31 października 2015

4 absurdy jakie usłyszałam w ciąży i po porodzie...

Absurdów nie brakuje! Potrójny zasiłek macierzyński, identyczne trojaczki czy chociażby 3 letni urlop macierzyński!




1. Trojaczki to tylko z in-vitro
To chyba jedna z największych głupot która podniosła mi skutecznie ciśnienie... Przecież NIEMOŻLIWE jest urodzenie trojaczków, które poczęte zostały w naturalny sposób. Ba! nawet KAŻDE bliźniaki to nienaturalna ciąża, a z in-vitro. Moje oczy wypadły z orbit. Serio. Gdy odpowiedziałam, że u nas jak najbardziej, trojaczki poczęte zostały w naturalny sposób - jakbym oznajmiła że Elvis nadal żyje. Wiedza na temat rozrodczości klęka, nawet leży rozłożona na łopatki.

2. 3 lata urlopu macierzyńskiego
Olaboga! Ile ja bym dała żeby siedzieć z dziećmi w domu przez 3 lata, i żeby ktoś mi jeszcze za to płacił:) Z drugiej strony patrząc, opcja rewelacyjna. Jakbym została premierem, na pewno złożyłabym stosowną ustawę! Przy trojaczkach mam 33 tygodnie urlopu macierzyńskiego (przy jednym dziecku jest 20), oraz 8 tygodniu dodatkowego urlopu macierzyńskiego. Sumując wszystkie urlopy - wychodzi ponad rok i 3 miesiące czasu z dziećmi. Dużo? Mało? O wiele za mało!

3. Potrójna kasa!
To chyba rozśmieszyło mnie najbardziej. Byłam aktywna zawodowo bardzo długi czas, pracowałam będąc w ciąży. Wiele osób myśli, że z racji urodzenia 3 dzieci mam potrójny zasiłek macierzyński. Nic bardziej mylnego. Trójka dzieci, potrójne wydatki, ale kasa ta sama jak przy jednym dziecku. Z racji naszych wspólnych dochodów nie łapiemy się na jakąkolwiek dodatkowa pomoc.

4. Identyczne trojaczki
Absurd równie dobry, jak ten z in-vitro.  Nasze dzieci są różne. Nic dziwnego, każde z nich było na początku oddzielną komórką:) Spotkałam się z reakcjami zdziwienia że nasze dzieci nie są do siebie podobne. Przecież bliźniaki/trojaczki zawsze są identyczne. No widocznie nie zawsze:)

Dodalibyście coś jeszcze?:)

11 komentarzy

  1. No to się uśmiałam :) Szczególnie z tym in-vitro!

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas było oooo to pewnie opiekunkę ma Pani do pomocy od miasta/państwa ;) taaaa

    aaa i śmieszna sytuacja kiedyś - wychodzimy z auta jedno, drugie ... o bliźniaczki :) nie trojaczki, "a gdzie trzecia trojaczka?" pyta młody pan patrząc na mojego syna ;) przecież bliźniaki/trojaki zawsze jednej płci są ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miny maluchów mówią same za siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. :) hehe, uśmiałam się jak czytałam ;) szkoda jednak, że na żywo jak słyszę te bzdury enty raz to mnie szlag tragia ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. Poglady na temat wieloraczkow z in vitro sa poeszechne bo wiekszosc ciaz mnogich ma jednak zwiazek z leczeniem nieplodnosci.Bynajmniej w moim otoczeniu tak jest- juz druga para ma blizniaki;-) akurat uwazam ze to fajna sprawa- tak jakby los wynagradzal podwojnie lub potrojnie miesiace nieudanych prob i stresu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że punkty 2 i 3 to tylko absurd. Dużo sił życzę! Maluchy śliczne :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż... ludzie i tak zawsze wiedzą lepiej, choćby człowiek im sto razy coś tłumaczył, to i tak bez skutku...

    P.S. Panienki są piękne, ale urzekł mnie malutki Smerfik. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahaha umarłam :) Nigdy o tym nie myślałam w ten sposób, ale w sumie sensowne by było gdyby Rodzice wieloraczków dostawali jakiś dodatek niezależnie od zarobków. Przecież wychowują więcej "przyszłych pracowników" naraz :)
    Poza tym więcej niż jedno dziecko to przecież wybryk natury - to nie można inaczej niż przez szatańskie invitro :P

    A tak na marginesie podziwiam rodziców wieloraczków. Ja mam z jednym taki sajgon, że czasem nie wyrabiam :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahaha czasami "myślenie" ludzi mnie powala ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie dość absurdalne i denerwujące kilka dni po pierwszym porodzie było pytanie: A kiedy kolejne dziecko? Mam nadzieję, że od tej odpowiedzi jesteście zwolnieni ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP