7 lipca 2015

Bierzesz poprawkę... na wcześniaka?



40 tygodni ciąży - tyle książkowo trwa ciąża kobiety. Dzieckiem donoszonym, urodzonym w terminie określa się dziecko urodzone w 37-38 tygodniu - w zależności od źródła. Tak powinny się rodzić dzieci, niestety los czasem ma inny scenariusz.

Zachodzisz w ciążę. Dwie kreski na teście. Pierwsza wizyta u ginekologa potwierdzająca ciążę. Lekarz podaje Ci termin porodu. Zakładasz że urodzisz w terminie, ewentualnie kilka dni przed czy po.. Przez myśl Ci nie przechodzi że możesz urodzić miesiąc, dwa czy trzy wcześniej.. 

Nie życzę tego NIKOMU! Dzieci powinny rodzić się o czasie, silne, zdrowe, donoszone. Nie wcześniej.. 

... ale gdyby tak się stało, łatwiej byłoby Ci przez to przejść, gdybyś "brała poprawkę na wcześniaka". 

Ja dobrze zniosłam pobyt dzieci na reanimacji wcześniaka czy tak jak teraz, na wcześniakach. Dobrze zniosłam przymus pozostawienia dzieci pod opieką "cioć". Dobrze zniosłam tylko dlatego... że od początku ciąży oswajałam się z myślą że taki scenariusz jest możliwy. Od początku ciąży wiedziałam że po porodzie dzieci nie będą przy mnie, a piętro wyżej. Musiałam zacisnąć zęby i trzymać się godzin wizyt na oddziale u dzieci, mimo że serce pękało z tęsknoty. 

Od 3 tygodni obserwuję reakcje rodziców tych dzieci, które trafiają na nasz oddział. Płacz, łzy i tęsknota za dzieckiem. Matki które ledwo zdążyły urodzić, idą bądź jadą na wózkach aby zobaczyć swoje dziecko. Na wcześniakach jest nieco lepiej, to III oddział, ten ostatni przed wyjściem do domu. Na reanimacji wcześniaków jest gorzej, o wiele.. Tam trafiają dzieci urodzone we wczesnych tygodniach ciąży, z większymi problemami. Ci rodzice wpadają w rozpacz!

Każdy z góry zakłada że będzie dobrze, bo tak powinno być! Ja też, od początku nie dopuszczałam do siebie innej myśli niż ta, że będzie dobrze. Ale z tyłu głowy oswajałam się z myślą że będę miała wcześniaki. Wcześniaki które będą wymagały pobytu w szpitalu, specjalnej opieki, czasu... przede wszystkim czasu. To mi pomogło, przez te miesiące oswoiłam się z myślą że wrócę do domu bez dzieci.. 

Gdy Twoje dziecko niespodziewanie trafia na oddział reanimacji zapewne przeżywasz koszmar. Co innego oswajanie się ze świadomością pobytu dziecka na oddziale przez kilka miesięcy, co innego niespodziewane trafienie dziecka na oddział. Co będzie najgorsze? Rurki, rureczki, kroplówki, sondy, aparatura, pikanie, alarmy!!! Mnie mąż przygotował na ten widok. Poszedł do dzieci tuż po urodzeniu i zrobił kilka zdjęć. Wiedziałam że mają kroplówki w rączkach czy w główce, jak wygląda ich "domek". Mimo to, gdy zobaczyłam ile aparatury stoi przy każdym ze stanowisku - zamarłam. gdy Twoje dziecko trafia do inkubatora z serduszkiem, gdy widzisz obok inkubatora aparaturę inflant flow - przypominasz sobie ten banknot wrzucony do puszki WOŚPu.. Dziękujesz z całego serca Jurkowi że ten szpital, te stanowisko zostało wyposażone w tą aparaturę. 

Jesteś w ciąży? Życzę Ci takiego porodu jak mój. Życzę Ci porodu w terminie. Życzę Ci zdrowego dziecka - bo to najważniejsze.

ale...

jeżeli do porodu jeszcze dużo czasu, pomyśl o tym że scenariusz może być różny. Poród może zacząć się o wiele wcześniej. Na taką opcję nie zawsze mamy wpływ. Ja trafiając do szpitala z rozpoczętym porodem, w 24tc przez głupią bakterię w moczu nie miałam wpływu na nic. 

Weź poprawkę, że możesz urodzić wcześniej. Będzie dobrze i z dzieckiem i z Tobą. Na pewno! Pomyśl że może być różnie. Może ale nie musi. Gdy nie daj Boże tak się zdarzy, uwierz mi - będzie Ci łatwiej. O wiele łatwiej! 

15 komentarzy

  1. Nie na wszystko można się przygotowac. Moja córeczka urodzila sie o czasie ale z wadą wrodzoną o ktorej nie wiedzielismy. Po porodzie przewieziono ja do szpitala dzieciecego a ja zostalam po cc na poporodowym, niemoglam jej nakarmic, widzialam ja 2minuty. Lezalam w sali z dziewczyna ktora miala synka, przewijala go, karmila, tulila, a ja ryczalam w poduszke. Pierwsze 4dni jej zycia to byl dla mnie koszmar. Rodzina przynosila mi zdjecia mojego skarbka, a ja ich nienawidzilam z zazdrosci. Nie da sie opisac uczucia gdy moglam juz wyjsc po cc i maz zawiozl mnie do coreczki na ktora tak dlugo czekalam. Terax jest juz po opreacji, ma 8 miesiecy, ale te 4dni odcisnely we mnie traume chyba na cale zycie. Pierwsze miesiace podswiadomie nie moglam jej zostawic ani na pol godziny bo nie chcialam juz tracic nic ze wspolnych chwil. Nie zycze nikomu takiego przezycia.nie tak mial wygladac ten najwspanialszy moment......ania k

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Dla mnie noc po cesarce była ciężka. Odliczałam godziny do rana, kiedy przyjedzie mąż i pojdziemy do dzieci. A teraz odliczzam godziny aż zabiorę dzieci do domku :)

      Usuń
  2. Brawo , świetny tekst . Najbardziej złoszczą mnie matki które chcą specjalnie urodzić wcześniej bo cos tam ważniejszego , bo nie chce sie leżeć juz w szpitalu , znam takie przypadki. Potem cesarka a tu kuku dziecku coś jest rozpacz itp. Zycze Tobie i wszystkim mama zdrowych dzieci a przede wszystkim chcianych i kochanych jak Twoje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażam sobie tego !!!!! Takie matki powinny porozmawiać z tymi mamami które miesiącami leżą w szpitalu, walcząc o każdy dzień ciąży !!

      Usuń
  3. Ja urodziłam w 38 tygodniu ciąży, ciąża donoszona i wszystko było OK, choć zdziwiłam się, że tak szybko to się stało. Niestety w 5 dobie życia stwierdzono u córki zapalenie płuc, trafiła na oddział noworodków, a ja zostałam sama, ile łez wtedy wylałam. Pewnie zaczął się baby blues, pewnie coraz bardziej oswajałam się z myślą, że to już, a tu jeszcze to zapalenie. Dwa dni później wróciłam do domu, sama z mężem, daliśmy radę, codziennie jeździłam do szpitala i czekałam na dobre wiadomości, kontrolny rentgen wykazał zbyt małą poprawę i córka miała zostać w szpitalu jeszcze tydzień... Następnego dnia, chyba z tych wszystkich emocji, rozchorowałam się i tydzień musiałam spędzić w domu, z gorączką, bolącym gardłem, kaszlem i katarem... Na szczęście kilka dni później okazało się, że wyniki są dobre i mogliśmy zabrać Tosię do domu... Teraz jest wygadaną i bystrą, niemal czterolatką, ale wspomnienia tamtych chwil siedzą w głowie, choć wiem, że sytuacje innych ludzi są dużo gorsze.
    Pozdrawiam i życzę duuużo sił i zdrówka dla Maluszków :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja urodzilam w 29tyg i dopiero teraz, przy drugiej ciąży i innej lekarce [wtedy byl lekarz] powoli dochodze do wniosku, że to nie była moja wina tak jak myślałam, a lekarza..i to wlasnie przez glupia bakterie moglo sie skonczyc tragicznie, a mielismy na prawde duuzo szczescia, ze po tym co nam mowili, jak sie moglo skonczyc, jakie moga byc skutki, po synku nie widac, ze mial taki trudny poczatek..dlatego tez nikomu nie zycze przedwczesnego porodu! Traume mam do tej pory a Maluch ma 2latka, ze teraz bedac w 28tyg ze strachem czekam na ten 29 zeby juz minal i nic sie nie dzialo :( zebym znowu nie musiala ogladac tragedii innych rodzicow [jednym coreczka zmarla, gdzie juz bylo widac poprawe w jednym dniu..na drugi juz jej nie bylo :(] ani nie musiala przezywac tego od nowa bo bym zwariowala.. A Wam życzę szybkiego wyjscia do domku i duuzo zdrowka dla Maluszków a Mamie i Tacie sily i cierpliwości i snu :D :* Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi :( ja modliłam się o każdy tydzień. czekałam na 28 tydzień, potem 30.. marzeniem był 32.. a o tym że urodzę w skończonym 34 tygodniu ciąży.. nawet nie śniłam! Dzień, tydzień.. nabiera innego znaczenia gdy chodzi o poród Twojego dziecka..

      Usuń
  5. Od Jurka to mamy tylko dwa inkubatory na chyba 17, więc trzeba dziękować dyrektorowi i MZ ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oliwka leżała w inkubatorku z Wośpu :) także racja, dyrektorowi także podziękowania, wiadomo :)

      Usuń
  6. Ja urodzilam w 28 tc, moje kochane bliznieta. To byl najwspanialszy dzien bo mamy Je, ale tez najbardziej stresujacy w zyciu. O rozwiazaniu ciazy zdecydowano w 5 sek, kiedy jeszcze lezalam na fotelu ginekolog po badaniu szyjki. Gdyby nie wsparcie meza nie wiem jakbym to przezyla. Na OIONie lezaly maluszki prawie miesia

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz racje, dobrze jest mieć w glowie, że dziecko może być wcześniakiem. Pierwsza ciąże miałam ksiązkową, syn urodzony w 39 tc. Druga ciąża była patologiczna, jak to nazywali lekarze..Pierwszy raz trafiłam do szpiatala w 13 tc z wymiotami. Później w 16 tc z krwotokiem, leżałam plackiem przez 3 tygodnie bo odkleiła sie kosmówka. Pózniej znowu w 22 tc bo łożysko było przodujące i zaczeły sie plamienia...Kolejny raz w 26 tc bo zaczela rozchodzić sie szyjka....Byłam załamana, sytuacja i ciągłymi pobytami w szpitalu...Do domu wyszłam w 29 tc, miałam nakaz leżenia i nic nie robienia..Urodziłam córke w 34tc..Dziś ma 2 lata, jest zdrowa, ale gdyby mi ktoś powiedział, że tak bedzie wyglądala moja druga ciąża, nie uwierzyłabym....

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszego syna urodziłam w 36tyg i 6 dniu - jakby nie było w książeczce wpis wcześniak (cóż zabrakło jednego dnia do donoszenia ) na szczęście było wszystko ok i potem jak doszłam do siebie po Cc mogłam mieć go blisko. Przy drugiej ciąży z wszystkimi zakładałam się, że synuś urodzinowe w terminie nawet i po. Scenariusz okazał się inny. Urodziłam go w 34tyg i 5 dniu. Miał problemy z oddychaniem ale pobyt godz juz było wszytko dobrze. Jednak we mnie coś pękło i nie mogłam dojść do siebie po cc choć bardzo tego chciałam. Zycie pisze nam różne scenariusze na wszystko musimy być przygotowani.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj,tak. Ja urodziłam przez cc w 36 tygodniu ciąży z powodu bardzo wysokiego ciśnienia, które było zagrożeniem dla mnie i syna. Całe szczęście syn już sobie sam radził całkiem dobrze i był tylko 2 dni na kroplówce. Najgorszym momentem było gdy po jednym dniu razem zabrali go na lampy z powodu żółtaczki - niby nic, a dla mnie to był jakiś dramat i przeryczałam cały dzień. Ech...tyle emocji nam funduje takie małe dzieciątko;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście, będąc zdrową, nie mając żadnych problemów trudno zakładać, że coś może pójść nie tak... Czytając ten post uzmysłowiłam sobie, że naprawdę przez całe 40 tygodni ciąży nawet nie pomyslałam, że mogłabym urodzić przed terminem a przecież wszystko się mogło zdarzyć... Nikt chyba nie bierze poprawki na wcześniaka, tak jak rzadko kiedy zakładamy, że możemy mieć problem z karmieniem piersią. Medialny nacisk na karmienie piersią sprawia, że większość kobiet nie wyobraża sobie, że może być inaczej. A potem zonk, coś jest nie tak i pojawia się frustracja, bo jak to? Przecież KAŻDE dziecko potrafi jeść z piersi, tak mówią w Tv, radiu i piszą w internecie. Otóż nie każde... I o tym też warto pamietać, będąc w ciąży.

    OdpowiedzUsuń

TOP