadzane i siedzą... Nie nie, to nie dla mnie. Martynka poszła do przedszkola jako trzylatka i to była najlepsza decyzja, wcześniej była ze mną w domu. Oczywiście chorowanie się zaczęło ogromne, ale tego się nie przeskoczy raczej :) A jak kończył mi się urlop macierzyński, to też się bardzo bałam jak to teraz będzie, że pieniędzy mniej.. Ale tak się szczęśliwie i niespodziewanie w sumie ułożyło, że M zaczął dużo więcej zarabiać po kilku miesiącach, więc w miarę szybko wróciliśmy na "poziom finansowy" sprzed końca urlopu ;) Może i u Was podobnie się stanie! :) Teraz się już niczym nie martwię co będzie jak skończy mi się macierzyński z Oliwką. No i standardowo będę z nią w domu do trzecich urodzin, żaden żłobek i tym razem nie wchodzi w grę. 500+ to chyba podobnie jak Wy mamy i nie mamy ;) Na oczy jeszcze tych pieniędzy nie widziałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oddaliśmy do prywatnego żłobka. 3 nowoczesne, kolorowe sale, podział na grupy wiekowe, osobna sala z łóżeczkami i bujaczkami do spania, osobny pokoik dla najmłodszych maluchów, które nie chodzą, duży ogród, przekochane ciocie... Kojca brak!

      Usuń
    2. To w takim razie kiepskie żłobki się reklamują w internecie ;) bo co nie oglądałam jakiegoś filmu z życia żłobka, to bardzo kiepsko to wyglądało.. Aczkolwiek i tak nie oddałabym tam dziecka

      Usuń
  13. Ja oddalam jedna core jak miala 2 lata do zlobka byla zadowolona uczyla sie piosenek wierszykow do teraz a zaraz idzie do 1 klasy szybko sie uczy ma dobra pamiec i milo wspomina ten czas mlodsza corka poszla do zlobka jak miala rok nie bylo latwo ale tylko przez pierwszy tydzien bo to taki cycus mamusi;) teraz minol rok od kiedy chodzi do zlobka jest bardzo samodzielna duzo mowi sama umie sie ubrac je . Sika na nocnik i widze ze jest duzo bardziej "ogarnieta" niz dzieci moich kolezanek ktore nie chodza do zlobka;) jestem z niej dumna a ona codziennie biegnie szczesliwa i zadowolona do zlobkowych cioc;) druga kwestja to finanse niestety nie moglabym zostac w domu z mala bo budzet bysie nie dopinal a dochod na rodzinne i tak by byl za duzy:((

    OdpowiedzUsuń
  14. gratuluje decyzji..ja najkrocej bylam z najstarsza bo rok..ale wtedy nie bylo rodzicielskiego i na prawde dziwie sie jakprzezylismy te pol roku na wychowawczymz pensji meza po zaplaceniukredytu i rachunkow ale z Boza Pomoca sie udalo..bez dlugow... teraz mamy 2 corki.czekamy na trojaczki i ufam ze uda mi sie po poltora roku wrocic.. tylko ja mam prace 2-3 razy w tyg. od 12-13.a maz ze swojej wraca ok.15 wiec opiekizewnetrzeej duzonie trzeba...powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapomniałaś jeszcze o innej opcji, którą sama rozważałam w pierwszej kolejności;P. Czyli zajść w kolejną ciążę, zanim macierzyński się skończy, wówczas będzie L4 i kolejen macierzyńskie, a tym samym źródło dochodu też będzie, a dzieciaczki z mamą w domu ;) pozdrawiam, Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe tez dobra opcja;) mnie Panie w zlobku namawiaja na 3 dziecko i na to ze czas na chlopca bo mammy dwie cory:)

      Usuń
    2. O matko kochana!! Ja dziękuję, dziękuję ;)

      Usuń
    3. Gdyby tylko zachodzenie w ciąże było zawsze taką prostą sprawą... :(

      Usuń
  16. Niedawno też stanęliśmy przed tą decyzją. Jedna babcia mieszka 400 km dalej, druga 40 ale pracuje zawodowo. Żłobek, niania wszystkie argumenty przemawiały na nie. Zostałam z małą w domu. Jako, że umowa kończyła mi się w trakcie urlopu macierzyńskiego, przez parę miesięcy dostawałam zasiłek dla bezrobotnych...zawsze coś. Gdy to się skończyło było naprawdę ciężko. Powiem szczerze tydzień przed wypłatą, patrzyliśmy żeby tylko na mleko dla małej było. Gdy mała miała 21 miesięcy miałam dość. Frustracja z powodów finansowych, znużenie byciem ciągle tylko z dzieckiem. Marzyłam o powrocie do pracy. Myśleliśmy, myśleliśmy i wróciłam. Mąż rzucił pracę;) Mamy to szczęście, że może pracować zdalnie wieczorami i kiedy małej nie ma. Mama jako, że też ma godziny pracy płynne opiekuję się Zuzanką dwa di w tygodniu. Mąż wtedy wyrabia po 15 godzin dziennie. Jest to męczące. W zasadzie ciągle z małą jesteśmy na walizkach, jeździmy w kółko (jak mała jest u babci na dyżurze to wtedy ja tam jeżdżę po pracy i tam śpimy). Czasu dla siebie w trójkę w zasadzie nie mamy. Ale nie żałuje tej decyzji. A jak mała skończy 2,5 roku to chyba pójdzie do przedszkola, ale tylko na 3-4h dziennie. Na razie robimy rozpoznanie.

    Chciałam tylko dodać, że czytam Twój blog od jakiegoś czasu i Cię podziwiam. Ja mam tylko pojedyncze szczęście i czasem nie daje rady. Ogarnięcie trójki maluchów w jednym wieku wydaje mi się niemożliwe. Naprawdę Cię podziwiam

    Pozdrawiam
    Anna Duszczyk

    OdpowiedzUsuń
  17. Hmm...pieniądze pieniądze...niby szczęścia nie dają ale życie ułatwiają.
    Powiem tam.
    Jestem ja i moje siostry bliźniaczki czyli nas jest trójka.
    Z tego co widzę to mąż jest wojskowym, więc w zasadzie nie wiem po co narzekać. Gratyfikacja urlopowa, dodatek mieszkaniowy, mundurówka, 13-stka...do tego program 500+. Dodam, że w wojsku zarobki nie są takie złe jak 20 lat temu.
    Wiem co mówię, mama nie pracowała taty wiecznie w domu nie było bo poligony, misje (kiedyś tak nie płacono jak teraz) byle związać koniec z końcem.
    Nauczono mnie szacunku do pieniądza. I proszę mi tu nie narzekać tylko się cieszyć tym co się ma. Każda sytuacja ma swoje pozytywne strony. Trzeba się cieszyć tym co jest:)
    Pozdrawiam i życzę udanych wakacji

    OdpowiedzUsuń

TOP