28 czerwca 2016

Kangurowanie - cud dotyku

Na zawsze zapamiętam moment pierwszego przytulenia dzieci. Nie mieliśmy kontaktu skóra do skóry zaraz po porodzie, dlatego z niecierpliwością czekałam na pozwolenie lekarza na pierwsze kangurowanie. 


Kangurowanie to kontakt skóra do skóry rodzica z dzieckiem. Polega na bezpośrednim kontakcie klatkami piersiowymi. Rodzic na gołą klatkę piersiową kładzie maluszka, tak aby dotykał rodzica swoją klatką. Podczas kangurowania dziecko słyszy bicie serca rodzica, poznaje jego zapach, rytm oddechu, ogrzewane jest ciałem rodzica. To niezwykle magiczna chwila!

Kangurowanie jest uznaną metodą leczenia. Stosuje się je w oddziałach intensywnej terapii noworodka, m.in. w Wielkiej Brytanii, USA, Szwecji, Niemczech, Belgii oraz w części polskich szpitali. Kangurowanie to same korzyści!!! Dzięki bliskości serduszko dziecka bije spokojnie, regularnie, zwiększa się ilość tlenu we krwi i zmniejszają się problemy z zaburzeniami oddychania! Kangurowanie wspomaga rozwój mentalny i umiejętności motoryczne. Wcześniaki dzięki temu szybciej nadrabiają zaległości, przybierają na wadze, śpią lepiej. U mamy zwiększa się więź z dzieckiem, pobudza się laktacje i daje przetrwać ten trudny czas!

Na oddziale intensywnej terapii noworodka odwiedziny dzieci odbywały się w 2 turach, po 2.5h. Byliśmy zawsze na obu widzeniach, razem. Zawsze na początku braliśmy dwójkę na kangurowanie, zarówno ja jak i D. Na kolejnym widzeniu trzeci dzieciaczek, za to że musiał czekać.. na dłużej. 
Ile trwa takie kangurowanie? Oby jak najdłużej !!! Terminowe dziecim można kangurować od 12 do 24 godzin na dobę. Wcześniaki - tak często, jak to jest możliwe, przez minimum godzinę od położenia dziecka do pozycji kangurowania.

Skakałam z radości, gdy po kilku dniach stan dzieci był dobry, nie wymagały już ścisłej obserwacji i mogłam kangurować DWÓJKĘ NA RAZ!! Byli tacy malutcy! Nikodem i Lenka co widać na zdjęciu - zmieścili się na mojej klatce oboje. Niewyobrażalnym momentem wzruszenia był moment, gdy dzieci złapały się za rączki! Płakałam ze wzruszenia jak głupia. Nigdy tego nie zapomnę!



 

  
Dla rodzica to także terapia. Po pierwszym kangurowaniu ulżyło mi strasznie, w końcu mogłam przytulić swoje dzieci! Czuć bliskość, której brakowało mi od porodu. Mogłam je wziąć w ramiona, poczuć ich zapach. Mogłabym tak siedzieć godzinami! I powiem Wam, że nie tylko my matki tak mamy. D. też zakręciła się łezka w oku, gdy wziął po raz pierwszy w ramiona swojego pierworodnego.

Do kangurowania trzeba się przygotować! Higiena osobista powinna być nienaganna! Zawsze przed przyjazdem do szpitala braliśmy jeszcze raz prysznic. Ja zakładałam stanik sportowy, lub łatwo rozpinany z przodu i bluzkę rozpinaną lub z dużym dekoltem, elastyczną. Dzięki temu bez krępacji mogłam przygotować się do kangurowania. D. zakładał rozpinaną koszulę.

Przy kangurowaniu ważne jest utrzymanie temperatury ciała dziecka. My mieliśmy monitorowaną temperaturę za pomocą sprzętu, przyczepionego do stópek dzieci. Czasami przykrywaliśmy je dodatkowo kocykiem, pieluszką. Wielu rodziców boi się kangurowania, szczególnie wcześniaków. My też mieliśmy obawy. Każdy ruch wymagał skupienia, każdy dotyk i gest dużo delikatności. Mieliśmy wspaniałe położne na oddziale, pomagały nam za każdym razem wyjąć dzieci z inkubatorów i kładły nam na klatce. Po kilku razach nabraliśmy pewności siebie. 


Polecam kangurowanie każdej mamie, szczególnie mamom wcześniaków. To same korzyści dla mamy i dziecka! Jak najczęściej, jak najdłużej! 

Z chęcią poznam Wasze historie z kangurowania! Pokażmy, że są to niezwykle ważne, wspaniałe momenty!


3 komentarze

  1. Czytając aż łezka w oku się zakręciła . Kiedy pierwszy raz wzięłam swojego synka z inkubatora w ramiona czułam niesamowity przypływ miłości . Wcześniej jak mogłam spoglądać na niego tylko przez szybę ,czułam przerażenie i taki żal do losu że nie mogę go mieć przy sobie . Tak strasznie zazdrościłam tym kobietom które miały swoje dzieci , cieszyłam się ich szczęściem ,ale moje szczęście leżało samo daleko :(Pozdrawiamy uściski dla Lenki , Nikodema i Oliwki

    OdpowiedzUsuń
  2. To musi być wspaniałe i niezwykle uczucie. Wzruszajace☺Czy cala trójka miała możliwość w szpitalu już po wyjściu z inkubatorów poczuć swoją bliskość nawzajem? Np. Leżały w jednym łóżeczku? Maluchy będąc przez okres ciazy w ciągłym swoim towarzystwie, muszą się pewnie czuć "samotnie" po porodzie nie mając brata, siostry obok siebie. Pozdrawiam Gosia☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz po porodzie razem w jednym łóżeczku "pojechały" na oddział, wtulone w siebie:) Potem często razem kładliśmy je, jak już wazyły po 2 kg to nie mieściły się we 3:)

      Usuń

TOP