5 zasad wizyt u noworodka - odwietki

Za nami już większość "odwietkowych" wizyt. Mam kilka przemyśleń, którymi podzielę się z Wami. Ku przestrodze, do wiadomości i do zastosowania:)

1. Daj dziecku i rodzicom czas! 
Miesiąc kwarantanny. Wstrzymaliśmy wszystkie wizyty. Daliśmy sobie i dzieciom miesiąc na zaaklimatyzowanie się w domu, przyzwyczajenie do siebie, nauczenia się siebie nawzajem. W połowie sierpnia zaplanowaliśmy chrzciny, a po chrzcinach zaczęły się wycieczki.

2. Zapytaj 

Nasi znajomi, nasze pokolenie dostaje pochwałę. Dzwonią. Dzwonią pytają: kiedy mogą wpaść i prosto z mostu pytają co jest nam potrzebne. I świetnie! Mówisz kiedy pasuje Ci wizyta i śmiało możesz powiedzieć czego aktualnie potrzebujesz dla dzieci. Ze starszym pokoleniem jest nieco inaczej:) Nie dzwonią, nie pytają. Nauczona dwoma weekendami, w piątek kupowałam wielki kawał ciasta, robiłam zapas ciasteczek i czekałam na niezapowiedzianych gości:) Moja mama wspomina, że prawie 30 lat temu, gdy ja przyszłam na świat odwietki rządziły się jeszcze innymi prawami. Odwiedziny u dziecka odbywały się nie tylko nie zapowiedzianie, nie tylko w weekendy, ale i w tygodniu o różnych porach! Śmieje się też, że co 2 dni piekła blachę szarlotki.. z dzieckiem przy cycku:)

3. Pamiętaj o mamie!

W zwyczaju odwietkowym przynosi się coś dla dziecka. Byłam bardzo zdziwiona gdy otrzymywałam prezent także ja. Z jakiej racji? ".. że urodziłam trzy małe cuda..". Bardzo miły gest. Karmiłam dzieci swoim mlekiem, a na widok tych wszystkich bombonierek, słodkości wywalałam jęzor do samej podłogi! Miły gest! 

4. Wałówka
Przykład mojej N. Dzwoni pyta co trzeba, kiedy może wpaść i komunikuje wprost - nic nie przygotowywać, ona wszystko przywiezie. Okej! Jak powiedziała, tak zrobiła. Ja też, jadąc teraz gdziekolwiek w odwietki zjawię się z ciachem i obiadem pod pachą! 


5. Cisza i spokój 
To najważniejszy punkt. Nauczona doświadczeniem, niekiedy bolesnym apeluję: bądźcie cicho! Nie wszyscy na hura! Nie krzyczcie z zachwytu nad dzieckiem, nie róbcie wielkiego zamieszania! Dziecko to czuje, dziecko nie jest przyzwyczajone do chaosu! Sajgon w dzień, odbija się w nocy. Wy wrócicie do domu, a rodzice będą mieć kosmos w nocy. 

Na spokojnie, cichutko! 

Jak wspominacie wizyty u waszego dziecka?

7 komentarzy

  1. My też daliśmy sobie czas aklimatyzację :) potem się zaczęło, ale na szczęście u nas każdy się zapowiadał, ale różnie to bywało. Niestetytak jak mówisz goście wychodzili a nam się zaczynała aria operowa :) Na szczęście większość takich wizyt mamy już za sobą. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze wspominamy, na szczęście nikt nie wpadł niezapowiedziany, wszyscy zachowywali się odpowiednio do sytuacji. Jedyny problem to może prezenty, uzbieraliśmy całkiem pokaźny zbiór kocyków, za to nie dostaliśmy ani jednej paczki pieluch:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie dziwne słowo - pierwszy raz słyszę :P Mam świadomość, że urodzenie i opanowanie trójki to zupełnie inna bajka niż z jednym czy dwoma. U nas to raczej my zapraszaliśmy gości. Dzieci wychowywały się od początku z nami - zasypiały w kołysce w salonie. Prezentów nie było, bo i po co, czasem na pępkowe chłopaki przynosili pieluchy :) Nigdy nie chciałabym aby ktoś coś przygotowywał, mam męża i skoro tylko jedno/dwoje dzieci do ogarnięcia zawsze dawaliśmy rade... ale przy trójce są na 100% inne zasady i to 3 maleństw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niektórych częściach Polski taki zwyczaj jest praktykowany, bardzo :) Co do ogarnięcia.. bez komentarza ;)

      Usuń
  4. U nas na szczęście, wszyscy się zapowiadali. A wałówka - świetny pomysł! Chyba zacznę go praktykować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No właśnie ZAPYTAJ: nie przynoś 15chrzechotki, 8gryzaka i 10 kocyka;/ ani ubranek wiedząc, że dziecko ma starszego brata i kuzyna. Dlaczego mnie nikt nie pytał i nie pyta:( poza najbliższą rodziną. Synek dostał np. 2 paczki pampersów BOMBA ktoś pomyslał szkoda tylko, że rozmiar 2 a nosi już 3;/ pozdrawiam Monika
    P.S śmiesznie to się u Was w Białymstoku nazywa...odwietki

    OdpowiedzUsuń
  6. To był koszmar! :-( szanowna teściowa wyparowała bez zapowiedzi z prababcia, wujkiem,ciocią i tesciem dzień po Naszym powrocie ze szpitala. O 18! Myślałam,ze mnie coś********* ! Do dzisiaj nie raczy zadzwonić, ba! Trzeba przypominać o myciu rąk przed kontaktem z Maluchem... Chyba nikt nie ma gorzej :-(

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!