7 tygodni

26.07 miałam wyznaczony termin porodu z USG. Wtedy miały przyjść na świat nasze dzieci. Pośpieszyły się. Urodziły się 41 dni wcześniej. O wiele za wcześnie, a zarazem tak późno. Patrząc teraz na te trzy szkraby, dziękuję Bogu za każdy ich dzień w brzuchu. Boję się pomyśleć, co byłoby gdyby w tym 24tc nasze losy potoczyły się inaczej.


Trafiając do szpitala nie wierzyłam że uda nam się dotrwać do 34 tygodnia ciąży. Dzieci przyszły na świat w tygodniu o którym nie marzył nikt. Mój profesor po wszystkim przyznał, że mimo tego co mi mówił, jak pocieszał - sam w sobie nie wierzył że uda nam się wytrzymać nawet do 34 tygodnia. To nasz mały, wielki sukces. Nas wszystkich.

Dziś mamy 7 tygodni. Zmieniają się z dnia na dzień. Ważą po ponad 3 kg!!! Płaczą, jedzą, nie dają spać rodzicom, śmieją się od ucha do ucha - jak każde dzieci. Są naszymi oczkami w głowie. Są naszym największym szczęściem! 







Jest ciężko, tego nie będę ukrywać. Ogarnięcie (przewijanie, karmienie, uspanie) trójki dzieci w nocy zajmuje nam godzinę. Dzieci po ostatnim weekendowym pobycie w szpitalu, z powodu biegunki przestawiły się nam totalnie. Jedzą co 2, maksymalnie 3 godziny. W nocy zostaje nam godzina snu między karmieniami. Bilans tego jest taki, że "śpimy" (czyt. czuwamy) 3-4 godziny na dobę. Nie wiedziałam że człowiek jest w stanie tyle funkcjonować bez snu;)

Nie wyobrażam sobie momentu powrotu męża do pracy. Mimo że piętro niżej jest zawsze pod ręką mama - nie wyobrażam sobie tego. SAMA będę ogarniała dzieci w dzień. Po nocach śni mi się moment gdy zaczynają płakać wszystkie na raz. Uwierzcie mi, Wtedy jest hardcore!

Zarzekaliśmy się że nie będziemy potrzebować pomocy. Sami chcieliśmy sprostać zadaniu. Sami karmić, przewijać, kąpać. Pfff.. pomoc mamy okazała się niezastąpiona po kilku godzinach dziećmi z domu. Możemy liczyć na pomoc mojej siostry i przyjaciółki. Są momenty że w sercu dziękuje Bogu że je mam. Ale o tym będzie kolejny, hardcorowy post. Napiszę Wam jak wyglądają pierwsze tygodnie z niemowlakami, wcześniakami.







Pieluszki kolorowe - Feedo.pl 
Kojec - CebaBaby 
Kliny do łóżeczek - Motherhood 

13 komentarzy

  1. mogę wiedzieć z jakiej firmy są foteliki/bujaki na Pani zdjęciach ?

    OdpowiedzUsuń
  2. A może jak wszystkie maluchy będą płakać na raz to dwójka to chusty a jedno na ręce?

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękni są!!! Dobrze, że masz mamę na dole, faktycznie. Gratuluję okładki w Nowiny Gminy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny ten wpis! Mówisz o tym, jak Ci ciężko, a jednocześnie nie narzekasz! Jesteście super dzielni, zwłaszcza Maluszki!!! Niesamowicie się cieszę, że Wasza historia - choć trudna - ciągle jest pozytywna!! Trzymam za Was mocno kciuki i wspominam Was w modlitwie!!! Siły życzę!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, jak dobrze to pamiętam! Ze względu właśnie na krańcowe wyczerpanie, karmiłam piersią tylko 2 miesiące. Po prostu fizycznie nie dałam rady co 3 godziny wstawać, ściągać mleko, sterylizować sprzęt, a potem budzić dzieci, karmić, przewijać. Dla mnie zostawała godzina. Budziłam się przy laktatorze zalana mlekiem, wściekła. Poddałam się może dla jednych, ale sama wiem, że byłam potem dużo szczęśliwsza i miałam więcej energii dla moich maluchów. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. prześliczne dzieciaczki :) gratuluję i życzę duuuuużo radości!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne dzieciaki :) ja z moją małą córeczką demolką czasem nie daję rady więc mam nadzieję, że Wasze maluszki są spokojniejsze :) a przy małych dzieciach nawet jak jest jedno, pomoc jest bezcenna. Chociażby po to, żeby mama mogła odpocząć albo odespać. Powinno się wprowadzić taki zwyczaj, że młodym rodzicom przynosi się obiad, żeby sami mieli więcej czasu dla dzieci w tym najwcześniejszym okresie. Dużo zdrówka dla całej rodzinki

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny wpis. Podziwiam za to jak sobie radzicie z maluchami :) One są cudowne!!

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko co za słodziaki!! Rozczuliłam się!! Chciałabym zobaczyć mojego Juniora już :( Niech zdrowo rosną ;) I dużo pozytywnej energii dla rodziców :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoje pierwsze bohaterskir posty po porodzie nieco mnie przerazily. Rodzicielstwo to nie wyscig po puchar. To ciezka praca kazdego dnia, nawet sobie nie wyobrazam jak ciezka z trojka. Zycze Ci duzo sily, wiary w siebie i umiejetnosci proszenia o pomoc. I duzo zdroeia dla Maluszkow. Mieliscie wielkie szczescie ze udało sie dotrwać tak długo:) powodzenia w codzienności i duuuzo siły.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam Cię..Podziwiam Ciebie za ogromny optymizm który nie jest w niczym udawany..każde słowo na Twoim blogu jest przepełnione miłością:) Czytając Ciebie wspominam swoją ciążę. jestem mamą dwójki wspaniałych 1,5 rocznych bliźniaków Zosi i Frania..Mieliśmy bardzo podobnie..ciąża poród pierwsze chwile w domu i..myśl że damy radę sami. I wiesz co? Było bardzo ciężko ale daliśmy radę:) I Ty też dasz znajdziesz swój genialny sposób na Dzieci. Wiem że trójka to nie to samo co dwójka ale poradzisz sobie z pewnością! Nie panikuj bo jesteś wyjątkową MULTI-MAMĄ :) Gratulacje i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!