29 lipca 2016

Jak chronić dziecko przed słońcem? Jak rozpoznać udar słoneczny?

Dzieci są szczególnie wrażliwe na wysokie temperatury. Mają inną regulację ciepła, są bardziej podatne na przegrzania. Maluchy nie mają w pełni wykształconego mechanizmu termoregulacyjnego, nie pocą się jak dorośli. Dlatego latem, podczas upałów powinniśmy szczególnie zatroszczyć się o maluchy przebywające na świeżym powietrzu.


CZYTAJ DALEJ
26 lipca 2016

Jedna z najważniejszych decyzji...


Życie to ciągłe dokonywanie wyborów. Miliony decyzji do podjęcia. Od tych totalnie błahych, po te które bardzo mocno wpływają na nasze życie.

Lada moment kończy się mój "urlop". Ten, kto nazwał ten czas "urlopem" na pewno sam nie miał dzieci. Lepiej pasuje "House Manager 24/7" prawda? Wiecie jaka byłam naiwna?! Będąc w ciąży planowałam powrót do pracy po pół roku. Serio! Ja bardzo wierzyłam że mój plan uda mi się zrealizować. Nie planowałam całego etatu. Pół. Ewentualnie 3/4, połączenie pracy z biurze z pracą w domu. Potem na świat przyszły dzieci. Mój czas wolny spadł do poziomu zerowego. Ale mimo wszystko moje ambicje nie pozwalały mi "siedzieć". Miałam dom, męża, bloga i trzy małe cudeńka. Mimo wszystko gdy skończyły pół roku zgodziłam się poprowadzić pewien projekt. Bardzo w niego wierzyłam, bardzo chciałam robić to co robiłam, podobało mi się na maxa. Jakim kosztem? Snu przez kilka godzin dziennie, kilkudziesięcioma telefonami w ciągu dnia, sprawdzaniem maila co chwila w komórce. Wytrzymałam 4 miesiące i kresem sił odpuściłam. Musiałam. Nie dawałam rady z tempem. Bloga nieco zaniedbałam, a to przecież moje 4 dziecko! Nie mogłam sobie pozwolić by moje przemęczenie, moje ambicje odbiły się na rodzinie czy dzieciach. Wybór był oczywisty, chodź ciężki. Projekt odpuściłam. Ale wiem że wrócę!:)

Po tym czasie wiedziałam już, że mój powrót do aktywności zawodowej może nie być taki prosty, jak wydawało mi się kilka miesięcy wcześniej. Dzieci rosły, stawały się coraz bardziej komunikatywne, jasno dawały znać o swoich potrzebach, a jedną z tych potrzeb byłam JA! MAMA - mama która jest! Na tym etapie pojawiło się kilka dróg którymi możemy pójść. Zostawić dzieci pod opieką babci, wysłać do żłobka, albo poświęcić karierę na rzecz dzieci. Każda droga znajdzie tylu samo zwolenników co przeciwników. Życie przecież funduje nam różne sytuacje. Nie wszyscy mają babcię pod ręką, inni rozważają żłobek czy wynajęcie niani, a jeszcze inni z przeogromną chęcią zostają w domu czy wracają do pracy bez wyrzutów sumienia. Mi/nam podjęcie decyzji zajęło sporo czasu. Deadlinem był powrót z urlopu. Mieliśmy wtedy podjąć ostateczną decyzję. Jednak nie chciałam marnować urlopu ciągłymi przemyśleniami. Zdecydowałam już, teraz. Zdecydowaliśmy razem. Było wiele za i przeciw. Było analizowanie każdej opcji. Każdej! Po sto razy! I nigdy do końca nie byłam przekonana.

Nie chciałam zostawiać dzieci pod opiekę babci. Znam swoje dzieci, znam ich możliwości i potrzeby. I przewidując ich kolejne poczynania wiem jedno, że z dnia na dzień będzie zabawniej, a tym samym ciężej. I mimo że "babcia" była jedyną rozważaną na poważnie opcją, nie chcę obarczać samą mamę opieką nad trójką maluchów. Zapewne gdyby obrodziło nas w mniejszej ilości;).. już od pół roku siedziałabym za biurkiem. Babcia kocha wnuki nad życie! Mając trójkę dzieci w jednym wieku zrozumiałam na poważnie, dlaczego naturalną rzeczą jest rodzenie dzieci w liczbie pojedynczej. Stosunek 1:1 jest jak najbardziej uzasadniony. Mając pod opieką jedno dziecko jesteś w stanie zapewnić mu wszystko. 100% czasu, poświęcenia, bezpieczeństwa. Babcia miałaby na głowie trójkę rozbrykanych, żywiołowych maluchów co przysporzyłoby jej wielu atrakcji. Mając dzieci od roku wiem, że nigdy nie zostawię dzieci pod opieką jednej osoby - no chyba że śpią! Nie z moimi dziećmi... Sama miałam możliwość bycia z mamą w domu aż do pójścia do "0". Mimo to, do szkoły chodziłam od 2 roku życia;) Babcia pracowała w szkole, w szkole która znajduje się po drugiej stronie ulicy, więc byłam tam częstym gościem. Ale szalenie cenie sobie że wychowała mnie mama, a nie przedszkole!
Żłobek? To nigdy nie przyszło mi przez myśl. Nie byłabym w stanie oddać dzieci do żłobka. Podziwiam rodziców decydujących się na takie rozwiązanie. Ja za bardzo bym się wszystkim przejmowała, bała.. poza tym.. uważam że są jeszcze o wiele za małe na takie rozwiązanie.

Powrót do pracy. Chciałam. Bardzo chciałam. Ja nie umiem nic nie robić. W zawodzie pracowałam od 9 lat, tak naprawdę od 18stki kroczyłam w tym kierunku. Byłam pracoholikiem. Byłam pracoholikiem na najwyższym poziomie. Praca od 6:30, 7 gdy wszyscy przychodzili na 8. W komórce 5 firmowych poczt @, w prywatnej książce adresowej połowa adresów to ludzie z branży. 5 filiżanek kawy dziennie i praca, praca, praca. Kochałam to! Kochałam to i potem zaszłam w ciążę. Po szczerej rozmowie z szefem dostałam nakaz odpoczywania w domu! Oczywiście pracowałam w ciąży. Nawet w szpitalu "doglądałam" spraw. Ja naprawdę lubiłam swoją pracę! Tydzień temu byłam na rozmowie z szefem. Przekazałam mu moją decyzję. Zrozumiał, chociaż chyba po cichu liczył na mój powrót...

Tak! Podjęliśmy tą decyzję.. zostaję w domu z dziećmi! Myślicie że łatwo było mi zdecydować tak, a nie inaczej? NIE! Cholernie trudno! Wraz ze złożeniem wniosku o urlop wychowawczy podjęłam najtrudniejszą, a zarazem jedyną słuszną decyzję. Za jakiś czas na pewno wrócę do pracy zdalnej, ale jeszcze nie teraz. Poczekam jeszcze chwilę, aż moja trójca będzie wykazywała większe zainteresowanie czymkolwiek i będzie umiała zająć się czymś chociaż na pół godziny. 

Jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt tych rozważań, przez który większość z mam nie śpi po nocach. KASA! Tak, pieniądze. Koniec urlopu rodzicielskiego wiąże się automatycznie ze zmniejszeniem dochodów. U nas będzie to dość odczuwalna zmiana, bo do tej pory nasze zarobki były na tym samym poziomie. Ciach! Połowy nie ma. Wielu się śmieje, że mamy 500+. Mamy i nie mamy, ale o tym napiszę Wam wkrótce. Już od kilku miesięcy uczę się mądrze wydawać pieniądze. Usiadłam któregoś wieczoru i starałam się przewidzieć nasze wydatki do końca roku. Wiecie, standardowo otworzyłam Exel, i do tabelek z rachunkami, w kolumnie "Ponadprogramowe wydatki" zaczęłam dodawać różne sumy. Wiem, że wiele planowania i wyrzeczeń będzie kosztowała nas ta decyzja. Ale z drugiej strony, tego czasu z dziećmi nie da się wycenić. Uczę się, bo wiem że to będzie ciężki czas. Każda decyzja zakupowa będzie musiała być przemyślana sto razy. Przestaniemy w końcu marnować pieniądze, jedzenie czy wydawać na niepotrzebne rzeczy. Zaciśniemy pasa i będzie dobrze! Musi być! 

Podzielcie się ze mną swoimi historiami. A może macie jakieś złote rady na te oszczędności i życie na "urlopie" wychowawczym? Tez miałyście taki dylemat?












Buciki - Emel
Opaski - Infante
Ubranka - H&M / Reserved
CZYTAJ DALEJ
25 lipca 2016

Nasze pierwsze buty !

Biegają na całego! Oliwka zrobiła pierwsze kroki w wieku 11 miesięcy. Nikodem 11.5 miesiąca. Lenka chwilę po pierwszych urodzinach. Teraz biegają jak zawodowi sprinterzy, a ja za nimi :) 


Gdy dzieci zaczynały przygodę z kombinowaniem, ale jeszcze samodzielnie nie chodziły, kupiłam im słynne buciki-kapcie Attipasy. TU możecie przeczytać o ich wadach, zaletach. Do pierwszych bucików postanowiłam przygotować się idealnie i wybrać najlepsze, moim zdaniem. Rozważałam dwie firmy, mające bardzo dobre opinie. Emele wpadły mi w ręce chwilę przed kupnem, u koleżanki. Przymierzyłam je dzieciom, dzięki czemu trafiłam w rozmiar z bucikami zakrytymi, sandałki musiałam pozamieniać na rozmiar większe. Mój błąd. Mierzyłam je trzymając dzieci na kolanach, nie postawiłam ich na nogi, żeby zobaczyć jak nóżka ułoży się w buciku! Mierzyłam modele z odkrytymi palcami, a takie modele mają to do siebie że paluszek musi być dopasowany idealnie. Obejrzałam z każdej strony, sprawdziłam podeszwę, zapiętek, rzepy i sznurówki. Przy wyborze zapięcia miałam dylemat - sznurówki czy rzepy. Buciki zakryte wzięłam sznurowane, sandałki na rzep. Na szczęście dzieci nie rozwiązują, ani nie odpinają zapięć bucików. Wyjątkiem jest jazda samochodem i dziewczynki. One uwielbiają swoje buciki, ściągają je i bawią się nimi podczas jazdy. Lenka nawet robi im "cacy" ;) Uff! Trafiłam w gusta córek! 

Rzepy czy sznurówki?

Tak jak wspominałam, miałam dylemat. Na blogu przeczytałam jednak bardzo dobry argument:
Mimo wszystko to właśnie sznurowadło jest w pierwszych bucikach najlepszym rozwiązaniem, pozwala optymalnie dociągnąć cholewkę na całej wysokości, by zapobiec przesuwaniu się stopki wewnątrz bucika. Zresztą, wystarczy przyjrzeć się butom sportowym dla średnio i mocno zaawansowanych – tu króluje SZNUROWADŁO.
Jaki model?

I tu był największy problem. Jeżeli tak jak my - zaczynacie przygodę z chodzeniem idealne będą - ROCZKI. Zakochałam się w tych fasonach, kolorach! 2 wieczory wybierałam buciki dziewczynkom, Nikodemowi buty wybrał tata. Jestem z nich bardzo zadowolona! Lence nóżka już nie ucieka, chodzi w nich śmiało, stabilnie. W attipasach wykręcała nóżki, te trzymają się idealnie. Sznurówki to był jednak bardzo dobry wybór, można dopasować bucik do nóżki czy grubości skarpetki. Buciki na lato wybrałam na rzepy i bardzo dobrze! Nóżka oddycha, nie muszę martwić się o stan butów po podwórkowych szaleństwach. Bardzo łatwo się je czyści, wykonane są z bardzo dobrych materiałów i co tez ważne: produkowane z zamiłowaniem, ręcznie w Polsce!

Pisałam już Wam dlaczego pierwsze buty dziecka to taki ważny wybór, przeczytajcie jeszcze raz TEN post. Emele - Roczki - mają pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, oraz przeszły kontrolę w Centralnym Laboratorium Przemysłu Obuwniczego. Podeszwy do Roczków projektowane i wykonywane są przez firmę własnoręcznie, co daje gwarancję jakości idealnego dopasowania do malutkich stópek. 


Polecam Wam przymiarkę bucików w sklepie, tak jak ja zmierzyłam je u koleżanki. W internecie częściej można trafić na dobre promocję, warto mieć już dopasowany rozmiar nogi do bucików danej firmy. A jak zmierzyć dziecku stopę możecie zobaczyć TU.


















Za 1.5 miesiąca wchodzi kolekcja jesienna! Czekam z niecierpliwością, na pewno pokażę Wam moje typy bucików na jesień i zimę! 
CZYTAJ DALEJ
22 lipca 2016

Ciekawe prezenty na ROCZEK - 5 pomysłów + KONKURS

Kilka tygodni przed pierwszymi urodzinami słyszałam od rodziny, znajomych jedno pytanie: "Co kupić dzieciom na urodziny?". Odpowiadałam że na co mają ochotę, ale nie dali się zbyć tą odpowiedzią. Usiadłam więc pewnego wieczoru i przeszukałam internet w poszukiwaniu fajnych prezentów dla dzieci. Być może moja lista okażę się Wam pomocna. Wybór prezentu dla dziecka tonie taka prosta sprawa. Chciałoby się żeby zabawka była niezniszczalna, ładna, kolorowa, edukacyjna i służyła do zabawy ;) Przygotowałam Wam moje TOP5 propozycji fajnych prezentów na roczek, które świetnie się u nas sprawdziły.






1. Hulajnoga+rowerek 2w1
To prezent Nikodema. Mimo że samodzielnie jeszcze nie jeździ, ma frajdę gdy jest wożony:) Wybraliśmy ten model spośród wielu dostępnych z uwagi na 2 kółka z tyłu. Jest bardziej stabilny. Producent posiada modele także z jednym kółkiem z tyłu dla starszych dzieci. Jestem zakochana w rowerkach biegowych, hulajnogach i już nie mogę doczekać się wspólnych spacerów... gdy będę ganiać za nimi z językiem na brodzie:)






2. Klocki
HIT! Jakość rewelacja, pomalowane są nietoksycznymi, ekologicznymi farbami, no i przede wszystkim są drewniane! Uwielbiają układać z nich wieżyczki, chodź większą frajdę mają z burzenia arcydzieł rodzeństwa. Myślę że spiszą się przy nauce kształtów i kolorów, ale na to jeszcze poczekamy:) Lenka uwielbia też bawić się drewnianym sorterem, cieszę się bardzo bo dzięki niemu super ćwiczyła rączki i problem z koordynacją paluszków już minął!


3. Skoczki
Mamy skoczki już od 2 miesięcy i są super! Dzieci zaczęły podskakiwać na nich zanim samodzielnie chodziły:) A uszy i ogonek są rewelacyjnymi gryzakami. Skoczki mają wysokość 25 cm, także nadają się dla rocznych maluchów.


4. Auto jeździk-pchacz
U nas furorę robi czerwony mercedes! Dziewczynki mają swoje, różowe jeździki - mimo wszystko cała trójca woli jeździć właśnie na tym, i to najlepiej w tym samym czasie. O jeździk mamy najwięcej awantur:) Kupiliśmy je dzieciom na święta Bożego Narodzenia, miały wtedy pół roku. Jak tylko stabilnie siedziały, woziliśmy je po domu. Mój kręgosłup wołał wtedy o masaż!:)








5. Zabawki ogrodowe
To propozycja dla dzieci urodzonych latem. Na podwórko wychodzimy rankiem i po 17. Nie puszczam dzieci w południe, mimo cienia, kremów z filtrem. Dzieci bardzo silnie odczuwają upały! Dzieciaki uwielbiają też bujaki, ślizgawkę i inne ogrodowe zabawki, o nich będzie kolejny post! Numerem jeden są jeździki i pchacz Lew - chyba za swoje dźwięki ;) 



Każda z w/w  pozycji jest potrójnie polecana przez trojaczki !:)
______________________
Hulajnoga i rowerek 2w1 - Lamalu.pl
Klocki drewniane - Lamalu.pl
Klocki plastikowe - Allegro
Jeździk/Pchacz czerwony - Allegro
Jeździk lew - FisherPrice Bujak ogrodowy Smoby - Allegro 

Zjeżdżalnia prezent, ma 12 lat ;)  
Skoczki 
Sorter kształtów - Lamalu.pl 


KONKURS 


Razem z Lamalu.pl przygotowaliśmy niespodziankę! Do wygrania jest - DOWOLNA ZABAWKA/RZECZ Z Lamalu.pl! Nie ma ograniczeń kwotowych, tematycznych! Wybieracie co chcecie! Super, prawda?

Zasady:
1. Wybierzcie jedną rzecz z asortymentu sklepu Lamalu.pl
2. Link do rzeczy (lub nazwę przedmiotu) wklejcie na dole, w komentarzu 
3. Napisz krótko jak będziesz się bawić, korzystać z wybranej rzeczy razem ze swoim dzieckiem.
4. Podpisz się koniecznie!
5. Konkurs trwa od 22.07.2016 do 5.08.2016 

Powodzenia! :)

[edit] Dostałam właśnie wyniki konkursu!:) Lamalu.pl postanowił nagrodzić Katarzynę Golińską (nr 48). Mieliśmy wielki dylemat,wybrańców było aż 8! Uf! Gratulujemy! Czekam na kontakt na priv.
CZYTAJ DALEJ
21 lipca 2016

Słodycze, którymi zajadają się dzieci!

Dzieci uczą się smaków. Poznają każdy smak, od kwaśnego po słodki.Gdy zaczęliśmy rozszerzać dzieciom dietę, postanowiłam, że słodki smak spróbują jak najpóźniej. 

Pierwszą słodkością był kawałeczek tortu na pierwsze urodziny. Jadły aż im się uszy trzęsły:)! Mają za sobą też dwa cukierki z okazji urodzin cioci i imienin babci. Tyle. Nie poznały dobrze tego smaku, także nie dopominają się słodkiego. I dobrze!
w`
Słodyczami którymi się zajadają są.. owoce! One uwielbiają owoce. Codziennie, dostają 3-5 porcji owoców i warzyw, w zależności od naszego dziennego menu. Owoce w kawałkach i w postaci koktajlu, musu który od niedawna przygotowuję sama.
Warzywa i owoce są bardzo ważne w codziennej diecie dziecka. Zbyt mała ilość warzyw i owoców w diecie może spowodować niebezpieczny dla zdrowia niedobór składników odżywczych, takich jak witaminy, błonnik czy składniki mineralne.
Arbuz, banany, jabłka, maliny i borówki, nawet cytrynę uwielbiają! Codziennie na drugie śniadanie dostają różne owoce w kawałkach. Wybierają sobie to, na co mają ochotę. Sami sobie sięgają do miseczki, biorą kawałek i jedzą. Po południu dostają mus. Od niedawna przygotowuję im sama owoce... w saszetkach. Bardzo chętnie jedzą owoce z saszetek. Myślę że fenomen tkwi w samym sposobie podania, że mogą sobie sami wyciskać owoce. 





Ulubiona mieszanka koktajlu: truskawki, arbuz, maliny. Czasami dodaję też banana i jabłka. Wtedy mieszankę owoców najpierw miksuję w blenderze na jednolitą masę, ponieważ sok z bananów ciężko jest uzyskać, a jabłka są twarde i nie da się ich łatwo wycisnąć. Potem przelewam koktajl do
Fill'n Squeeze i napełniam wielorazowe saszetki. Jestem zachwycona tym zestawem, dzięki niemu wiem co jedzą dzieci, bo po przestudiowaniu składu gotowych saszetek niektórych firm miałam mieszane uczucia. Miałam obawy odnośnie mycia saszetek, bo nie są otwierane. Czyści się je bardzo łatwo, wpuszczając wodę przez otwór. Tyle. Wiele w tym korzyści, nie tylko zdrowotnych ale i finansowych:) Idealnie sprawdzają się na spacerach czy podwórku. Początkowo brałam owoce w pojemniki, ale wszelkie robactwo wyczuwało zawartość na kilometr. 

Robię też dzieciom ciasteczka z pieczonymi bananami, kompoty z owoców czy dżemy do kanapek. Mam nadzieję że zachwyt owocami im nie minie. 

Co robicie dzieciom z owoców? Polećcie mi jakieś fajne przepisy!:)


CZYTAJ DALEJ
TOP