6 maja 2016

Przestałam się bać, zaczęłam żyć!

Zapewne ciężko jest Was sobie wyobrazić jak wygląda opieka nad trojaczkami. Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie taką sytuację..


Leżysz sobie na kocyku, na zielonej łące. Słyszysz śpiew ptaków, czujesz szum wiatru. Błogostan! Totalny chill, relaks i... i nagle dociera do Ciebie. Stop! hellołłłłłłłł. Kocyk okazuje się matą, śpiew ptaków to nic innego jak śmiech dzieciaków, a szum wiatru okazuje się oddechem Nikodema który czai się na okulary. Ale to mój chillout, mój relaks, mój świat!

Wiem że to co napisze spowoduje u Was wywalenie gałek ocznych... ale.. ja dopiero teraz zaczynam cieszyć się macierzyństwem!!!!!!!


Tak! Dziwne i smutne? Wychowanie i opieka nad trójką dzieci to jest istny armagedon. Zwykłe, codzienne czynności nabierają kolosalnych wyczynów. Najgorsze było to, gdy wszyscy chcą to samo, tu i teraz. Wszyscy na raczki do mamy, wszyscy chcą się bawić tą samą zabawką tu i teraz. 

Dzieci od pierwszych chwil na tym świecie przeszły wiele. Przedwczesny poród, miesiąc spędzony w szpitalu. Pierwsze dni, tygodnie bez mamy i taty. Samotne noce i tęsknota. Po wypisie do domu chciałam nadrobić ten czas potrójnie. Byliśmy 24h/dobę tylko dla dzieci. Nie wyobrażałam sobie zostawić ich nawet na chwile. Po długim czasie zrobiłam sobie pierwsze wychodne. Z przymusu, nie dla przyjemności. Myślami i tak cały czas byłam z nimi. 



Trojaki to moje pierwsze dzieci. Wszystko było nowe, nie do końca znane. Pomoc w opiece nad chrześniakiem, czy chwila zabawy z bobasem znajomych to nie to samo co macierzyństwo. Cholernie się bałam. Bałam się że nie podołam. Bałam się że nie zareaguję na czas. Bałam się że coś przeoczę, zapomnę, zrobię źle. Bałam się że nie będę mamą na 100% dla każdego z nich. A każde z nich potrzebuję mamy tak samo. Tak samo chce być tulonym, pieszczonym, potrzebuje chwili zabawy, uśmiechów i całusków. I wtedy zrozumiałam, że miłość się mnoży, a nie dzieli! 

W moim życiu nastąpiła rewolucja. Tak po prostu, z dnia na dzień. Znalazłam wpis, który totalnie zmienił moje myślenie. Zaczęłam być dla dzieci! Jak to wyglądało do tej pory? 



Cholernie bałam się bezsilności. Gdy wszystkie będą płakać w tym samym momencie. Którego uspokoić w pierwszej kolejności? A karmienie? Jak nakarmić trójkę maluchów w jednym czasie? Teraz daję butlę i po sprawie. A wcześniej? Gdy D. był w pracy pomagała mi mama. Była też prababcia, ciocia, wujkowie. Zawsze ktoś ze mną był. Nigdy nie zostawałam sama na dłuższą chwilę. Usypianie dzieci było koszmarem. Każde usypiało na rękach, a ostatnio tylko u mnie. Dość! Tak nie dało się funkcjonować. Gdy mama miała swoje sprawy, D. był w pracy, na samą myśl o tym, że mam zostać sama dostawałam ataku paniki. 

.. i wtedy trafiłam na ten wpis. Poradziłam się innych potrójnych mam jak radzą sobie z usypianiem dzieci. Usiadłam wieczorem na tarasie, pomyślałam chwilę.. Rano wstałam i zaczęłam naszą rodzinną rewolucje! 

Usypiam dzieci w łóżeczkach, sama, z białym szumem. Odpadają w kilka minut. Oczywiście, czasami wezmę na ręce, utulam, ponoszę chwilę.. ale finalnie udaje mi się uspać maluchy własnymi siłami. Do tej pory byłam zawsze zależna od kogoś, kto mi w tym pomoże. Teraz jestem wyzwoloną matką;) 
W dzień jestem z nimi sama. Jestem z NIMI. Nie widzicie różnicy? Ja widzę. Nie siedzę z boku obserwując jak bawią się wspólnie. Bawię się razem z nimi! Jestem teraz jak ich kumpela, nie tylko matka-opiekun. Fajnie jest! Odżyłam! mega odżyłam! Pierwszego dnia rewolucji babcia i prababcia przychodziły ze 20 razy, czy aby na pewno nie potrzebuję pomocy. D. wysłał kilkanaście smsów z pracy, czy jeszcze żyje:) A ja za każdym razem z uśmiechem na twarzy odpisywałam że tak, i jest fajnie! 

Odżyłam! Zmieniłam myślenie! Już się nie boję. Zaczęłam cieszyć się macierzyństwem na maksa. Łapię wszystko garściami! Chłonę jak gąbka wszystkie uśmiechy, śmiechy i tulenia. 

Zajebiście jest być mamą! Prawda?! :)))



9 komentarzy

  1. 100% prawdy w tym twoim poście :)Kiedy urodziłam pierwsze dziecko miałam kupę czasu na czerpanie radości z macierzyństwa . Kiedy pojawiły się bliźniaczki to przy takim natłoku obowiązków ciężko było mi się cieszyć macierzyństwem . Teraz kiedy mają 10 msc jest mi o wiele łatwiej . Wspaniale że twoja trójeczka zasypia sama w łóżeczkach , u mnie to nadal sfera marzeń . Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam Cię, mam pieciolatke w domu i półtora roczne dziecko. I komuś mogło by się wydawać że to pikuś ale każda mama swoje musi przejść. Ty masz trójkę dzieci i można zazdrościć trzech uśmiechów ale każda mama zdaje sobie sprawę z tego ile jest pracy przy jednym dziecku a co dopiero trójce. Żadna chwila utracona nie wróci ale warto się cieszyć i cieszę się że odnalazłas się w tym wszystkim. Że jesteś szczęśliwa i trzymam kciuki by było tak zawsze. Trudne chwile przyjdą jeszcze nie raz ale... My kobiety mamy w sobie siłę. A Ty w szczególności. Życzę Wam samych radosnych chwil, bez strachu i lęku :) trzymaj się dzielna kobieto!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak z innej beczki, dlaczego te dzieciaczki są zawsze ubrane na dworzu jakby było -20??? Czy u was naprawdę jest aż tak zimno?? Moim synek i ja od miesiąca mamy schowane kurtki i czapki,a dzisiaj to krótki rękaw i cienkie leginsy, lato na całego :-) pozdrawiamy trojaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkamy w Polskiej Syberii, nie wiedziałaś?:) Jak jest zimno to kurtki zakładam. Czapki ngdy wiatr, bo ciągle dopadają nas zapalenia ucha. A i tak ściągają.. Czapka od zawsze wróg numer jeden.. i skarpetki.. numer dwa:)

      Usuń
  4. A mogłabyś więcej napisać jak wygląda usypianie?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj mi jeszcze tydzień... Żebym za szybko nie zapeszyła:) na pewno napisze, bo to odmieniło totalnie nasz dzień!:)

      Usuń
  5. wiesz.....radzę poczytać blog DRUŻYNY A - mama trojaków też z kwietnia tylko urodzone rok wcześniej przed Twoimi dzieciątkami,nie gniewaj się, ale wystarczy kilka postów tej mamy abyś się przekonała, że można być szczęśliwą mamą bez tego wpisu i Twoich obaw.myslę że trochę pokory nie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje sa z 34tc.. z czerwca. Olek, Ania i Ala przyszły na świat w 25 tc, także przy trojakach to nie porównanie. Mysle że nie do końca zrozumiałaś o co mi chodziło we wpisie.. Ale cóż;)

      Usuń
  6. Do 3 miesiąca życia mojego syna wyglądałam jak zombie, cały dzień chodziłam w koszuli nocnej. Nie potrafiłam zorganizować dnia, a maluch nie chciał spać, a jak już usnął bujany, to po 15 minutach był gotowy do zabawy. Te miesiące mogę nazwać tylko "PŁACZ, RYK I BUJANIE". Ale powiedziałam stop i dopiero teraz cieszę się macierzyństwem. Dziecko zasypia samo (też przy szumie), a ja mogę ubrać się rano i wypić ciepłą kawę. Fajnie jest być mamą!

    OdpowiedzUsuń

TOP